,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Wyjście "na dwór" i rejs kajakiem. Nieoczekiwane skutki wyborów prezydenckich

3 min. czytania
02.06.2025 13:29
Obok wyborczego wyścigu pomiędzy Karolem Nawrockim i Rafałem Trzaskowskim, toczył się drugi - o jak najwyższą frekwencję. Prezydenci polskich miast zakładali się ze sobą, gdzie mieszkańcy liczniej pójdą do urn. Po ogłoszeniu oficjalnych wyników już wiemy, kto będzie jeżdził na rowerze, kto wsiądzie do kajaka, a kto "wyjdzie na dwór".
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl
  • Przed drugą turą wyborów prezydenckich samorządowcy zakładali się, mieszkańcy którego miasta pójdą liczniej do urn;
  • Frekwencyjną rywalizację pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą wygrał Toruń. Prezydent Bydgoszczy będzie musiał więc przejechać rowerem do Torunia;
  • Podobną inicjatywę zorganizowali prezydenci Katowic i Sosnowca - niższa frekwencja w Sosnowcu oznacza dla Arkadiusza Chęcińskiego, że będzie musiał wsiąść do kajaka;
  • W zakładzie między Krakowem a Warszawą wygrali warszawiacy - dzięki wyższej frekwencji to krakowianie 5 czerwca będą musieli "wyjść na dwór".

Przed drugą turą wyborów prezydenckich prezydenci Torunia i Bydgoszczy - dwóch stolic województwa kujawsko-pomorskiego, rzucili sobie wyzwanie. Założyli się o to, w którym mieście 1 czerwca będzie wyższa frekwencja.

Prezydent Bydgoszczy przegrał zakład. "Będzie musiał przyjechać"

Włodarze (obydwaj z Platformy Obywatelskiej) chcąc wspólnie zmobilizować swoich mieszkańców do pójścia do urn wyborczych, zawarli nietypową umowę. - Przegrany wsiada na rower i z rynku swojego miasta jedzie na rynek drugiego miasta. Mam nadzieję, że to on (Paweł Gulewski - prezydent Torunia - red.] będzie musiał przyjechać do nas i pokłonić się nam wszystkim, a ja pokłonię się jemu za to, że do nas przybył - mówił w rozmowie z tokfm.pl prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski.

Jak zatem wyglądała frekwencja w obu miastach? Najwyższa frekwencja w województwie została odnotowana w Toruniu, gdzie zagłosowało 74,70 proc. uprawnionych. Tuż za nim znalazła się Bydgoszcz z wynikiem 73,23 proc. Wygląda więc na to, że na rowerową przejażdżkę musi szykować się Rafał Bruski. "Zapraszamy do Torunia" - zachęcił go prezydent Gulewski i zapowiedział, że szczegóły akcji będzie można śledzić w mediach społecznościowych.

Stawką pływanie kajakiem i lekcja obywatelska

Na podobną rywalizację zdecydowali się prezydenci Katowic i Sosnowca - Marcin Krupa oraz Arkadiusz Chęciński. Włodarze dwóch śląskich aglomeracji umówili się, że prezydent miasta z niższą frekwencją w drugiej turze, będzie miał za zadanie przepłynąć kajakiem staw, znajdujący się w zwycięskim mieście, a także poprowadzić lekcję obywatelską w jednej z tamtejszych szkół.

Wygranego zakładu poznaliśmy wraz z ogłoszeniem wyników ze 100 proc. obwodowych komisji wyborczych. Okazało się, że frekwencja w stolicy Śląska wyniosła dokładnie 70,17 proc. W Sosnowcu frekwencja była o kilka punktów procentowych niższa - wyniosła 66,65 proc. Oznacza to, że prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński będzie musiał pojawić się w kajaku na stawie w katowickiej Dolinie Trzech Stawów oraz poprowadzi lekcję obywatelską.

Krakowianie nie wyjdą "na pole"

Mniej wymagający zakład, dotyczący frekwencji, ogłosili samorządowcy z Krakowa i Warszawy. "Jeśli ostateczna frekwencja w wyborach będzie wyższa w Krakowie, wtedy warszawianie będą musieli 4 czerwca w Święto Warszawy "wyjść na pole". Jeśli jednak wygra Warszawa, wtedy krakowianie będą musieli 5 czerwca w Święto Krakowa "wyjść na dwór" - wyjaśnili krakowscy urzędnicy.

Wszystko wskazuje na to, że 5 czerwca krakowianie "wyjdą na dwór". Według danych PKW frekwencja w tym mieście wyniosła 79,71 proc., a w Warszawie 83,16 proc.

Z informacji podanych w poniedziałek rano przez PKW wynika, że wybory prezydenckie wygrał kandydat popierany przez PiS Karol Nawrocki, który uzyskał 50,89 proc. głosów. Kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,11 proc. głosów.

Posłuchaj: