Tragedia w Prusicach. Adam Sz. jest aresztowany, ale o tym nie wie. Co mówi prawo?
- We wtorek sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec Adama Sz. podejrzanego o popełnienie zbrodni w Prusicach. Według śledczych 51-latek zastrzelił swoją teściową oraz dwójkę dzieci, po czym próbował popełnić samobójstwo;
- Adam Sz. obecnie przebywa w szpitalu, jego stan jest określany jako ciężki;
- Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, na łamach 'Gazety Wyborczej' wyjaśniła, dlaczego aresztowanie nieprzytomnej osoby nie stanowiło naruszenia prawa.
Do tragicznych w skutkach wydarzeń doszło w piątek ok. godz. 21 w jednym z domów w Prusicach na Dolnym Śląsku. Według ustaleń prokuratury, które opisała "Gazeta Wyborcza", pomiędzy Adamem Sz. a jego żoną doszło do kłótni. Gdy kobieta w którymś momencie wyszła z pokoju, 51-latek wyciągnął broń i strzelił do nadal przebywającej w pomieszczeniu teściowej. Ta zginęła na miejscu.
Następnie Sz. poszedł do pokoju, gdzie znajdowała się żona, a także 5-letnia córka i 9-letni syn pary. Mężczyzna odciągnął ją od łóżek dzieci (te spały) i padły kolejne strzały. Dziewczynka zginęła od razu, chłopiec został ciężko ranny. Gdy kobieta wzywała pomoc, 51-latek strzelił sobie w głowę, ale przeżył. Syn zmarł w szpitalu w poniedziałek.
Dlaczego aresztowano nieprzytomnego Adama Sz.? Prokuratura tłumaczy
W szpitalu przebywa obecnie także sprawca zabójstw. Choć jest w ciężkim stanie i jest nieprzytomny, prokuratura postawiła mu zarzuty, a następnie sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
"Podejrzany nadal przebywa w jednym ze szpitali we Wrocławiu i z uwagi na jego stan zdrowia nie ma aktualnie możliwości przeprowadzenia z jego udziałem czynności procesowych" - przekazała we wtorek 1 kwietnia prokurator Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
'Sam sobie wymierzył sprawiedliwość'. Co doprowadziło do linczu we Włodowie?
Dlaczego postawiono zarzuty i aresztowano nieprzytomną osobę? Jak wyjaśniła Stocka-Mycek, pozwalają na to zebrane "obciążające go dowody". "Według śledczych to on strzelał i zabijał. Kodeks postępowania karnego pozwala w takiej sytuacji sformułować zarzuty i wystąpić o areszt. Mimo, że nie można przesłuchać podejrzanego" - wskazała rzeczniczka wrocławskiej prokuratury.
Jak podała "Wyborcza", Adam Sz. - choć nieprzytomny - jest pilnowany przez policjantów. Sąd wyznaczył mu obrońcę z urzędu.
Sprawca to funkcjonariusz służby więziennej. W tej służbie pracuje również matka dzieci i żona sprawcy. Kobieta została objęta opieką psychologiczną.
Posłuchaj: