Białorusin oskarżony o szpiegostwo, a Polak o pomaganie mu. Co ustalili śledczy?
53-letni Nikolay M. bardzo dobrze mówi po polsku, co mogło mu pomóc w zbieraniu danych o tzw. obiektach infrastruktury krytycznej w Polsce. Śledczy ustalili, że od 2018 roku do lutego 2023 działał na Lubelszczyźnie, w szczególności w Białej Podlaskiej i okolicach, na rzecz wywiadu związanego z ze służbami Białorusi.
Czym się zajmował?
Prokuratorzy z Lublina ustalili, że M. interesowało głównie lotnisko wojskowe w Białej Podlaskiej - dokładnie rozpoznawał ten teren, sporządzał mapy. Zbierał też informacje o wojskowych operacjach lotniczych realizowanych na tym lotnisku oraz o infrastrukturze kolejowej w tym rejonie. Prowadził obserwacje związane z przemieszczaniem się sprzętu wojskowego, namierzał i obserwował obiekty i pojazdy znajdujące się w dyspozycji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. O wszystkim raportował swoim przełożonym.
Śledczy ustalili również, że Białorusin próbował ustalić działania polskich służb specjalnych w zakresie pozyskiwania do ich realizacji innych obywateli Białorusi oraz organizowania kanału łączności z oficerami Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Republiki Białorusi.
'Komuś w MON przestało zależeć'. Co dalej z wojskową bazą pod Lublinem?
Białorusin przyznał się do winy
Mężczyzna jest w areszcie, w trakcie śledztwa przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia potwierdzające okoliczności wskazane w zarzucie. Odpowie z art. 130 Kodeksu karnego, który dotyczy udziału w działalności obcego wywiadu skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej prowadzonej na jej terytorium bez zgody właściwego organu udzielonej na podstawie odrębnych przepisów". Grozi za to do 10 lat więzienia.
W tej sprawie, jak przekazała TOK FM rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Beata Syk-Jankowska, oskarżona jest jeszcze jedna osoba. To Polak, emeryt, Bernard Ś.
Z ustaleń śledczych wynika, że Ś., - wiedząc, jaką działalność może prowadzić Białorusin - miał udzielić mu pomocy poprzez organizowanie mu pobytu na terenie Polski. Udostępnił mu m.in. mieszkanie. Polak również przyznał się do winy i o wszystkim opowiedział. - Wobec Bernarda Ś. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu - mówi Syk-Jankowska.
Jak rosyjski wywiad hoduje nielegała? 'Szyją legendy, a potem scalają z nią człowieka'
Rosyjscy szpiedzy w Polsce
Działania Rosji - w obliczu pełnoskalowej wojny w Ukrainie - wiążą się z działalnością rosyjskich i białoruskich szpiegów m.in. w Polsce. 'Dla kolaborantów rosyjskich służb nie będzie żadnej pobłażliwości. Wypalimy żelazem każdą zdradę i próbę destabilizacji' - tak pisał w kwietniu w mediach społecznościowych premier Donald Tusk, odnosząc się do ostatnich zatrzymań na terenie Polski.
Wpis odnosił się m.in. do informacji Prokuratury Krajowej o tym, że zatrzymano kolejną osobę podejrzaną o zgłoszenie gotowości do działania na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej. Polskiemu obywatelowi Pawłowi K. postawiono zarzuty szpiegostwa. Miał m.in. zbierać i przekazywać wywiadowi wojskowemu Federacji Rosyjskiej informacje na temat zabezpieczenia lotniska Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka.
Polka naraziła się Rosjanom. Ujawnia okrutny 'eksperyment' Putina
Z kolei we wrześniu 2024 roku lubelski Sąd Okręgowy skazał dwóch mężczyzn - Ukraińca i Białorusina, również za szpiegostwo. Ich działalność polegała m.in. na tym, że instalowali kamery przy torach kolejowych i obserwowali lotniska. Zdaniem śledczych, przygotowywali się m.in. do wykolejenia pociągu z transportem wojskowym dla walczącej Ukrainy.
Znana jest też historia białoruskiej modelki, która przyjechała do Polski w 2023 roku, z zawodu jest lekarzem weterynarii. W Polsce zgłaszała się do kilku organizacji, z informacją, że chce pomagać. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał 37-letnią kobietę na rok i osiem miesięcy więzienia za szpiegostwo.