Młodym ludziom pomagali wyjść na prostą, ale sami też znaleźli się pod ścianą. "Nie mamy jak działać"
"Dobry początek" to projekt realizowany od trzech lat przez Fundację Szczęśliwej Drogi. Ma na celu wspomaganie młodzieży z pieczy zastępczej w procesie usamodzielniania się. Jest kierowany do osób w wieku od 14. do 26. roku życia.
Fundacja wspiera podopiecznych na różne sposoby - w zależności od problemów oraz grupy wiekowej. - Młodszym staramy się pokazywać, jak wygląda dorosłość. Uczą się na przykład, jak planować budżet domowy. Dowiadują się, jak wygląda służba zdrowia w naszym kraju. Później uczymy ich, jak szukać pracy albo zachowywać się w różnych miejscach. Uczymy ich życia, ale nie tylko. Staramy się pokazywać naszym podopiecznym, jak wyjątkowymi są ludźmi, jaki mają potencjał i jak mogą go wykorzystywać - opowiada Michał Buchowicz, asystent usamodzielniania, pracownik Fundacji Szczęśliwej Drogi.
Organizacja realizuje projekt wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Łodzi. Jakiś czas temu dostała na niego grant, który trwa niestety tylko do końca roku. Kolejny, jak się okazuje, rozpocznie się dopiero we wrześniu 2024 roku. Co to oznacza? - Teoretycznie nie mamy finansowania, więc nie mamy jak działać. Nie możemy jednak zostawić tych młodych ludzi samych sobie. Dlatego chcielibyśmy zebrać pieniądze, aby móc pomagać bez przerwy - dodaje Buchowicz. Wylicza, że fundacja potrzebuje około 400 tysięcy złotych.
Łódzkie. Przybywa pacjentów z COVID-19. 'Szczyt zachorowań przed nami'
Żywe przykłady
Jednym z podopiecznych fundacji jest Krzysztof Sieczko. Trafił tutaj na początku 2022 roku. Wcześniej, jak sam przyznaje, był jednostką aspołeczną. Nie miał przyjaciół. Dwa ostatnie lata przewróciły jego życie do góry nogami. - Zacząłem odkrywać siebie, nawiązywać kontakty z ludźmi. Udało mi się zdać maturę, choć byłem kiepski z matmy, miałem ogromne zaległości. Brakowało mi człowieka, który pomógłby mi je nadrobić. Udało się to dzięki fundacji, która opłaciła korepetycje. Teraz studiuję na pierwszym roku ekonomii i równocześnie pracuję. Mam na siebie plan. Chcę skończyć studia i pracować w zawodzie - opowiada 19-latek.
Oskar Walas trafił do Fundacji Szczęśliwej Drogi we wrześniu 2020 roku dzięki asystentowi z MOPS-u. - Pierwsze spotkanie było specyficzne, bo przyszedłem bardzo nie w humorze. Zachowywałem się tak, jakbym nie chciał tam być. Ale szybko zmieniłem zdanie. Poczułem, że ci ludzie są całkiem w porządku. Chcą ze mną rozmawiać - mówi. - Zacząłem tam przychodzić chociażby po to, żeby po lekcjach mieć swój kąt, w którym będę mógł się pouczyć. Z czasem chciałem już sam poznawać nowe osoby. Mogę powiedzieć, że fundacja stała się dla mnie drugą rodziną. Czuję się tam swobodnie. Nie muszę ukrywać swoich problemów - dodaje.
Sam Buchowicz potwierdza, że Walas był początkowo nie do zniesienia. Fundacja skierowała go na korepetycje z języka angielskiego i z matematyki, dzięki czemu zdał maturę i poszedł na studia. Przydzielono mu też tutora, czyli osobę, z którą pracuje nad rozwijaniem dobrych stron. - Wiele się wypłakałem Michałowi w ramię. Ciężko przeżyłem odtrącenie przez osobę, którą kochałem. Z każdym z tych przeżyć stawałem się lepszym człowiekiem. Na roku zostałem starostą. Kto by pomyślał, że dziecko z pieczy zastępczej może być liderem w jakiejś grupie - mówi.
Są potrzebni
Niektórzy z podopiecznych mają problemy z używkami. Fundacja Szczęśliwej Drogi pomaga również w tym zakresie. Chodzi o różnego rodzaju uzależnienia - nie tylko od alkoholu czy narkotyków, ale też np. od sprzętów elektronicznych. - Każdy z naszych podopiecznych traktowany jest indywidualnie i każdy z nich jest dla nas ważny. Czasem brakuje nam czasu i to jest jedyne ograniczenie. Ale nie zdarza się, żebyśmy odtrącili kogoś - podsumowuje nasz rozmówca.
Przez trzy lata pod opieką fundacji było 350 osób. Michał Buchowicz - jako asystent usamodzielniania - ma pod sobą 25 podopiecznych. Ale zaznacza, że ci, którzy już wyszli spod jego skrzydeł, też często przychodzą, dzwonią, zwierzają się, proszą o pomoc. Jest w stałym kontakcie z około 40 młodymi ludźmi.
Fundacja potrzebuje środków m.in. na zapewnienie podopiecznym pomocy psychologicznej, korepetycji, wyjazdów na warsztaty, a także na asystentów usamodzielniania i utrzymanie siedziby. Aby zebrać niezbędne środki, organizacja zamierza zorganizować kampanię społeczną. Żeby wspomóc fundację wejdź TUTAJ.