Aktywiści apelują do marszałka, by nie wspierał gmin, które dyskryminują społeczność LGBT
Jakub Gawron, aktywista Atlasu Nienawiści, skierował list m.in. do marszałka Lubelszczyzny Jarosława Stawiarskiego. Apeluje w nim, by władze regionu - przy podziale unijnych pieniędzy - stworzyły skuteczny mechanizm weryfikacji, czy dana gmina stosuje się do tzw. zasad horyzontalnych Unii Europejskiej.
Jedną z tych zasad jest otwartość i brak dyskryminacji. By dostać pieniądze z UE, nie można jej łamać. Tymczasem w kilkudziesięciu samorządach na Lubelszczyźnie (i w blisko 80 w całej Polsce) wciąż obowiązują tzw. uchwały anty-LGBT i - równie dyskryminujące - Samorządowe Karty Praw Rodzin. To chociażby gmina Zakrzówek, Radzyń Podlaski, Stary Zamość czy Trzebieszów.
Według aktywistów przy podziale pieniędzy z Unii Europejskiej środki powinny trafić tylko do tych samorządów, które przestrzegają kluczowych unijnych wartości. By tego dopilnować, należy stworzyć odpowiednie zapisy w regulaminach podziału środków - tak, by nie doszło do sytuacji, że fundusze trafią do samorządu z uchwałą dyskryminującą mieszkańców ze społeczności LGBT.
"Zwracam się do Państwa z wnioskiem o utworzenie skutecznego mechanizmu weryfikacji przez Zarząd Województwa przestrzegania zasady niedyskryminacji przez jednostki samorządu terytorialnego ubiegające się o fundusze unijne. Powinien on umożliwić odrzucanie, na wczesnym etapie, wniosków od podmiotów łamiących zasady horyzontalne" - wskazuje Jakub Gawron w liście do marszałka województwa lubelskiego. Wskazuje przy tym na wytyczne Komisji Europejskiej w tym zakresie, ujęte m.in. w Regionalnych Programach Operacyjnych.
- Od lutego tylko w dwóch samorządach radni uchylili uchwały anty-LGBT. Najwyraźniej kto chciał, już uchylił. Radni z pozostałych 79 samorządów chyba nie wierzą, że Komisja Europejska może odrzucać ich wnioski o dofinansowanie z polityki spójności 2021-2027. Wolą wierzyć w słowa premiera [Mateusza] Morawieckiego o tym, że "ich" fundusze z polityki spójności są niezagrożone. Mimo że jego czyny mówią co innego. Premier bowiem zaakceptował zapis w umowie partnerstwa pozwalający Komisji Europejskiej na wstrzymywanie funduszy dla samorządów, które przyjęły dyskryminacyjne uchwały - wskazuje Jakub Gawron.
Jednym z samorządów, który ostatnio się wycofał z kontrowersyjnej uchwały, była Niedrzwica pod Lublinem. Zabiegał o to miejscowy aktywista LGBT Kazimierz Strzelec, który spotykał się w tej sprawie z wójtem i z radnymi. Ostatecznie dyskryminujące stanowisko uchylono, wskazując, że poprzednie mogło być błędnie interpretowane. Dzięki temu gmina będzie mogła liczyć na pieniądze z Unii.
Jakub Gawron wskazuje, że zapis o niedyskryminacji zawierają również Regionalne Programy Operacyjne (RPO), które są podpisywane przez marszałków. - I to właśnie na zarządach województw spoczywa obowiązek czuwania nad przestrzeganiem tego zapisu. Stąd ten mój wniosek do nich o usprawnienie trybu procedowania wniosków od samorządów traktujących Unię Europejską wyłącznie jako bankomat - wskazuje Gawron.
- Urzędy marszałkowskie powinny wprowadzić do regulaminów Komisji Oceny Projektów dodatkowe mechanizmy umożliwiające monitorowanie przestrzegania zasad horyzontalnych przez samorządy ubiegające się o fundusze. Oraz poinformować o tym samorządy na obszarze ich województw. Zaoszczędziłoby to pracy zarządom województw oraz pozwoliłoby im uniknąć sporów z Komisją Europejską na tym tle - mówi Gawron. - Jeżeli radni uważają, że te martwe dyskryminacyjne uchwały są droższe niż milionowe dotacje unijne, to niech je sobie zatrzymają. I niech się cieszą tymi unijnymi milionami trafiającymi do ich sąsiadów - dodaje.
Marszałek Lubelszczyzny na razie nie podjął decyzji, jaki mechanizm weryfikujący wprowadzić. Tymczasem podobne listy - również w sprawie sprawdzania, czy samorząd stosuje tzw. zasady horyzontalne - zostały wysłane do marszałków także w innych regionach Polski.