,
Obserwuj
Łódzkie

Wolontariat na zakręcie. Fundacja ma problem, a dzieci czekają

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
09.11.2023 07:00
Coraz mniej osób chce się angażować w wolontariat. Jeszcze kilka lat temu nie było problemu, by znaleźć chętnych do bezinteresownego pomagania. Dziś nie zgłasza się prawie nikt. Fundacja Dr Clown w Łodzi prowadzi nabór wolontariuszy, którzy odwiedzają chore dzieci w szpitalach. - Uśmiech, który przynosimy na oddziały szpitalne, potrafi zdziałać cuda - mówi koordynatorka.
|
|
fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

W Fundacji Dr Clown wolontariusze starają się "zarażać" uśmiechem. Przebrani za klauny wcielają się w role lekarzy i odwiedzają małych pacjentów. - Wierzymy, że uśmiech leczy, ale podchodzimy do tego bardzo poważnie. Zostając wolontariuszem, tworzymy postać, jaką będziemy grać. Ona wynika z naszego usposobienia, charakteru i tego, kim chcemy być. To nie jest tak, że zakładamy byle jaki strój. Jednak nie musimy tego wymyślać od razu - mówi Katarzyna Szczęsna, koordynatorka łódzkiego oddziału Fundacji Dr Clown.

Można być na przykład Doktorem Nie Wiem, który - jak wskazuje nazwa - nigdy nic nie wie albo Doktor Zapominajką, która niczego nie pamięta. Jest też szefowa - Doktor Oczko, która rzuca na wszystko okiem. Każdy sam określa, kim jest i do tego dostosowuje się strój.

Nasza rozmówczyni przekonuje, że taki wolontariat może być przygodą życia. - Wolontariusze pomagają chorym dzieciom, które często są smutne, gdy przychodzimy, a wesołe, gdy opuszczamy oddział. Poza działalnością szpitalną organizujemy również różne akcje społeczne - mówi Szczęsna.

Powiedziała na głos to, o czym we wsi mówi się szeptem. 'Wciąż są ludzie, którzy się boją księdza'

W swojej działalności wolontariusze wykorzystują iluzję, uczą się żonglerki, rzucania talerzami i innych sztuczek. - To są zwykli-niezwykli ludzie, którzy normalnie chodzą do pracy, ale mają też w sobie to coś, co pcha ich do pomagania innym - mówi koordynatorka.

Uśmiech leczy

Łódzka Fundacja Dr Clown działa w kilku szpitalach, w których są oddziały dziecięce. To przede wszystkim Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki i szpital przy ul. Spornej. Chcieliby pojawiać się również w Szpitalu Pediatrycznym im. Janusza Korczaka, ale brakuje im ludzi.

W każdym szpitalu jest ok. 300 dzieci. - Łatwo sobie wyobrazić, jak dużo jest pracy. Aby być chociaż raz w miesiącu na każdym oddziale, potrzeba wielu ludzi - twierdzi Szczęsna. - Do tego nie ma dnia, żebym nie otrzymywała telefonu z prośbą o odwiedziny w domach seniorów czy na ZOL-ach [zakład opiekuńczo-lecznicy - red.] i o to, żebyśmy rozszerzyli działalność o niesienie radości osobom starszym. Dzwonią do nas, bo wiedzą, że (...) dodajemy pozytywnych emocji i chęci do życia. Tego ludziom teraz bardzo potrzeba. Ja niestety muszę odmawiać, chociaż chciałabym pomóc wszystkim - mówi Katarzyna Szczęsna.

Fundacja Dr Clown dodatkowo (od pięciu lat) prowadzi dogoterapię w szpitalu przy ul. Spornej i w Szpitalu Psychiatrycznym w Łodzi. Jej działacze zaglądają też - choć rzadko - na oddziały Intensywnej Terapii. - Dzieje się tak wtedy, jeśli personel uzna, że jest taka możliwość i potrzeba. Ostatnio była taka sytuacja, że dziecko wzięło nasz nosek w rękę i go ścisnęło, a wcześniej leżało nieruchome. To była bardzo wzruszająca chwila, personel szpitala się rozpłakał - opowiada nasza rozmówczyni.

Katarzyna Szczęsna, koordynatorka łódzkiego oddziału Fundacji Dr Clown
Katarzyna Szczęsna, koordynatorka łódzkiego oddziału Fundacji Dr Clown
Katarzyna Giedroję

Jak zostać "uśmiechniętym lekarzem"?

Zbliża się okres świąteczny, w związku z tym fundacja będzie miała więcej pracy. Dlatego wolontariusze są pilnie poszukiwani. Nabór ogłoszono już kolejny raz. Wcześniej za każdym razem udało się pozyskać kilku nowych ludzi. Teraz, jak słyszymy, jest o to coraz trudniej.

Aby zostać wolontariuszem łódzkiego oddziału Fundacji Dr Clown, trzeba być pełnoletnim, zdrowym i posiadać lub być gotowym do wyrobienia książeczki sanitarno-epidemiologicznej. - Do tego trzeba mieć w sobie dużo energii i uśmiechu, chęci do dzielenia się z innymi i trochę czasu. Jest to systematyczny i długoterminowy wolontariat - podkreśla koordynatorka.

Poświęcić trzeba na niego ok. dwóch-trzech godzin w tygodniu. Na początku jednak wolontariuszy czeka pięciogodzinne szkolenie. Fundacja uspokaja też, że nowy "doktor" nie jest rzucany od razu na głęboką wodę - nie idzie do szpitala sam, ale z bardziej doświadczonymi kolegami i koleżankami. Wolontariusze zawsze zresztą chodzą na oddział w zespole dwu- lub trzyosobowym.

Nabór wolontariuszy potrwa do poniedziałku (13 listopada). Zgłosić się można za pomocą strony internetowej. Trzeba wypełnić ankietę. Potem skontaktuje się z chętną osobą koordynatorka regionu. - Będziemy dalej działać, uczyć się, szkolić i ruszymy do pracy - zachęca Katarzyna Szczęsna.