,
Obserwuj
Lubelskie

Prezydent Chełma o hejcie po sobotnich alarmach: "Tu nie ma miejsca na wojnę polsko-polską"

Anna Gmiterek - Zabłocka
3 min. czytania
15.09.2025 10:33

Fala krytyki po sobotnich alarmach i ostrzeżeniach RCB na Lubelszczyźnie. - System zadziałał. Jedyne czego mi zabrakło w SMS-ach z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa które trafiły do mieszkańców, to precyzja - mówi TOK FM prezydent Chełma Jakub Banaszek.

Jakub Banaszek - Prezydent Miasta Chełm
Jakub Banaszek - Prezydent Miasta Chełm
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

W sobotę w kilku miejscach na Lubelszczyźnie zawyły syreny alarmowe. Nie był to test systemu wczesnego ostrzegania, ale alarm związany z ostrzeżeniami Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W SMS-ach rozesłanych do mieszkańców napisano: "Zagrożenie atakiem z powietrza. Zachowaj szczególną ostrożność. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów".

Syreny zawyły m.in. w Chełmie. Prezydent tego miasta, Jakub Banaszek (związany z PiS), był w tym czasie na meczu. - Chełmianka grała z Avią Świdnik. Na meczu był też burmistrz Świdnika - miasta pod Lublinem, gdzie również włączono syreny alarmowe.  Polecenie przyszło z Urzędu Wojewódzkiego, ze sztabu zarządzania kryzysowego - mówi Banaszek. Jak dodaje, w takiej sytuacji nie ma miejsca na dyskusje i zastanawianie się, czy to decyzja słuszna, czy nie. - Nasza rola jest jednoznaczna. Jako samorządowcy mamy wdrażać takie polecenia na szczeblu lokalnym. Nawet jeżeli później będziemy mierzyć się z hejtem - tłumaczy prezydent Chełma. 

Jak mówi, jego współpracownicy sprawdzili komentarze pod postami, które w chwili alarmu zamieszczał w sieci. Aż siedemdziesiąt procent z nich było negatywnych. Ludzie pisali, że było to niepotrzebne sianie paniki, że to był błąd i granie na emocjach. - Nie mam żadnych wątpliwości, że moją rolą jako prezydenta miasta jest wykonywać polecenia, które przychodzą z administracji rządowej. Tak też się w tym przypadku stało i uważam, że system zadziałał. Jedyne czego mi zabrakło w SMS-ach z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa które trafiły do mieszkańców, to precyzja. Pojawiła się tam informacja o "zagrożeniu atakiem z powietrza", a chyba powinno być wskazane, że jest zagrożenie na Ukrainie i związane z tym - potencjalne - zagrożenie u nas - tłumaczy Jakub Banaszek.

Jak dodaje, wylał się na niego hejt, ale też - w przestrzeni internetowej - pojawiło się dużo dezinformacji. - Jest naprawdę wiele kont, które są nastawione na podburzanie, ograniczanie zaufania do władzy, do polityków każdej możliwej opcji. My to widzimy na co dzień, to się dzieje. I nie mam wątpliwości, że musimy wspólnie zastanowić się, jak skutecznie z tymi farmami trolli walczyć. Po drugie, to podburzanie może się też wiązać z tym, że część z nas nie traktuje poważnie tych komunikatów, które są nadawane. A to może być niebezpieczne - wskazuje gość TOK FM

Jakie wnioski płyną z sobotnich wydarzeń?

Prezydent Chełma podkreśla, że czeka nas obecnie praca u podstaw. Bo wiele osób nie zna sygnałów alarmowych, nie wie co oznaczają, nie ma pojęcia jak się zachować w momencie, gdy usłyszą odgłos syren. - Musimy postawić na obronę cywilną i na edukację mieszkańców. Jak najszybciej. Dlatego już postanowiłem, że w Chełmie w szkołach odbędą się specjalne, dodatkowe lekcje edukacyjne. Zaangażujemy też uniwersytety trzeciego wieku, parafie, stowarzyszenia - poprosimy je o możliwość zorganizowania takich spotkań dla mieszkańców, na których będziemy wszystko tłumaczyć. To będą również spotkania dedykowane radom osiedli - chcemy poinformować mieszkańców o miejskiej infrastrukturze w zakresie miejsc schronienia. Te informacje są dostępne w internecie, ale chcemy je przekazać także bezpośrednio - dodaje Banaszek. 

Prezydent Chełma podkreśla coś jeszcze - w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa nie ma miejsca na "wojnę polsko-polską". - I tu nie chodzi o wskazywanie konkretnej opcji politycznej. Po prostu mamy taką a nie inną sytuację w Polsce, a rzecz w tym, by temat bezpieczeństwa z tego wyjąć. Trzeba zrobić wszystko, aby - niezależnie od tego, jakie mamy poglądy polityczne - w kwestii bezpieczeństwa mówić jednym głosem. Dobrym sygnałem jest współpraca i bardzo poważne rozmowy na szczeblu Kancelaria Prezydenta i Kancelaria Premiera. To buduje i to trzeba byłoby przełożyć na szczebel najniższy, czyli tych relacji międzyludzkich - mówi nasz rozmówca. 

Miejsca schronienia poszukiwane

Chełm od dawna apelował do wszystkich mieszkańców, by - jeśli mają w domach duże piwnice, komórki czy inne podziemne pomieszczenia - zgłaszali to miastu, w ramach tworzenia sieci miejsc schronienia. Po wydarzeniach z ubiegłego tygodnia - zestrzeleniu dronów na Lubelszczyźnie i włączeniu syren alarmowych - telefony się rozdzwoniły. - Od ubiegłego tygodnia mamy bardzo dużo sygnałów od mieszkańców, którzy chcą zgłosić takie miejsca. Mimo, że wcześniej tego nie robili. Przyznają, że zbagatelizowali to lub po prostu nie mieli na to czasu. Dlatego raz jeszcze apeluję, by nie czekać, tylko jeśli ktoś ma miejsce które może być schronieniem w sytuacji zagrożenia, aby nam taką informację zgłosił - dodaje prezydent Chełma.