,
Obserwuj
Lubelskie

''Liczyliśmy na więcej''. Ślą apele do rządu Tuska. "Mówiono, że będziemy priorytetem"

4 min. czytania
03.08.2024 09:00
Samorządowcy ślą do ministra finansów apele o zmiany w projekcie nowej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Związek Gmin Lubelszczyzny szykuje własne stanowisko w tej sprawie, ale jednocześnie przyłącza się do apeli innych organizacji. Bo - jak słyszymy - liczono na znacznie więcej niż to, co zaproponował rząd.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Zgodnie z obietnicami demokratycznej większości, po ogromnych stratach finansowych, jakie samorządy poniosły za rządów Prawa i Sprawiedliwości, teraz miały zacząć odbudowywać swój potencjał. Dla przykładu, tylko Lublin przez zmiany w podatkach stracił 320 milionów złotych. Kilkanaście dni temu rząd opublikował projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Samorządowcy mają jednak do tego projektu sporo zastrzeżeń.

W skali kraju strata wyniosła ok. 30 miliardów złotych. Teraz samorządy miały te pieniądze odzyskać, bo ledwo wiążą koniec z końcem. - Już w tej chwili w wielu gminach m.in. na Lubelszczyźnie wydatki bieżące przewyższają dochody bieżące. Są gminy, które już wiedzą, że nie poradzą sobie z wydatkami w trzecim kwartale tego roku. Rząd musi coś dołożyć, już teraz - alarmuje Piotr Dragan, wójt gminy Wisznice, a jednocześnie przewodniczący Związku Gmin Lubelszczyzny. Jak dodaje, musi się też zmienić zaproponowany przez rząd projekt zmian w dochodach samorządów, bo na razie - to co przedstawiono - zakłada rekompensatę ubytków jedynie na poziomie 16 z 30 miliardów zł. - Co z resztą? - pytają wójtowie i burmistrzowie z Lubelszczyzny.

 

"Małe miasta zyskują najmniej"

 

Piotr Dragan tłumaczy, że samorządy cieszy, że rząd podjął działania, by poprawić sytuację gmin, powiatów i województw, ale lokalni włodarze mają do projektu sporo zastrzeżeń i wątpliwości. - W naszej ocenie projekt ten w jakiś sposób promuje gminy bogatsze. Mamy też szereg uwag bardziej szczegółowych. Nie rozumiemy, dlaczego określone kwestie zostały zakwalifikowane tak a nie inaczej. Oceniając projekt, wydaje mi się, że w najgorszym położeniu znalazły się małe miasta - one zyskują najmniej. Dlatego poparliśmy stanowisko samorządów wszystkich szczebli, by włączyć stronę samorządową do prac nad tą ustawą, jeszcze bardziej niż do tej pory - mówi Dragan. - Dobrze, że ten projekt jest, bo on zwiększa dochody wszystkich samorządów, niektórych nawet do 12 proc., ale zdecydowanie wymaga jeszcze dopracowania - dodaje gość TOK FM.

- Jest sporo zastrzeżeń do zgłoszonego przez rząd projektu. Teoretycznie w roku 2025 każda gmina na tym miałaby zyskać, natomiast dla bardzo podobnych gmin, o bardzo podobnej strukturze, sposób naliczania dochodów jest jednak bardzo różny. Przykładowo - dwa podobne miasta mogą uzyskać te korzyści w diametralnie różnej wysokości, a tak być nie powinno - mówi burmistrz Janowa Lubelskiego Krzysztof Kołtyś, wiceprzewodniczący Związku Gmin Lubelszczyzny.

I podaje przykład dwóch podobnych miast w województwie lubelskim: Chełma i Zamościa. -Kwota naliczonych dochodów dla Chełma i Zamościa różni się rocznie o kilkadziesiąt milionów złotych. To bardzo znacząca różnica. Ta analiza wskazuje na pewne usterki w sposobie naliczania - mówi Kołtyś i apeluje, by problem naprawić.

 

"Dramat, poważny problem"

 

Prezydent Chełma pisał o tym na Facebooku.

'Dramat! Ustawa zmieniająca finansowanie samorządu terytorialnego to delikatnie mówiąc poważny problem. Okazuje się, że samorządy, które oszczędzają, spłacają zadłużenie, mają mniej etatów w administracji, wydają mniej na utrzymanie miasta, mają niższe podatki dostaną ZDECYDOWANIE MNIEJ środków według nowych wyliczeń' - Jakub Banaszek

.

Samorządowcy ślą do ministra finansów apele o zmiany w projekcie. Związek Gmin Lubelszczyzny szykuje własne stanowisko w tej sprawie, ale jednocześnie przyłącza się do apeli innych organizacji i korporacji samorządowych.

"Przedstawiony przez Ministerstwo Finansów w dniu 15 lipca 2024 r. projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego zmienia strukturę dochodów gmin, powiatów i województw. Zawarte w projekcie rozwiązania nie gwarantują jednak deklarowanej w założeniach przedstawionych przez resort samodzielności finansowej oraz stabilizacji dochodów gmin, powiatów i województw" - czytamy w stanowisku przyjętym m.in. przez Unię Metropolii Polskich, Związek Miast Polskich, Związek Powiatów Polskich, Związek Województw i Związek Gmin Wiejskich RP.

"W sposób szczególny niedoszacowane były dotąd zadania z zakresu oświaty i wychowania. Potrzeby oświatowe wyliczone zgodnie z projektem ustawy są daleko mniejsze od realnych wydatków na oświatę. Co więcej - potrzeby te w pierwszej kolejności są pokrywane z potencjału dochodowego poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego, co zwalniało rządzących z konieczności zwiększania finansowania zadań oświatowych w budżecie państwa. Z tego względu postulujemy wprowadzenie rozwiązań gwarantujących, że z budżetu państwa na zadania oświatowe będzie przeznaczane co najmniej trzy proc. PKB planowanego w danym roku budżetowym. Zwracamy też uwagę, że rozwiązania dotyczące określania skali potrzeb oświatowych nie uwzględniają gwarancji rekompensaty samorządom podwyżek płac nauczycieli oraz pokrycia kosztów prowadzenia przedszkoli" - wskazują samorządowcy.

 

Rozczarowanie samorządowca

 

- Jest jeszcze potrzeba dopracowania pewnych wskaźników w tym projekcie, od których zależeć będzie przyszła dochodowość poszczególnych gmin, powiatów czy województwa - mówi Krzysztof Kołtyś. Na pytanie TOK FM, czy czuje się nieco rozczarowany przedstawioną przez rząd ustawą, odpowiada, że tak.

- Liczyliśmy, że rząd wyrówna nam jeden do jednego to, co straciliśmy w ostatnich latach. Takie były zapowiedzi, przynajmniej ja odczytałem takie intencje w wypowiedziach członków rządu. Mówiono, że samorządy będą priorytetem i że na pewno nastąpi wyrównanie tych strat, które mamy z poprzednich lat. Owszem, ten projekt jest jakimś krokiem w tym kierunku, ale tylko częściowym. Wydaje mi się, że propozycje rządu są jednak dalece niewystarczające - dodaje burmistrz Janowa Lubelskiego w rozmowie z TOK FM.

Dlatego wójtowie i burmistrzowie apelują o dalsze rozmowy i dalsze prace nad projektem. Tak, by gminom nie zabrakło pieniędzy na zadania publiczne, ale też m.in. na wkłady własne przy inwestycjach za środki unijne. Inwestycjach, których - przy uruchomionych środkach z KPO - będzie teraz coraz więcej.