Opłata za żłobki w górę. "Co będzie, jeśli rząd wycofa się z programu?"
Rodzice z Zamościa za pobyt dzieci w miejskim żłobku płacili do tej pory 400 zł. Od października kwota ta wzrośnie do blisko 650 zł, a od stycznia - do prawie 1500. Rodzice nie dołożą jednak ani złotówki. Wszystko zostanie pokryte z rządowego programu "Aktywnie w żłobku". - Jest możliwość skorzystania z rządowej dotacji i chcemy to wykorzystać. Gdybyśmy zrobili podwyżkę czesnego do 1000 zł, to te 500 zł z dotacji - stracimy. Po prostu miasto jej nie otrzyma - tłumaczy bez ogródek Renata Niemiec-Bubiłek, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Zamościu.
Na sesji radni Zamościa dyskutowali nad uchwałą w tej sprawie. Radny Piotr Błażewicz z PiS przekonywał, że uchwała jest ważna, ale trzeba się zabezpieczyć na wypadek, gdyby rząd w którymś momencie wycofał się z przekazywania dotacji na żłobki.
- Co się stanie, jeśli np. w marcu, kwietniu czy październiku rząd wycofa się z finansowania tego programu i rodzice zostaną z kwotą 1500 złotych opłaty za żłobek? - pytał. I apelował, by umieścić w uchwale zapis, który będzie albo zobowiązywał miasto do pokrycia tej kwoty, albo w jakiś inny sposób się "zabezpieczyć". - Bo jeśli to będzie dwoje dzieci w żłobku, to rodzice będą musieli zapłacić 3000 złotych za żłobek - wyliczał radny PiS.
Pojawiły się również i inne głosy, by zapisać w uchwale, że w przypadku wycofania się przez rząd z programu, opłata za żłobek - dla rodziców - zostanie obniżona.
- Ja bym proponowała, by zapis w uchwale brzmiał tak: "Nie więcej niż do wysokości świadczenia". Bo jeśli mielibyśmy taki zapis i ta kasandryczna wizja pana radnego Błażewicza by się spełniła, czyli gdyby rząd obniżył wysokość tego świadczenia, to wtedy mamy pewność, że nie obciążymy rodziców ponad miarę - tłumaczyła przewodnicząca rady miasta Agnieszka Jaczyńska.
Wiceminister z czasów PiS chwali rząd Tuska. Tłumaczy 'inbi' o opłaty w żłobkach
Przeciwni zmianom w projekcie uchwały byli jednak ratuszowi prawnicy i ostatecznie przyjęto pierwotne zaproponowaną wersję. "Za" zagłosowało 18 radnych, 2 wstrzymało się od głosu, a jedna osoba nie wzięła udziału w głosowaniu. Uchwała została przyjęta.
Dla rodziców oznacza to, że całą opłatę stałą za żłobek (1500 zł) pokryje państwo, a oni będą ponosić jedynie koszty wyżywienia malucha w żłobku - w Zamościu kwota ta wzrośnie z 8 na 10 zł dziennie.
"Aktywnie w żłobku". Co to za program?
Rządowy program "Aktywnie w żłobku" - za którego przygotowaniem stoi wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska - zakłada, że państwo dofinansuje koszty objęcia dziecka opieką w żłobku, klubie dziecięcym albo sfinansuje wynajęcie niani. Do kwoty 1500 zł lub 1900 zł - w przypadku dziecka z niepełnosprawnością. Nowe świadczenie wchodzi w życie od 1 października. Chodzi o to, by jak najwięcej dzieci mogło liczyć na opiekę i by rodzice jak najszybciej mogli wrócić na rynek pracy.
- Celem programu "Aktywny Rodzic" jest doprowadzenie do sytuacji, w której opłaty rodziców za opiekę wczesnodziecięcą albo drastycznie maleją albo - tak, jak w przypadku Łodzi czy Koszalina - są pokrywane przez państwo. W Łodzi koszt opieki nad jednym dzieckiem to 2250 zł, przy czym 1500 zł z tego będzie pokrywane z budżetu państwa; resztę będzie pokrywał samorząd - tłumaczyła na konferencji prasowej w Łodzi, ministra Aleksandra Gajewska.
Burza o opłatę za żłobki w Koszalinie. Niespodziewany efekt 'babciowego'
W Zamościu - jak przekazała nam dyrektor Renata Niemiec-Bubiłek - realny koszt pobytu dziecka w żłobku to blisko 1700 zł. Do tej pory większość dokładało miasto, a rodzic płacił 400 zł czesnego. Teraz nie zapłaci nic, bo będzie dopłata z publicznych pieniędzy.
- Miasto nie chce zarabiać na mieszkańcach i na rodzicach dzieci. Niektóre samorządy dużo więcej podwyższają już od października. My zrobimy to dopiero od stycznia 2025 roku. Przecież rodzice dostaną i tak, i tak te 1500 złotych, więc po prostu zapłacą z tych pieniędzy za pobyt dziecka w żłobku. My mamy coraz większe koszty, coraz więcej kosztuje obsługa w tych placówkach i my po prostu będziemy się w ten sposób próbowali ratować - tłumaczy prezydent Zamościa Rafał Zwolak.