Nowe zasady pomocy uchodźcom. Mają płacić za pobyt. Urzędnicy wskazują jednak na pewne "ale"
W Lublinie - na halach, w hotelach i akademikach, które są miejscami zbiorowego pobytu - mieszka ponad 750 osób z Ukrainy. Mają zapewniony nocleg i wyżywienie. Część żyje tu od wielu miesięcy. Zgodnie z ustawą - od 1 marca - Ukrainki i Ukraińcy mają współpłacić za swój pobyt w takich miejscach. Większość jednak robić tego nie będzie. Urzędnicy z Lublina szacują, że ponad 90 procent płacić nie musi, bo łapie się na zapisane w ustawie wyjątki.
A tych jest sporo. Zgodnie z nowymi przepisami, z obowiązku zapłaty za pobyt zwolnieni są m.in. seniorzy (kobiety od 60. i mężczyźni od 65. roku życia), dzieci, kobiety w ciąży i osoby z niepełnosprawnościami. Jak mówi TOK FM Katarzyna Matuszewska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie, to głównie takie osoby mieszkają w "zbiorówkach". - Są to ludzie, którzy wyjechali do Polski po wybuchu wojny i nie mają możliwości, by usamodzielnić się na tyle, by były niezależne finansowo. Mają duże problemy, duży bagaż doświadczeń. Często są chore, w tym chore onkologicznie, niepełnosprawne - wyjaśnia przedstawicielka MOPR.
Odpłatność za pobyt w miejscach zbiorowego pobytu ma wynosić dziennie 40 lub 60 zł, w zależności od czasu pobytu w Polsce. Mniej zapłacą ci, którzy są w naszym kraju od 120 do 180 dni. Więcej ci, którzy są powyżej 180 dni. Ci, którzy dopiero przyjechali, nie zapłacą nic.
Zgodnie z nowymi przepisami osoba może być zwolniona z opłaty również wtedy, gdy "znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, uniemożliwiającej jej udział w kosztach pomocy". Od naszych rozmówców słyszymy jednak, że to sformułowanie nieprecyzyjne, dopuszczające dużą uznaniowość. W Lublinie rozmowy z osobami, które mogą być w trudnej sytuacji życiowej, mają prowadzić pracownicy socjalni, by stwierdzić, czy można je zwolnić ze współpłacenia, czy też nie.
Jak mówi sekretarz Lublina Andrzej Wojewódzki, gdy ktoś się nie załapie na wyłączenia - a się z tym nie zgodzi - zawsze może się odwołać. - Wniosek wtedy składa się do wojewody i to wojewoda będzie weryfikował zasadność nałożenia opłaty za pobyt - informuje Wojewódzki. I dodaje, że aktualnie trwa weryfikacja wszystkich danych, by ustalić, kto płacić musi, a kto nie.
- Bardzo dużo osób podlega zwolnieniu z uwagi na wiek, liczbę dzieci czy niepełnosprawność - mówi sekretarz. Dodaje, że w sprawie współpłacenia jest szereg wątpliwości. - Ustawa mówi o osobach, które przebywają ponad 120 dni, a przecież ten 120 dzień może występować z dnia na dzień. Podobnie w przypadku osoby, która kończy jutro, pojutrze czy za miesiąc określony wiek, który zwalnia z opłaty. Analizujemy to pod kątem różnego typu narzędzi, by dane, które będą gromadzone, były w każdym momencie do zweryfikowania. Mam nadzieję, że takie narzędzia szybko dostaniemy z administracji rządowej - wyjaśnia Wojewódzki. Jak dodaje, samorządowcy już wcześniej anonsowali, że z wejściem w życie nowych przepisów mogą być problemy.
Sekretarz zwraca uwagę na coś jeszcze. Do tej pory samorządy dostawały od państwa 50, 60 lub 70 zł za pobyt i wyżywienie uchodźcy (dziennie). Teraz ta kwota zostanie pomniejszona o odpłatność wnoszoną przez samego Ukraińca czy Ukrainkę. Ale - jak słyszymy - problem tkwi w czymś innym. Nikt od początku wojny nie rewaloryzował tych kwot, a wszystko poszło w górę: ceny żywności, opłaty za ogrzewanie, wodę, prąd, gaz. - Wydaje się, że te kwoty po roku powinny podlegać pewnej weryfikacji, przy wzrastających cenach towarów i usług. Wzrosły też koszty utrzymania punktów - tłumaczy Andrzej Wojewódzki.
Będzie możliwość egzekucji środków
Co w sytuacji, gdy ktoś powie, że nie ma z czego płacić? Urzędnicy wskazują, że wtedy sprawdzą, czy dana osoba łapie się na uznaniowe kryterium "trudnej sytuacji życiowej". Jeśli nie, będzie możliwość egzekucji tych pieniędzy. - Ale to może być trudne i długotrwałe w przypadku osób z Ukrainy - nie mają wątpliwości urzędnicy z Lublina. Słyszymy też zapewnienia samorządowców, że nikt nikogo nie będzie wyrzucał na ulicę.
Na Lubelszczyźnie od 24 lutego 2022 roku przez miejsca zbiorowego zakwaterowania przewinęło się prawie 100 tysięcy osób.