"Dla córki to niepotrzebne nerwy". Kolejny dzień bez egzaminów na prawo jazdy. Kiedy koniec protestu?
We wtorek na zwolnieniach lekarskich lub urlopach na żądanie było siedmiu pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy. - Egzaminujemy w ograniczonym zakresie, podobnie jak w poniedziałek, gdzie musieliśmy odesłać na inny termin 45 kandydatów na kierowców - wyjaśnia dyrektor Andrzej Gross. - Kilkadziesiąt osób zaplanowanych na wtorek też nie będzie mogło odbyć egzaminu praktycznego. Proponujemy im inne terminy i niewykluczone, że będziemy egzaminować także w soboty, by złagodzić skutki tego protestu - dodaje nasz rozmówca.
Już ponad 100 osób odesłanych z kwitkiem
We wtorek do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy przyjechała m.in. pani Izabela z córką. 18-latka - z oddalonego o 30 kilometry Szubina - miała tego dnia zdawać egzamin praktyczny. - Nie wiemy, czy się odbędzie. Córka dowiedziała się od koleżanki, że odwołują egzaminy - opowiada w rozmowie z naszą reporterką. - Zadzwoniła do WORD i pani powiedziała, że mamy przyjechać i na miejscu dowiemy się, czy egzamin jest, czy nie - dodaje kobieta.
Amelia zdaje egzamin praktyczny po raz pierwszy i bardzo się denerwuje. - Jeśli egzamin będzie w innym terminie, to znowu trzeba będzie to logistycznie ogarnąć - martwi się matka nastolatki. - Przyjechać na egzamin z Bydgoszczy to co innego, my mamy z Szubina 30 kilometrów. Będzie trzeba brać urlop, no i dla córki to też niepotrzebne nerwy - dodaje.
W WORD normalnie odbywają się jedynie egzaminy teoretyczne. - Ja dziś pisałem i udało się zdać - cieszy się Patryk Brzostowski, który do Bydgoszczy przyjechał z Brus w Borach Tucholskich, w powiecie chojnickim. - Daty egzaminu praktycznego jeszcze nie mam, ale będę go zdawał już w Chojnicach - dodaje nasz rozmówca.
'Minister żyje w bańce szczęśliwości'
Dyrektor Andrzej Gross rozumie żądania egzaminatorów, bo przez niskie płace, które nie zmieniły się od 14 lat, sam ma problem ze znalezieniem pracowników. - Egzaminator z jedną kategorią zarabia na rękę 3,5 tysiąca złotych. Ogłoszenie o poszukiwaniu takiego pracownika wisi już u nas od dwóch, trzech miesięcy i nadal nie mamy chętnych, bo za te pieniądze egzaminator nie chce pracować - rozkłada ręce dyrektor.
Protestujący domagają się, aby 'minimalne wynagrodzenie dla egzaminatorów posiadających uprawnienia w zakresie jednej kategorii prawa jazdy na poziomie 1,5 średniej krajowej, tj. około 6000 złotych netto'. Chcą też likwidacji tzw. widełek wynagrodzenia, dodatku zadaniowego oraz zmian w systemie egzaminowania.
Po fiasku spotkań z wiceszefem resortu infrastruktury Rafałem Weberem protestujący chcą spotkać się z ministrem Andrzejem Adamczykiem. Dają mu czas do końca sierpnia, a od wyniku rozmów uzależniają dalszy protest. Andrzej Gross nie ma złudzeń, że będzie łatwo. - Wydaje się, że pan minister żyje w bańce szczęśliwości i stara się nie widzieć tych wszystkich zmian, które wokół tego obszaru mają miejsce - kwituje.