,
Obserwuj
Lubelskie

Pierwsza Pride of Poland po "dobrej zmianie". Organizatorzy chcą zaskoczyć

3 min. czytania
09.08.2024 08:00
Już w niedzielę w Janowie Podlaskim odbędzie się pierwsza - po odejściu PiS od władzy - aukcja Pride of Poland. Organizatorzy liczą na duże zainteresowanie. W Janowie i okolicach praktycznie nie ma już wolnych miejsc noclegowych.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

- Konie na aukcję zostały już dawno wytypowane. Są to takie ogiery i klacze, które nie uszczuplą zasobu genetycznego stadniny. Czyli, mówiąc inaczej, muszą mieć w stadninie rodzeństwo albo zostaje ich matka - mówi TOK FM Katarzyna Stepczuk, hodowczyni z Janowa. Aktualnie - przed aukcją - dopinane są ostatnie szczegóły. - Konie stoją w osobnych boksach, aby można było zapewnić im jak najlepsze warunki. Są kąpane, strzyżone, specjalnie trenowane. Wszystko po to, by wyglądały jak najlepiej i jak najlepiej się zaprezentowały - opowiada dalej Stepczuk.

Organizatorzy liczą, że zainteresowanie imprezą będzie duże. Mają informacje o kupcach z krajów arabskich, którzy mają pojawić się na miejscu. Wiedzą, że za stadniną w Janowie - choć tylko w kontekście doradztwa - stoi m.in. były prezes Marek Trela, który dla wielu kupców i pośredników jest ekspertem w dziedzinie koni. Ponadto - jak wskazuje 'Gazeta Wyborcza' - w Janowie i okolicach praktycznie nie ma już wolnych miejsc noclegowych.

Obecny prezes janowskiej stadniny - Leszek Świętochowski - podkreśla, że celem tegorocznych Dni Konia Arabskiego i głównej aukcji nie jest uzyskanie jak największych kwot za wystawiane zwierzęta. Jak wyjaśnia, bardziej chodzi o to, by stadnina znów odzyskała swoją dawną sławę i prestiż. - Niektórzy potencjalni nabywcy deklarują chęć obejrzenia naszych koni wcześniej. Przyjeżdżają, choć nie zawsze ujawniają nawet swoje dane. Niektórzy chcą dokonywać zakupów przez pośredników, choć my oczywiście wolimy kontakt bezpośredni z hodowcami. Mamy niedobre doświadczenia z poprzednich lat - mówi Świętochowski. I przypomina sytuacje, w których konie zostały "kupione", ale nieodebrane i nikt za nie ostatecznie nie zapłacił. - Stadnina poniosła ogromne straty, jej renoma została zachwiana - podaje prezes.

Co się działo w stadninie w Janowie? Głośny raport w rękach śledczych

Henryk Smolarz - dyrektor Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, który nadzoruje stadniny - podkreśla, że Dni Konia Arabskiego to impreza dla wszystkich. - Chcemy, aby każdy mógł cieszyć się tym wydarzeniem i docenić piękno polskich koni. Chcemy przywrócić tę piękną imprezę społeczeństwu w taki sposób, by jak najwięcej osób mogło wziąć w niej udział. Dodatkowo w sobotę mamy też w Janowie Bitwę Regionów - opowiada. Będzie to półfinał Konkursu Kulinarnego dla Kół Gospodyń Wiejskich z województwa lubelskiego.

Smolarz przyznaje, że trzyma kciuki, by aukcja Pride of Poland się udała. Zaznacza też jednak, iż ma świadomość, że na długotrwałe efekty i odbudowę renomy stadniny trzeba będzie jeszcze poczekać.

Co się działo w stadninie w Janowie?

Po wyborach 15 października w stadninie w Janowie Podlaskim został przeprowadzony audyt. Raport z tej kontroli ujawniła w kwietniu lubelska 'Gazeta Wyborcza'. Można było w nim przeczytać m.in. o wyprzedaży cennych koni niemal za bezcen czy o utracie reputacji stadniny.

- Perturbacje, do jakich dochodziło, częste zmiany kadrowe, powodowały, że sytuacja finansowa stadnin się pogarszała. Wystawiano na aukcje najlepsze nasze konie, prawdziwe "srebra rodowe". Dziś jest bardzo trudno odbudować janowską hodowlę. W związku z tym szukaliśmy kompromisu między tym, by zaprezentować dobre konie dla tych, którzy przyjadą i będą chcieli je kupić, ale jednocześnie, aby nie wyprzedawać najcenniejszego genetycznie materiału - mówi TOK FM dyrektor Smolarz.

- Przypomnę, że hodowla trwa latami. Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Mamy nadzieję, że hodowla wróci do swoich najlepszych czasów w ciągu najbliższych lat - dodaje szef KOWR.