"Wrocław może się obroni, a kogo interesuje mała mieścinka?" Gorzkie słowa i rozgoryczenie mieszkańca Bystrzycy
Aleksander Jovičić jest fotografem z Bystrzycy Kłodzkiej. Przyznał, że 'większe widowisko robi woda', która płynie. - Ale teraz jest po prostu strasznie. Wszystkie jakieś mieszkania przy rzekach, domostwa, podwórka, to wszystko jest po prostu zalane. Są meble, gdzieniegdzie znaki drogowe, buty, ubrania. Widać ludzką tragedię zawartą w przedmiotach, które zostały wymiecione przez wodę - mówił w rozmowie z Małgorzatą Waszkiewicz.
Opowiadał o niezwykłej solidarności mieszkańców, którzy bronili miasta wszystkimi siłami. - W sobotę ładowali worki z piaskiem radni, przewodniczący Rady Miasta, nastolatkowie. Wszyscy byli równi w obliczu tej tragedii. Ogrom ludzi, którzy ciężko pracowali, to byli ludzie z Osiedla Szkolnego, które pod żadnym pozorem nie jest zagrożone powodzią! I to jest piękne, że w taki sposób silni pomogli słabszym - opowiadał wyraźnie poruszony.
'Musiałam podjąć już dramatyczne decyzje'. Burmistrzyni załamuje ręce. Chodzi o ewakuację
"Wrocław może się obroni, a małe miasta?"
Reporterka TOK FM przywołała swoją rozmowę z burmistrzynią Bystrzycy Renatą Surmą, która była rozgoryczona, że miasto było pozostawione samo sobie, i że mieszkańcy musieli polegać na innych mieszkańcach.
Aleksander Jovičić podkreślił, że powódź w Bystrzycy miała miejsce również w 1997 roku. - Od tego czasu mieliśmy kilka obozów rządzących. Nie należy władz samorządowych obwiniać o to, co tu się stało, bo przez trzy dekady mieliśmy różnych ludzi u władzy i żadna ekipa nie była w stanie wyciągnąć wniosków - stwierdził.
- Owszem, Wrocław może się obroni, ale kogo interesuje dziesięciotysięczna mieścinka, prawda? I to jest problem, bo większość Polski to są małe miasta, i o to trzeba zadbać - argumentował. Przyznał, że zagrożenie dla Wrocławia jest oczywiście spektakularne. - Oczywiście, można było nakręcić serial o zalanym Wrocławiu, ale tutaj też są ludzie, tu też się dzieją tragedie. I nie jest to przede wszystkim w gestii samorządów, tylko władze centralne powinny się tym mocno zająć - przekonywał wyraźnie rozgoryczony.
Powódź w południowej Polsce pustoszy miasta od soboty. Bystrzyca Kłodzka była jedną z pierwszych miejscowości zalanych przez wodę spływającą bo intensywnych i ekstremalnie obfitych opadach. Miejscami woda sięgała tam pierwszego piętra.