Wielkie liczenie owadów. Po co? "Nikt tego w Polsce jeszcze nie robił"
- Eksperci ostrzegają, że populacje owadów zapylających są zagrożone. A jeśli ich zabraknie, rośliny się nie rozmnożą;
- By sprawdzić, ile owadów zapylających i w jakiej kondycji jest w Kujawsko-Pomorskiem, Urząd Marszałkowski podpisał umowę na kompleksowe badania;
- "Czeka nas wiele pracy, ale jest to zadanie niezwykle istotne nie tylko dla ochrony przyrody" - mówi wicemarszałek.
Owady zapylające - jak pszczoły, trzmiele, motyle, osy i muchówki - odgrywają kluczową rolę w ekosystemach i rolnictwie. Bez nich produkcja wielu owoców, warzyw oraz nasion byłaby znacznie utrudniona, a w niektórych przypadkach niemożliwa.
- To są specyficzne owady, które mają długie języczki, czułki, mają specjalne kleje na skrzydełkach - opisuje Andrzej Sieradzki, dyrektor Gostyńsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. - Zapylają 80 procent wszystkich roślin, które żyją w naszym biotopie. Jeżeli tych owadów zabraknie, to rośliny po prostu się nie rozmnożą. Zostanie przerwany łańcuch przedłużania gatunku, a wtedy tracimy bardzo wiele dla naszej bioróżnorodności - tłumaczy. W województwie kujawsko-pomorskim znaczenie zapylaczy jest szczególnie istotne ze względu na strukturę upraw w regionie.
Zapylacze zagrożone przez pestycydy i zmiany klimatu
Populacje owadów zapylających są zagrożone przez wiele czynników, które prowadzą do drastycznego spadku ich liczebności. Intensyfikacja rolnictwa, stosowanie pestycydów oraz zmiany klimatyczne negatywnie wpływają na ich populację.
Coraz więcej samorządów chce zgody na strzelanie do wilków. Co na to GDOŚ?
Wiele łąk, pastwisk i dzikich terenów na Kujawach i Pomorzu jest przekształcanych na takie, które nie oferują odpowiednich warunków do życia dla owadów zapylających. Do tego dochodzi powszechne stosowanie pestycydów i herbicydów w rolnictwie, co wpływa negatywnie na zdrowie owadów zapylających. Substancje chemiczne mogą zaburzać orientację pszczół, osłabiać ich układ odpornościowy, a nawet prowadzić do masowego ginięcia całych kolonii. Groźne są też zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, które mogą wpływać na zdolność owadów do nawigacji i rozmnażania.
Policzą kujawsko-pomorskie zapylacze
By sprawdzić, ile owadów zapylających i w jakiej kondycji jest w Kujawsko-Pomorskiem, Urząd Marszałkowski w Toruniu podpisał umowę na kompleksowe badania. - Projekt ma na celu m.in. zbadanie przyczyn spadku liczebności owadów zapylających. Koordynatorem przedsięwzięcia jest Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy we współpracy z pozostałymi parkami krajobrazowymi regionu - mówi wicemarszałek województwa Aneta Jędrzejewska. - Czeka nas wiele pracy, ale jest to zadanie niezwykle istotne nie tylko dla ochrony przyrody, lecz także dla uświadomienia nam wszystkim, jak kluczową rolę pełnią te niewielkie stworzenia w ekosystemie - podkreśla.
35 ekspertów - w tym entomolodzy - sprawdzi, gdzie i ile w regionie żyje zapylaczy. - Przez trzy lata, od kwietnia do sierpnia, trzy razy w tygodniu, w 600 miejscach w regionie będziemy owady łapać, fotografować i opisywać - opowiada Sieradzki. - Musimy zebrać na ich temat jak najwięcej informacji. Mamy parki na wschodzie, zachodzie, północy i południu województwa, więc liczymy, że wyniki będą reprezentatywne - dodaje.
'Jedna z większych afer medycznych w Polsce'. Ruszyła kontrola NFZ, RPP chce wyjaśnienie
'To projekt na skalę europejską'
Badania będzie przeprowadzać zewnętrzna spółka, z którą urząd podpisał umowę. - Konieczne będą wyjścia w teren. Owady będziemy fotografować, filmować, opisywać, zrobimy też listę gatunkową. Czeka nas ogrom pracy na terenie wszystkich 10 parków krajobrazowych w regionie - nie ukrywa Paweł Stopiński, prezes Feneco spółka z o.o. - Jest to bardzo ambitne przedsięwzięcie. W naszym województwie i w Polsce nie było to jeszcze robione. Niektórzy specjaliści mówią, że jest to projekt na skalę europejską, a nawet światową - podkreśla.
Sporym wyzwaniem będzie nie tylko praca w terenie, ale też w laboratorium. - Nie każdy owad można rozpoznać patrząc na niego. Niektóre są tak specyficzne, że trzeba je wziąć pod binokular i dopiero przy dużym powiększeniu zidentyfikować - tłumaczy Stopiński. - Badania mają pokazać, w jakim stanie są owady w województwie. Co można zrobić, żeby je wspomóc - dodaje
Na koniec powstanie specjalna księga, która będzie wskazówką dla przyrodników, rolników i urzędników, jak chronić bezcenne zapylacze. Eksperci podkreślają , że aby chronić owady zapylające, konieczne jest podejmowanie działań na wielu poziomach: od polityki rolnej po indywidualne inicjatywy. Każdy może posadzić w ogrodzie, na balkonie czy w miejskich przestrzeniach rośliny przyjazne zapylaczom, takie jak: lawenda krokusy, malwy czy koniczyny.
Projekt wart 8 milionów złotych finansuje Urząd Marszałkowski w Toruniu.