,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Bydgoski MOPS dyskryminuje osoby z niepełnosprawnościami? Będzie skarga do RPO

3 min. czytania
29.02.2024 07:30
Działaczka społeczna Monika Lewandowska zamierza złożyć skargę do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich na działania bydgoskich urzędników. Chodzi o organizację programu "Asystent Osobisty Osoby Niepełnosprawnej", którego regulamin miałby dyskryminować część osób.
|
|
fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl

Nabór do rządowego programu "Asystent Osobisty Osoby Niepełnosprawnej" wystartuje w Bydgoszczy 4 marca. Jego głównym celem jest wsparcie osób z niepełnosprawnościami w wykonywaniu codziennych czynności, załatwianiu spraw urzędowych czy korzystaniu z życia kulturalnego i społecznego.

Asystent pomoże np. w przygotowaniu posiłków, robieniu zakupów czy we wspólnym wyjściu do kina. - Zakładamy ponowne włączenie osób niepełnosprawnych do życia społecznego, by mogły się rozwijać, a nie zamykać w domu - tłumaczy Marta Frankowska, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. - Chcemy, by ponownie zaczęły czerpać z życia pełnymi garściami - dodaje.

Usługi asystenckie sfinansuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej ze środków Funduszu Solidarnościowego. W Bydgoszczy obejmą 170 osób. Liczba godzin asystencji osobistej przysługującej w ramach programu różni się w zależności od stopnia niepełnosprawności i wynosi od 360 do 840 godzin rocznie.

Dzieci z DPS-u na kolanach szorują kościół, a zakonnica pilnuje. 'Wie ksiądz, że jest mowa o przemocy?'

Będzie skarga do RPO. "Co to znaczy osoba leżąca?"

Na stronie internetowej bydgoskiego MOPS-u pojawił się już regulamin naboru na 2024 rok, który wzbudził kontrowersje w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Jest w nim bowiem zapis, że do programu nie mogą aplikować osoby leżące.

- Ten zapis jest absurdalny. W programie nigdzie nie ma definicji osoby leżącej. Ile godzin w łóżku trzeba leżeć, aby być uznanym za osobę leżącą? - zwraca uwagę Monika Lewandowska, ekspertka w dziedzinie zmian systemowych na rzecz osób z niepełnosprawnością oraz deinstytucjonalizacji usług społecznych, a prywatnie matka trzech córek, w tym jednej dorosłej z niepełnosprawnością znaczną ruchową i intelektualną.

Podkreśla, że cały program jest dedykowany osobom potrzebującym intensywnego wsparcia, a jednocześnie ten właśnie zapis je z tego wyklucza. - To jest dyskryminacja i uniemożliwienie włączenia społecznego. Interpretacja jest jak za króla Ćwieczka. Jest ona szkodliwa i wykluczająca. Ani w konstytucji, ani w innych dokumentach nie ma gwiazdki, że "nie dotyczy kogoś" - oburza się Lewandowska. W jej opinii taki zapis regulaminu świadczy o niezrozumieniu przez bydgoskich urzędników idei asystencji osobistej.

MOPS w Bydgoszczy odpiera zarzuty

Rzecznika MOPS-u odpiera zarzuty. Tłumaczy, że regulamin został dokładnie przeanalizowany, zanim został opublikowany. - Nie przyjęliśmy go sobie ot tak. Był konsultowany i zaakceptowany przez przewodniczącego Powiatowej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych. Nie dopatrzono się punktów, które wskazywałyby na dyskryminację - podkreśla. - Poza tym musieliśmy przyjąć jakieś kryteria, bo chętnych mamy dużo więcej niż miejsc - dodaje.

Frankowska zapewnia jednocześnie, że leżące osoby z niepełnosprawnościami także mają zapewnioną pomoc. - Dla nich Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bydgoszczy, ale też inne ośrodki w Polsce, przewidują inne formy wsparcia, jak usługi opiekuńcze, specjalistyczne usługi opiekuńcze czy opiekę wytchnieniową - wymienia. - Wówczas to wsparcie jest świadczone przez specjalistów i osoby wykwalifikowane, posiadające wiedzę medyczną, które są w stanie właściwie zaopiekować się osobą leżącą - dodaje.

Dziurawy system wsparcia osób z niepełnosprawnościami. 'Mówimy na to: projektoza'

Będzie skarga do RPO i... szkolenie urzędników 

Monika Lewandowska zamierza złożyć skargę do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich na działania bydgoskich urzędników, a także zainteresować sprawą wojewodów. - Żeby coś zbudować, musimy to robić, opierając się na edukacji, a nie aferze. Kolejnym krokiem powinna być bardzo intensywna edukacja samorządów i nieprzepalanie tych środków - uważa. - Samorządy nie diagnozują potrzeb swoich mieszkańców. Nie wiedzą, że można wieźć niezależne życie przy wsparciu asystenta, nawet mając czterokończynowe porażenie mózgowe, stwardnienie rozsiane czy gros innych niepełnosprawności - podkreśla.

Jak sprawdziliśmy, w innych samorządach, jak np. w Gdańsku czy Rzeszowie nie ma oficjalnego zapisu w regulaminie, wykluczającego z naboru osoby leżące.