,
Obserwuj
Lubelskie

Tata w domu? Ojcowie coraz chętniej korzystają z urlopów rodzicielskich

3 min. czytania
23.06.2024 09:12
- Widzimy większą chęć ojców do opieki nad małymi dziećmi. Przed wprowadzeniem zmian w prawie zaledwie jedna na sto osób na rodzicielskim w regionie lubelskim to był tata. Teraz odsetek ojców na tym urlopie jest już siedem razy większy - mówi rzecznik ZUS w Lubelskiem.
|
|
fot. unsplash.com/zdjęcie ilustracyjne

Pan Wojciech jest pracownikiem jednego z lubelskich urzędów. Pracuje od wielu lat, lubi swoją pracę. Gdy miał mu się urodzić syn, na którego z żoną bardzo czekali, bo mieli wcześniej już dwie córeczki, postanowił, że chce z nim trochę dłużej pobyć w domu. Na urlopie tacierzyńskim był nieco ponad cztery tygodnie, by - jak mówi - nacieszyć się maleństwem.

- To było niesamowite, jak ten nasz synek z dnia na dzień się zmienia, jakie miny robi, jak mogę do niego mówić, a nawet mu śpiewać. Super też było to, jak obserwowałem starsze córki, które otoczyły go opieką. Narobiło mi się trochę zaległości w pracy, ale absolutnie nie żałuję. Ten czas zapamiętam na zawsze - mówi. Takich ojców jak pan Wojciech przybywa.

Jakie urlopy dla ojców?

Ojcowie mogą korzystać z trzech rodzajów urlopów. Mają do dyspozycji 14 dni urlopu ojcowskiego, który muszą zrealizować do ukończenia przez syna czy córkę pierwszego roku życia. Jeśli nie wykorzystają, ten - przewidziany przez państwo czas - przepada. Ten okres jest w stu procentach płatny. 

W ubiegłym roku na urlopie ojcowskim na Lubelszczyźnie było ponad 8400 mężczyzn. - Widzimy, że z roku na rok coraz większa grupa tatusiów korzysta z tego uprawnienia - mówi rzecznik ZUS w Lublinie Małgorzata Korba. 

Po drugie, jest urlop zwany tacierzyńskim, czyli - formalnie rzecz biorąc - część urlopu macierzyńskiego, który może wziąć ojciec dziecka. Jeśli mama się na to zdecyduje, ze swojego 20-tygodniowego urlopu, który jej przysługuje po urodzeniu potomka, sześć tygodni może oddać tacie. 

I jest jeszcze trzeci urlop - wprowadzony przed rokiem - czyli rodzicielski. To ten, na który idziemy po zakończeniu macierzyńskiego czy tacierzyńskiego. Urlop rodzicielski wynosi 41 tygodni. Przy czym, od kwietnia ubiegłego roku jest tak, że jeden rodzic przebywa na nim 32 tygodnie (to czas maksymalny), a drugiemu rodzicowi (najczęściej tacie) - dodatkowo - przysługuje jeszcze 9 tygodni z dzieckiem w domu. Zastrzeżenie jest jednak takie, że tych dziewięciu tygodni - przewidzianych dla drugiego rodzica - nie może przejąć pierwszy rodzic. Jeśli tata się nie zdecyduje na ten czas z maluszkiem w domu, urlop mu przepada.

Zostali z dziećmi w domu i zapłacili wysoką cenę. 'Kogo brakuje, ten nie awansuje'

'Mężczyźni chętniej korzystają z urlopu rodzicielskiego'

Zakład Ubezpieczeń Zdrowotnych w Lublinie odnotowuje, że ojcowie coraz częściej korzystają z możliwości zostania z synem czy córką w domu. Jak wylicza Małgorzata Korba, na Lubelszczyźnie, w 2022 roku na urlopie rodzicielskim było tylko 146 panów, rok później już 812 ojców (prawie 5 procent), a od stycznia do kwietnia tego roku - 611 ojców (6,4 procent).

- Po wprowadzeniu zmian prawnych widzimy większą chęć ojców do opieki nad małymi dziećmi. Przed wprowadzeniem zmian zaledwie jedna na sto osób na rodzicielskim w regionie lubelskim to był tata. Teraz odsetek ojców na tym urlopie jest już siedem razy większy - mówi rzecznik ZUS w Lubelskiem. 

Ubiegłoroczne zmiany w urlopie rodzicielskim to wynik wdrożenia w Polsce unijnej dyrektywy work-life balance. Zakłada ona właśnie dziewięć tygodni urlopu dla drugiego opiekuna, ale nie tylko. Dodatkowo prawo do urlopu rodzicielskiego dla taty nie zależy już od tego, czy mama - przed urodzeniem dziecka - była zatrudniona, czy też nie. - To ważna zmiana, która powoduje, że prawo traktuje ojca jako niezależnego opiekuna dziecka - podsumowuje Małgorzata Korba.