advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Tak Platforma podgryza Platformę. Do wyborów osobno? "Jest zgoda 'z góry'"

4 min. czytania
27.02.2024 16:06
- Koalicja Obywatelska jest dziś wiodącą siłą polityczną w Polsce i nie można tak łatwo oddawać ważnych miejsc w radzie miasta - przekonuje posłanka PO Marta Wcisło. To odpowiedź na listy kandydatów przygotowane przez Krzysztofa Żuka, prezydenta miasta - też z Platformy Obywatelskiej. Niewykluczone, że w mieście dojdzie do rozłamu. Jak słyszymy, "góra" z Warszawy dała zielone światło.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Obecny prezydent Lublina Krzysztof Żuk - choć jest politykiem Platformy Obywatelskiej - o reelekcję walczy z własnego Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztofa Żuka. Jak pisaliśmy na naszym portalu, dostał wsparcie zarówno swojej macierzystej partii, jak również Lewicy, Polski 2050 i PSL. Oprócz tego Żuk przygotował też listy do rady miasta. I o nie toczy się właśnie spór.

- Mój komitet został zarejestrowany po to, by skonsolidować wszystkie środowiska polityczne, i nie tylko polityczne, wokół strategii rozwoju Lublina. Dlatego zaproponowałem tym, którzy tworzyli Koalicję 15 października, abyśmy utworzyli wspólną listę. Tak się też stało. Jesteśmy chyba jedynym takim przykładem w Polsce, w którym mamy porozumienie wszystkich - chwalił się niedawno w rozmowie z nami Żuk.

Prezydent miasta - wspólnie z partnerami - ustalił już też wstępny podział miejsc na listach. Przykładowo - 'jedynką' w okręgu nr 1 - czyli w Śródmieściu - ma być Anna Augustyniak z PSL, a w okręgu nr 3 - Magdalena Szczygieł-Mitrus z Polski 2050. Z kolei z drugiej pozycji w okręgu nr 2 ma wystartować pisarz Marcin Wroński (który pierwotnie zapowiadał swój start na prezydenta Lublina), a w okręgu nr 5 - Waldemar Kępa. Obaj są kandydatami Polski 2050, a dokładniej - Lublin 2050 Jacka Burego.

Platforma Obywatelska - zgodnie z ustaleniami prezydenta - ma mieć dwie 'jedynki': dla obecnego radnego Bartosza Margula i dla samego prezydenta Krzysztofa Żuka (prawo pozwala, by startował jednocześnie na prezydenta miasta i radnego).

Spór w lubelskiej PO o miejsca na listach

Zdaniem posłanki Marty Wcisło - szefowej Rady Powiatu PO w Lublinie - to stanowczo za mało. Obecnie w radzie miasta Platforma Obywatelska ma siedmioro radnych, do tego jest też jedna radna z Nowoczesnej. - Jestem przekonana, że przy takich listach stracimy swój stan posiadania - oburza się posłanka.

Jak tłumaczy, Koalicja Obywatelska jest dziś wiodącą siłą polityczną w Polsce i nie może tak łatwo oddawać ważnych miejsc przedstawicielom innych ugrupowań. Wcisło ma też za złe prezydentowi Żukowi, że dotychczasowi wieloletni radni w większości nie są 'jedynkami' na jego listach - umieszczono ich dopiero na dalszych pozycjach. Przez to mogą stracić mandaty.

Pomnik Kaczyńskiego prezydentowi odbije się czkawką? 'Proszę mnie nie łićczyć'

Kandydat Żuk nie jest zagrożony

Polityczka podkreśla, że w wyborach na prezydenta miasta Koalicja Obywatelska popiera Krzysztofa Żuka i w tym zakresie nic się nie zmienia. - Prezydent wprowadził Lublin do pierwszej ligi polskich miast i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Aby jednak rządzić sprawnie i aby miasto mogło się dalej rozwijać, w radzie musimy mieć większość - przekonuje nasza rozmówczyni.

Przypomina, jak to wyglądało w ostatnich latach. - W 2014 roku, startując z komitetu Platformy Obywatelskiej, mieliśmy 13 radnych. W 2018 roku, już z komitetu Krzysztofa Żuka, wprowadziliśmy siedmiu radnych Platformy i jedną osobę z Nowoczesnej. Przy czym w 2018 roku - jako Platforma Obywatelska w Komitecie Krzysztofa Żuka - mieliśmy na listach wyborczych pięć 'jedynek', trzy 'dwójki', trzy 'trójki', jedną 'czwórkę', dwie 'piątki', dwie 'szóstki' i trzy 'siódemki' - wylicza pieczołowicie. - Dzięki temu nasi kandydaci zyskali 66 procent na listach. I zawsze wiernie stali przy prezydencie Krzysztofie Żuku - dodaje.

Lublin. Platforma wystawi własne listy?

Wcisło podkreśla, że Platforma chciałaby co najmniej utrzymać swój stan posiadania w miejskiej radzie, a najlepiej - jeszcze go poprawić. W ocenie posłanki zaproponowane przez Żuka listy tego nie gwarantują. Dlatego - jeśli chodzi o wybory do rady miasta - posłanka chce, by Koalicja Obywatelska wystawiła własne listy, obok list komitetu Żuka. Na lubelskim deptaku ruszyło już zbieranie podpisów.

Nieoficjalnie od polityków PO słyszymy, że na swoje działanie posłanka ma pozwolenie 'z góry', z Warszawy. - Szefostwo też uważa, że powinniśmy mieć - jako Koalicja Obywatelska - swoją listę, by zdobyć jak najwięcej miejsc w radzie miasta. A prezydent Żuk wyszedł z nieco innego założenia - mówi nam anonimowo jeden z radnych.

Marta Wcisło zapewnia, że na listach Koalicji Obywatelskiej wszyscy obecni radni dostaną 'jedynki'. - Oczywiście to ich decyzja, skąd wystartują. Nikt nikogo do niczego nie będzie zmuszał - zapewnia.

W tle całej sprawy pojawiają się głosy, że Marta Wcisło - wchodząc w ten konflikt - walczy o syna, który też miał startować do rady miasta. - Potwierdzam, że mój syn miał się znaleźć na jednej z list, na trzecim czy czwartym miejscu. Rozmawiałam o tym z Warszawą. Wszyscy wiedzieli. Uznano, że wszystkie ręce na pokład. Dziś namawiam jednak syna, żeby z tego startu zrezygnował. Bo wyciąga się ten argument przeciwko mnie, a ja walczę o Platformę i o jej zwycięstwo, a nie o syna w radzie miasta - tłumaczy w rozmowie z TOK FM posłanka z Lublina.