,
Obserwuj
Dolnośląskie

Dlaczego zbiorniki w Kotlinie Kłodzkiej nie powstały? Miały uchronić przed powodzią stulecia

2 min. czytania
18.09.2024 13:37
Kłodzko w województwie dolnośląskim to jedno z miast, które najbardziej ucierpiały w wyniku powodzi. Wraz z wielką falą uwolnioną z zerwanej zapory w Stroniu Śląskim pojawiły się pytania o niezrealizowane plany budowy zapór, które mogły zastąpić lub odciążyć tę ze Stronia Śląskiego, która powstała sto lat temu.
|
|
fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

W 2018 roku powstał plan polegający na zapobieganiu falom powodziowym w Kotlinie Kłodzkiej. Początkowo zakładał on budowę szesnastu małych zbiorników retencyjnych. Rzecz w tym, że nawet mały zbiornik, np. ten w miejscowości Radochów, miał mieć powierzchnię aż 64 ha. Zrealizowanie całości inwestycji oznaczało więc konieczność wysiedlenia 2,5 ludzi.

To nie spodobało się lokalnym mieszkańcom, którzy rozpoczęli protesty. 'NIE wysiedleniom, NIE zaporom, NIE regulacji, "Łapy precz od naszych rzek"' - można było przeczytać na transparentach. 

Mieszkańców wsparli ekolodzy: 'w demokratycznym kraju, trudnym do zaakceptowania jest pomysł, aby ochronić przed powodzią kilkanaście tysięcy ludzi, kosztem co najmniej kilkuset innych' - czytamy w uwagach do projektu organizacji "Koalicja Ratujmy Rzeki", cytowanych przez WP.

Tauron 'po cichu' zrzucił wodę w Lubachowie? Na jaw wyszła treść pisma Wód Polskich

Budowa zbiorników w Kotlinie Kłodzkiej - według szacunków twórców projektu - miała uchronić obszar przed powodzią o objętości, jaka zdarza się "raz na sto lat". Jak argumentowali członkowie Koalicji Ratujmy Rzeki bardziej uzasadniona była ochrona przed zdarzeniami o mniejszej skali. Przyjęto więc wersję budowy dziewięciu zbiorników, kosztem przesiedlenia około 1200 osób.

Powódź dotknęła prawie 40 proc. Kłodzka. 'Odbudowa zajmie 5-6 lat'

Jeden z liderów "antyzbiornikowych" demonstracji anonimowo powiedział WP, że w 2019 roku nie wierzył w powodzenie swoich starań. - Pomogło nam to, że na presję mieszkańców zaczęli reagować politycy - powiedział.

Sytuacja znów uległa zmianie po spotkaniu mieszkańców z przedstawicielką Banku Światowego. Stwierdzono, że skoro sprawa budzi tak ogromny sprzeciw, to Bank rezygnuje z finansowania inwestycji. 

'Nawet wąskie dolinki rzek są zabudowane'. W Kotlinie Kłodzkiej nie ma miejsca na poldery

Miało być szesnaście zbiorników, powstały cztery

Ostatecznie w Kotlinie Kłodzkiej powstały cztery nowe zbiorniki, które zaprojektowano jeszcze wcześniej -w Roztokach, Boboszowie, Krosnowicach i Szalejowie Górnym. Zostały oddane do użytku w latach 2021-23. Jak podsumowały w ostatnich dniach Wody Polskie, zbiorniki "zgromadziły łącznie blisko 15 mln m3 wody, spłaszczyły falę powodziową, która dotarłaby do Kłodzka i popłynęła w kierunku Nysy. Wybudowany w 2021 r. zbiornik Roztoki na potoku Goworówka ograniczył falę wezbraniową z Nysy Kłodzkiej do Kłodzka. Zbiornik zgromadził ponad 2,5 mln m3 wody i bezpośrednio ochronił 1200 osób".

Anonimowy rozmówca WP, mimo że powódź uszkodziła i jego dobytek, nie żałuje protestów sprzed kilku lat.

- Nadal uważam, że zbiorniki, które planowano tu zbudować, nie uratowałyby mieszkańców przed żywiołem. Tamta inwestycja oznaczała spustoszenie krajobrazu kulturowego Ziemi Kłodzkiej i nieszczęścia wysiedleń. Teraz widzimy, że olbrzymia woda jest niemożliwa do złapania systemem zbiorników. Pękła tama w Stroniu Śląskim, fala wezbraniowa zniszczyła zbiornik Topola - argumentował.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>