Nieoczekiwany skutek weta Nawrockiego. Urzędy zaleje fala wniosków?
- Obawiamy się dużego napływu wniosków od Ukrainek i Ukraińców, którzy pracują w Polsce, ale też ich rodzin. Dlaczego mamy obawy? Bo możemy nie być w stanie wszystkich tych wniosków w szybkim czasie rozpatrzeć - słyszymy w urzędzie wojewódzkim w Lublinie. Obawy urzędników mają związek z wetem Karola Nawrockiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile wniosków o zezwolenie na pracę wpłynęło od cudzoziemców na samej Lubelszczyźnie?
- Co może się zmienić w sytuacji Ukraińców pracujących w Polsce - jeśli przepisy pomocowe nie będą działać?
- Czego obawiają się urzędnicy?
- Jak swoją decyzję o niepodpisywaniu ustawy o pomocy Ukrainie wyjaśniał prezydent Nawrocki i co na MSWiA?
Do urzędu wojewódzkiego w Lublinie oraz jego filii w Zamościu, Chełmie i Białej Podlaskiej w tym roku wpłynęło około 5 tysięcy wniosków o zezwolenie na pracę w Polsce. Jednocześnie wydano około czterech i pół tysiąca zezwoleń. Obecnie na takie dokumenty czeka się półtora miesiąca i jest to najkrótszy okres oczekiwania w Polsce. Inaczej jest w przypadku zezwolenia na pobyt czy przedłużenie pobytu - w Lublinie okres oczekiwania wynosi ok. ośmiu miesięcy, ale są regiony, gdzie czeka się nawet półtora roku.
Ukraińcy i Ukrainki, którzy znaleźli się w Polsce w związku z wojną i mają status "UKR" do tej pory nie musieli występować o pozwolenie na pobyt czy pobyt i pracę. I do końca września nie muszą tego robić, bo do tego czasu obowiązuje specustawa o pomocy Ukrainie. Jeśli jednak okazałoby się, że nie wejdą w życie nowe przepisy (przedłużające tę pomoc), a aktualne przestaną działać, uchodźcy będą musieli o takie zezwolenia wystąpić. Obawa pojawiła się po tym, jak Karol Nawrocki nie podpisał nowelizacji ustawy o pomocy Ukraińcom.
Weto Nawrockiego. Co może się zmienić?
- Obawiamy się dużego napływu wniosków o zezwolenie na pracę i na pobyt i pracę. To będą wnioski od Ukrainek i Ukraińców, którzy pracują, ale też ich rodzin. Dlaczego mamy obawy? Bo możemy nie być w stanie wszystkich tych wniosków w szybkim czasie rozpatrzeć. To będzie wymagało ogromu pracy - mówi Dariusz Sala, dyrektor Wydziału do Spraw Cudzoziemców Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie.
Jak dodaje, może być tak, że pracodawcy, którzy zatrudniają obywateli Ukrainy - w obawie przed tym, co będzie po 30 września - też mogą zacząć zalewać urząd swoimi wnioskami. - Myślę, że na razie nie powinniśmy wpadać w panikę. Zalecam spokojne obserwowanie tego, co się będzie działo. Ja wierzę, że ten problem uda się jakoś rozwiązać i że jakieś przepisy będą przyjęte - dodaje nasz rozmówca.
Jak wskazuje, gdyby nastąpił nagły drastyczny wzrost wniosków o zezwolenie na pracę, czas oczekiwania na wydanie zezwolenia wydłużyłby się zapewne do 3-4 miesięcy.
Jednocześnie - formalnie - cudzoziemiec, który złożyłby taki wniosek, mógłby dalej pracować i mieszkać w Polsce, oczekując na rozpoznanie decyzji. - Jeśli nic się w najbliższym czasie nie zmieni, nowych przepisów nie będzie, to myślę, że będziemy musieli przeorganizować naszą pracę tak, by w pierwszej kolejności obsługiwać tych obywateli Ukrainy, którzy już tutaj u nas pracują. Wtedy będzie chodziło o to, by zachować ciągłość wszystkich procedur - tłumaczy gość TOK FM.
Dlaczego Nawrocki zawetował pomoc Ukraińcom?
Karol Nawrocki swoją decyzję o niepodpisaniu ustawy o pomocy Ukraińcom motywował m.in. tym, że świadczenie 800 plus powinni dostawać tylko ci Ukraińcy, którzy w Polsce pracują. Prezydent skrytykował przepis, który pozwalał na darmowe korzystanie ze służby zdrowia uchodźcom z Ukrainy bez względu na to, czy podjęli w Polsce pracę i czy odprowadzają składkę zdrowotną.
Nawrocki zapowiedział, że złoży swój projekt ustawy i on do Sejmu też już wpłynął. Jest w nim mowa m.in. o tym, że dostęp do świadczeń (w tym do 800 plus) i do korzystania z publicznej ochrony zdrowia przysługiwać będzie wyłącznie osobom pracującym i opłacającym w Polsce składki ubezpieczeniowe. Ale projekt wprowadza też zapisy z zupełnie innego zakresu - umożliwiające ściganie szerzenia "ideologii banderowskiej".
Projekt został opublikowany na stronach sejmowych we wtorek, 25 sierpnia. Teraz jest 30 dni na konsultacje, co oznacza, że pozostanie zaledwie kilka dni na jego uchwalenie i podpisanie. O ile - w trybie pilnym - nie pojawi się drugi projekt, rządowy, nad którym też mogą ruszyć prace.
Niepewny los Ukraińców. Co na to MSWiA?
Swoje oświadczenie w sprawie prezydenckiego weta wydało we wtorek MSWiA. "Ukraińcy nie wyjadą z Polski po wecie prezydenta. Wojna w Ukrainie nadal trwa. Uchodźcy wojenni zostaną tutaj, ale bez jasnych regulacji. To oznacza, że od 1 października 2025 r. tysiące osób straci możliwość legalnej pracy. Pojawi się ryzyko zatrudnienia "na czarno", co uderzy w przedsiębiorców i zwiększy koszty kontroli.Brak legalnej pracy - co podkreśla resort - oznacza brak podatków, składek zdrowotnych i społecznych, które dziś współfinansują system ochrony zdrowia i świadczeń społecznych w Polsce. "Na tym wecie nikt nie zyska. Dochody do budżetu będą niższe, a wydatki będą wyższe niż teraz" - czytamy w oświadczeniu ministerstwa.MSWiA wskazuje również, że przygotowany przez prezydenta projekt ustawy nie jest kompleksowy, nie odpowiada na wyzwania związane z cudzoziemcami i "niesie ryzyko paraliżu urzędów wojewódzkich (w związku ze zwiększoną liczbą wniosków o legalizację pobytu na nowych zasadach"."Rozwiązanie, które jest procedowane w rządzie jest całościowe i odpowiada na wszystkie zidentyfikowane dotychczas wyzwania związane z nadużywaniem systemu świadczeń społecznych przez cudzoziemców w Polsce" - wskazuje ministerstwo. Nie wskazuje jednak, które procedowane przez rząd "rozwiązanie" ma na myśli.