W Lublinie znowu bez miejskiego sylwestra. "Nie stać nas na taką imprezę"
Skąd decyzja o odwołaniu miejskiego sylwestra? Urzędnicy mówią krótko: oszczędności. 'Kryzys i drożyzna zmuszają nas do zaciskania pasa. Nie ma mowy o rezygnacji z niezbędnych usług dla mieszkańców, więc trzeba szukać oszczędności gdzie indziej' - napisał w mediach społecznościowych prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Jak dodał, podobną decyzję podjęły inne duże miasta. Chodzi między innymi o Białystok, Częstochowę, Kielce, Kraków czy Warszawę.
- Nie stać nas na taką imprezę - mówi wprost wiceprezydent miasta Artur Szymczyk. Jak dodaje, koszt organizacji wydarzenia to kilkaset tysięcy złotych. To spora suma, zwłaszcza w chwili, gdy miasto mierzy się z ogromnymi podwyżkami - głównie rachunków za prąd, które są nawet trzykrotnie wyższe niż do tej pory. Kolejna kwestia to obniżone wpływy z podatków. - W latach 2019-2022 ubytek wpływów z podatku PIT to 300 milionów złotych - wylicza Szymczyk.
Podkreśla, że chcąc organizować sylwestra, trzeba by robić to kosztem czegoś innego. - Musielibyśmy przygaszać latarnie w mieście przez pół roku - podaje przykład wiceprezydent. Co do ograniczania czasu działania miejskich latarni, ratusz próbował już zresztą wprowadzać takie działania, ale ostatecznie - po skargach mieszkańców - wycofano się z tego pomysły.
Przypomnijmy, poprzednie dwie imprezy sylwestrowe w Lublinie także zostały odwołane, ale wówczas było to związane z pandemią.
Pomimo oszczędności wkrótce pojawią się za to świąteczne iluminacje. Chodzi między innymi o choinkę przed ratuszem czy stroiki na latarniach na Krakowskim Przedmieściu i podświetlenia na placu Litewskim. Miasto liczy na to, że uda się znaleźć sponsora, który pokryje choć część rachunku za prąd. Rozmowy są na finiszu. Jak słyszymy w ratuszu, jest duża szansa na wsparcie. Tradycyjnie świąteczne oświetlenie w Lublinie rusza 6 grudnia.