Kto wysypał kukurydzę na tory w Kotomierzu? Mocny głos wicewojewody. "Nie akceptujemy"
Nieznani sprawcy wysypali ziarno w nocy z soboty na niedzielę. Funkcjonariuszy poinformowała dróżniczka z Kotomierza (gmina Dobrcz). Sprawą zajmuje się Komenda Miejska Policji w Bydgoszczy. - Policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą postępowanie dotyczące zniszczenia mienia - informuje tokfm.pl rzecznik prasowy kom. Lidia Kowalska. - Policjanci zgromadzili materiał dowodowy, przesłuchali pokrzywdzonego oraz świadków. Zabezpieczyli całą dokumentację dotyczącą transportu, a także monitoring. Bierzemy pod uwagę wszystkie wątki w tej sprawie - dodaje.
Kukurydza na torach. Czy to ukraińskie ziarno?
Policjanci nie potwierdzają oficjalnie, że kukurydza wysypana na tory w Kotomierzu pochodzi z Ukrainy. Tak twierdzi jednak ukraiński wicepremier i minister infrastruktury Ołeksandr Kubrakow, który w mediach społecznościowych napisał między innymi: 'Na zdjęciach widać 160 ton zniszczonego ukraińskiego zboża, które było transportowane do portu w Gdańsku, by trafić do innych krajów'.
Według informacji Polskiej Agencji Prasowej ziarno kukurydzy miało trafić z Ukrainy do portu w Gdańsku i stamtąd popłynąć do Maroka.
Kukurydza na torach. 'Nie akceptujemy tej formy protestu'
Do zdarzenia w Kotomierzu odniósł wicewojewoda kujawsko-pomorski, który w poniedziałek uczestniczył w Toruniu w nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, poświęconej sytuacji w rolnictwie. - Nie akceptujemy tej formy protestu wysypywania ziaren. Być może te protesty [na ulicach - red.] też powinny być mniej uciążliwe dla społeczeństwa - mówił Piotr Hemmerling. - Z drugiej strony trzeba by było sobie zadać pytanie, czy wtedy ten głos zdeterminowanych rolników będzie na tyle słyszalny, żeby działania podejmowane przez polityków były skuteczne? - pytał zgromadzonych na sali sesyjnej.
Radni sejmiku przyjęli stanowisko w sprawie sytuacji rolników oraz propozycje rozwiązania ich problemów. Dokument trafi do Ministerstwa Rolnictwa, a także do Komisji Europejskiej.
Marszałek województwa podkreślał swoje wsparcie dla protestujących. - Spotykamy się tutaj po to, by okazać naszą solidarność. Rozumiemy, że rolnictwo w naszym regionie jest fundamentem gospodarki kraju. Nie ma wsi bez rolnictwa - podkreślał Piotr Całbecki. - Jesteśmy w bardzo skomplikowanej sytuacji, która wymaga spokojnej analizy i konkretnych już działań, które oczyszczą atmosferę konfliktu i pozwolą na spokojny dialog z polskimi i europejskimi rolnikami - dodawał samorządowiec.
W Kotomierzu zakończyło się sprzątanie kukurydzy. Nie wszystko udało się uprzątnąć. Straty szacowane są na 300 tysięcy złotych. Sprawcom grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.