"Nasze dzieci są wystraszone. Nie możecie tego zrozumieć?". Nerwowo na pikiecie aktywistów fundacji Życie i Rodzina
Zgromadzenie publiczne przed lubelskim Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Zamoyskiego zostało oficjalnie zgłoszone w urzędzie miasta. Działacze anty-LGBT pojawili się przed szkołą o godz. 7.30, gdy młodzież szła na lekcje. Przyszli z transparentami, na których widniały homofobiczne i transfobiczne treści, m.in. o tym, że osoby homoseksualne gwałcą dzieci. Podobne hasła były emitowane z głośników.
- Jestem matką jednego z uczniów i nie życzymy sobie, jako rodzice, abyście tutaj stali. Nasze dzieci są wystraszone i też sobie tego nie życzą. Nie możecie tego zrozumieć? Niech pan sobie idzie na Krakowskie Przedmieście. Boję się o własne dziecko, które widzi takie durne billboardy i ludzi, którzy tu stoją - mówiła jedna z mam, która przyszła przed liceum.
Na miejscu pojawił się też poseł PO Michał Krawczyk. Jak mówi, próbował rozmawiać z organizatorami pikiety i przekonywać ich, że robią krzywdę dzieciom. - Ale do nich nie trafiają żadne argumenty. To są osoby fanatyczne. Nie da się ich do niczego przekonać. A jak słyszą niewygodne pytania, np. o to, że tego rodzaju pikieta i szerzone przez nich poglądy przyczyniają się do wzrostu samobójstw wśród młodych ludzi, to odpowiadają pytaniem na pytanie - opowiada Krawczyk.
Poseł dodaje, że na miejscu była i policja, i straż miejska na czele z komendantem. - W pewnym momencie, gdy rozpoczęły się już lekcje, organizatorzy zostali poproszeni o przyciszenie treści, które były emitowane z głośnika i to była jedyna interwencja służb - relacjonuje. Zapowiada, że złoży zawiadomienie na policji, bo - w jego ocenie - tego typu pikiety, z takimi hasłami, do tego zakłócające porządek publiczny (poprzez ustawienie głośników i nadawanie z nich określonej narracji) nie powinny mieć miejsca przed szkołą.
- Mamy tego dość, ale nikt nas nie słucha. Młodzieżowa Rada Miasta przyjęła stanowisko, przekazała je prezydentowi i dalej nic. A przecież zapowiedzi były takie, że jeśli prezydent będzie miał pismo od nas, to więcej pikiet nie będzie. Podawano, że [aktywiści] dostaną zgodę na ich organizację, ale w zupełnie innym miejscu. I na zapowiedziach się skończyło - słyszymy od uczniów.
Fundacja Kai Godek relacjonuje zdarzenie w inny sposób. W przesłanej mediom informacji napisano, że to poseł Michał Krawczyk zaatakował organizatorów. 'Pokazywanie prawdy boli lewicowych ideologów' - podano. 'W II LO im. Zamoyskiego pedagodzy popierają genderowanie swoich podopiecznych. Traktują młodzież zgodnie z subiektywnymi deklaracjami odnośnie płci, a nie ze stanem obiektywnym. Tym samym utrzymują ich w niewiedzy o skutkach przyjmowania ideologii LGBT i narażają na niebezpieczeństwo. Próbują też nie dopuścić, aby do młodzieży dotarły obiektywne fakty' - przekonywali aktywiści anty-LGBT.
- To jest absurd. Nikogo nie atakowałem. Próbowałem z nimi rozmawiać. Wszystko jest nagrane - odpowiada poseł Krawczyk.
Przypomnijmy, pikiety odbywają się przed lubelskim LO od listopada. To odpowiedź fundacji Kai Godek na wywiady, których udzielili w TOK FM nauczyciele liceum Zamoyskiego i uczniowie z tej szkoły. Mówili m.in. o poszanowaniu godności każdego człowieka, bez względu na jego orientację czy tożsamość płciową. Fundacja natomiast tolerancję i otwartość pedagogów nazywa "genderyzowaniem młodzieży".
Co na to miasto?
- Jeżeli ja się dzisiaj dowiaduję, że bezpieczeństwo uczniów wchodzących do II LO w Lublinie jest zagrożone, to będę namawiał pana prezydenta, aby nie wyrażał zgody na pikiety. Jeśli napiszecie to w pismach skierowanych do prezydenta miasta, to będziemy to wiedzieli oficjalnie - mówił na ostatniej sesji Młodzieżowej Rady Miasta wiceprezydent Lublina Mariusz Banach. - Jeżeli młodzież stwierdza, że w trakcie pikiet jest przez te osoby zaczepiana i nagrywana, to jest rzeczywiście argument, by może nie tyle nie zgadzać się na te zgromadzenia, ale żeby wskazać inne miejsce ich lokalizacji. I do tego będę namawiał pana prezydenta - dodał Banach.
Mimo to zgromadzenie przed LO w środę znów się odbyło. Miasto - w przesłanej nam odpowiedzi - wskazało, że nie mogło zakazać pikiety ani przenieść jej w inne miejsce. "Zgodnie z ustawą Prawo o zgromadzeniach organizator zgromadzenia zawiadamia organ gminy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia, a na jego organizację nie jest wymagana zgoda. Zgromadzenie przed II LO zgłoszono 13 lutego w godzinach wieczornych w trybie uproszczonym. W tym przypadku, zgodnie z przepisami prawa, Urząd Miasta nie ma możliwości wezwania organizatora zgromadzenia do zmiany miejsca lub czasu wydarzenia i nie posiada dodatkowych kompetencji w tym zakresie" - wskazała rzeczniczka prezydenta, Katarzyna Duma.