,
Obserwuj
Łódzkie

Jacht już mają. Teraz czas na resztę. Młodzi podróżnicy planują opłynąć świat. "Marzenia trzeba spełniać"

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
11.02.2024 09:00
Daniel i Mikołaj mają po 23 lata. Wspólnymi siłami kupili jacht, którym teraz planują popłynąć w rejs dookoła świata. Chcą ruszyć w październiku. - Marzenia trzeba spełniać, więc zrobimy wszystko, aby tak się stało - mówią.
|
|
fot. Robert Bucza-Buczyn

Daniel Krzyżański żegluje od małego. Najpierw pływał na niewielkich, jednoosobowych jachtach po Zalewie Sulejowskim. Potem przeniósł się na Mazury, gdzie żeglował już na większych maszynach. W końcu wypłynął w morze. Mikołaj Nowak zaczął pływać, będąc uczniem gimnazjum, od razu na wielkich wodach. Pierwszy jego rejs odbył się w Chorwacji. Chłopiec złapał bakcyla.

Teraz obaj mają po 23 lata. - Chcemy rozwijać swoją pasję. Małymi kroczkami doszliśmy do tego, że naszym wspólnym marzeniem jest rejs dookoła świata. Marzenia trzeba spełniać, więc zrobimy wszystko, aby tak się stało - mówią młodzi podróżnicy. Swoją wyprawę nazywają 'rejsem ku marzeniom'.

Kupili jacht

Pierwszym krokiem całej przygody było kupno jachtu. Zrobili to w 2023 roku. Szukali dość długo, bo żaglówka musiała spełniać odpowiednie oczekiwania, chociażby co do wielkości. Ostatecznie znaleźli 37-stopowy jacht Dromor Apollo 12 z 1989 roku. Łódź nazywa się 'Water Lily', ma trzy kajuty, osiem miejsc do spania, dwie toalety i kuchnię. - Jest wszystko, co będzie potrzebne do normalnego funkcjonowania - mówi Daniel.

Aby jacht był w pełni funkcjonalny, muszą go jeszcze doposażyć. Trzeba uszyć trzy komplety żagli: sztormowe, standardowe i na słaby wiatr. - Do tego dochodzi cała masa elektryki, którą musimy tak opracować, aby nie wydarzyło się nic niepożądanego. Chcemy zrobić łódkę w pełni autonomiczną, abyśmy mogli czerpać prąd ze słońca. Musimy zamontować odsolarkę wody, bo nie jesteśmy w stanie wyposażyć się w taką jej ilość, żeby wystarczyło nam od portu do portu. Do tego dochodzą inne rzeczy, które będą gwarantować bezpieczeństwo - opisuje Daniel.

W Łodzi wrze wokół Tobiasza Bocheńskiego. 'Robił dużo, by zwrócono na niego uwagę'

Trasa też jest jak marzenie

Młodzi podróżnicy do pokonania będą mieli dystans ok. 31 885 mil morskich. Zaczną w Gdańsku - w porcie AZS COSA Górki Zachodnie. Stamtąd popłyną do Niemiec. Dalej przez Kanał Kiloński przebiją się na Morze Północne. Potem przepłynął kanał La Manche i dopłyną aż do Zatoki Biskajskiej i do Portugalii. Potem będą podróżować w dół - na Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, a następnie na Karaiby. Dopłyną do kanału Panamskiego. Dalej przez archipelagi Pacyfiku będą zmierzać w kierunku Australii i RPA. Na koniec znów wrócą do Gdańska.

Całą podróż mają podzieloną na etapy, na które planują zapraszać gości. Pierwszych chętnych mają już wśród znajomych. W podróż będą mogli udać się również ci, którzy wesprą chłopaków finansowo, bo powstała w tym celu specjalna zrzutka. - Ci ludzie też będą mogli spełniać swoje marzenia - mówi Mikołaj Nowak. - A my na niektórych etapach wręcz musimy mieć załogę - dodaje. Tak jest chociażby w Panamie, gdzie w załodze obowiązkowo powinny być minimum cztery osoby. - To jest wymóg, aby przedostać się przez kanał - zaznacza Mikołaj.

Promocja marzeń i Łodzi

Rejs ma potrwać w sumie 1,5 roku. Młodzi żeglarze mówią, że nie odcinają się na ten czas od całego swojego życia. - Dziś mamy taką technologię, że możemy sterować wszystkim, będąc nawet na środku oceanu. Mamy własną firmę, którą nadal planujemy zarządzać. Chcemy zainstalować na łódce internet satelitarny Starlink. Powinien chodzić z prędkością światłowodu - wyjaśnia Mikołaj.

Młodzi podróżnicy chcą też informować ludzi i świat o tym, na jakim są etapie, co u nich słychać i pokazywać innym, że marzenia można spełniać. Jak mówią, chcą też promować Łódź. Honorowym patronem wyprawy została już prezydent miasta Hanna Zdanowska. - Naszym hasłem jest zachęcanie ludzi do tego, aby chcieli spełniać swoje marzenia i taką pozytywną energię będziemy im przekazywać - podsumowują nasi rozmówcy.