Wyjście "na dwór" i rejs kajakiem. Nieoczekiwane skutki wyborów prezydenckich
- Przed drugą turą wyborów prezydenckich samorządowcy zakładali się, mieszkańcy którego miasta pójdą liczniej do urn;
- Frekwencyjną rywalizację pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą wygrał Toruń. Prezydent Bydgoszczy będzie musiał więc przejechać rowerem do Torunia;
- Podobną inicjatywę zorganizowali prezydenci Katowic i Sosnowca - niższa frekwencja w Sosnowcu oznacza dla Arkadiusza Chęcińskiego, że będzie musiał wsiąść do kajaka;
- W zakładzie między Krakowem a Warszawą wygrali warszawiacy - dzięki wyższej frekwencji to krakowianie 5 czerwca będą musieli "wyjść na dwór".
Przed drugą turą wyborów prezydenckich prezydenci Torunia i Bydgoszczy - dwóch stolic województwa kujawsko-pomorskiego, rzucili sobie wyzwanie. Założyli się o to, w którym mieście 1 czerwca będzie wyższa frekwencja.
Prezydent Bydgoszczy przegrał zakład. "Będzie musiał przyjechać"
Włodarze (obydwaj z Platformy Obywatelskiej) chcąc wspólnie zmobilizować swoich mieszkańców do pójścia do urn wyborczych, zawarli nietypową umowę. - Przegrany wsiada na rower i z rynku swojego miasta jedzie na rynek drugiego miasta. Mam nadzieję, że to on (Paweł Gulewski - prezydent Torunia - red.] będzie musiał przyjechać do nas i pokłonić się nam wszystkim, a ja pokłonię się jemu za to, że do nas przybył - mówił w rozmowie z tokfm.pl prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski.
Jak zatem wyglądała frekwencja w obu miastach? Najwyższa frekwencja w województwie została odnotowana w Toruniu, gdzie zagłosowało 74,70 proc. uprawnionych. Tuż za nim znalazła się Bydgoszcz z wynikiem 73,23 proc. Wygląda więc na to, że na rowerową przejażdżkę musi szykować się Rafał Bruski. "Zapraszamy do Torunia" - zachęcił go prezydent Gulewski i zapowiedział, że szczegóły akcji będzie można śledzić w mediach społecznościowych.
Stawką pływanie kajakiem i lekcja obywatelska
Na podobną rywalizację zdecydowali się prezydenci Katowic i Sosnowca - Marcin Krupa oraz Arkadiusz Chęciński. Włodarze dwóch śląskich aglomeracji umówili się, że prezydent miasta z niższą frekwencją w drugiej turze, będzie miał za zadanie przepłynąć kajakiem staw, znajdujący się w zwycięskim mieście, a także poprowadzić lekcję obywatelską w jednej z tamtejszych szkół.
Wygranego zakładu poznaliśmy wraz z ogłoszeniem wyników ze 100 proc. obwodowych komisji wyborczych. Okazało się, że frekwencja w stolicy Śląska wyniosła dokładnie 70,17 proc. W Sosnowcu frekwencja była o kilka punktów procentowych niższa - wyniosła 66,65 proc. Oznacza to, że prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński będzie musiał pojawić się w kajaku na stawie w katowickiej Dolinie Trzech Stawów oraz poprowadzi lekcję obywatelską.
Krakowianie nie wyjdą "na pole"
Mniej wymagający zakład, dotyczący frekwencji, ogłosili samorządowcy z Krakowa i Warszawy. "Jeśli ostateczna frekwencja w wyborach będzie wyższa w Krakowie, wtedy warszawianie będą musieli 4 czerwca w Święto Warszawy "wyjść na pole". Jeśli jednak wygra Warszawa, wtedy krakowianie będą musieli 5 czerwca w Święto Krakowa "wyjść na dwór" - wyjaśnili krakowscy urzędnicy.
Wszystko wskazuje na to, że 5 czerwca krakowianie "wyjdą na dwór". Według danych PKW frekwencja w tym mieście wyniosła 79,71 proc., a w Warszawie 83,16 proc.
Z informacji podanych w poniedziałek rano przez PKW wynika, że wybory prezydenckie wygrał kandydat popierany przez PiS Karol Nawrocki, który uzyskał 50,89 proc. głosów. Kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,11 proc. głosów.
Posłuchaj: