Gorąco w kopalni węgla kamiennego Bogdanka. ''Jeśli będzie trzeba, pojedziemy do Warszawy''
- Związkowcy ze wszystkich działających w kopalni Bogdanka związków nie kryją, że mają obawy, jaki los czeka ich miejsce pracy.
- Jak mówią, większościowy udziałowiec - Enea - prowadzi z nimi tylko 'pozorny dialog'.
- Górnicy szykują się do protestów - nie wykluczają przyjazdu do Warszawy. Na razie rozmawiają z kim się da, by ratować kopalnię. W środę spotkali się z marszałkiem Lubelszczyzny i wojewodą lubelskim.
O niepokojącej sytuacji w kopalni Bogdanka na Lubelszczyźnie pisaliśmy na naszym portalu. Jeden ze związków zawodowych - 'Przeróbka' - zapowiedział od czwartku rotacyjny protest głodowy pracowników. Wszystko w związku z opublikowaną nową strategią większościowego udziałowca kopalni - spółki Enea. Działacze 'Przeróbki' przekonują, że istnieje ryzyko zamknięcia kopalni w perspektywie kilku lat. Podobne obawy słychać też w trzech innych związkach zawodowych z Bogdanki.
Węglowy gigant z Lubelszczyzny w tarapatach? 'Zablokują nam pieniądze i leżymy'
- Uważamy, że kolega ze związku 'Przeróbka', zapowiadając głodówkę, trochę wyszedł przed szereg, bo tego z nami nie uzgodnił. Mamy rozpisane, jakie działania chcemy podejmować. Oczywiście postulaty mamy podobne, ale uznajemy, że protest głodowy to ostateczność. Na razie jest czas na rozmowy - mówi nam szef 'Solidarności' w Bogdance Mariusz Romańczuk. Razem z przedstawicielami dwóch innych związków (poza 'Przeróbką') przyjechał w środę do Lublina na spotkania z wojewodą i marszałkiem województwa.
Jak dodaje Artur Brzozowski ze związku zawodowego 'Kadra', trzeba rozmawiać i uświadamiać innych, co się dzieje w kopalni. - Spotkanie z panem marszałkiem, mamy nadzieję, spowoduje, że coraz więcej osób będzie zaangażowanych w ten temat. Chodzi oczywiście o to, by kopalnia Bogdanka mogła funkcjonować na zasadach takich, jak do tej pory - jako niezależna, rentowna firma - mówi Brzozowski. I zaznacza, że związkowcy liczą na pomoc władz w tej sprawie.
Związkowcy nie chcą ładu korporacyjnego w Bogdance
Przedstawiciel 'Kadry' przekonuje, że pracownicy nie zgadzają się na wprowadzenie w Bogdance tzw. ładu korporacyjnego. Właśnie tego tematu miało dotyczyć Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zaplanowane na koniec stycznia. Po protestach związkowców i wsparciu ze strony polityków, spotkanie zostało jednak odwołane. - W naszej ocenie ono zostało jedynie przełożone, żeby wyciszyć emocje - słyszymy od pracowników.
Te rodziny muszą zwrócić nawet kilka tysięcy złotych. 'Tu można się pogubić'
Związkowcy obawiają się, że wprowadzenie ładu korporacyjnego będzie oznaczało utratę niezależności kopalni, brak inwestycji, rozwoju, a w dalszej perspektywie - nawet likwidację zakładu. - Rada Nadzorcza czy zarząd Bogdanki byłyby tzw. wydmuszką. Jest to dla mnie niezrozumiałe - kręci głową Jacek Świrszcz ze Związku Zawodowego Górników w Bogdance.
Od innych słyszymy, że trwają rozmowy z lokalnymi politykami, w tym posłami i senatorami, a także samorządowcami. Co będzie dalej?
Będą protesty w Warszawie?
Związkowcy nie wykluczają protestów w Warszawie. - Dajemy sobie czas na najbliższe tygodnie, by ostatecznie ustalić, co z nami, jakie są plany. Chcemy wiedzieć więcej. W przeciwnym razie pojedziemy protestować do Warszawy - mówią.
Po rozmowach z marszałkiem Lubelszczyzny ustalono, że górnicy z Bogdanki pojawią się na sesji sejmiku województwa lubelskiego jeszcze w styczniu. - Liczymy na to, że sejmik podejmie jakąś uchwałę w sprawie sytuacji w Bogdance. To jest sześć tysięcy miejsc pracy stałej plus firmy zewnętrzne zatrudniające u nas około dwóch tysięcy osób. My wiemy, że Europa odchodzi od węgla, że jest dekarbonizacja. Ale chcemy wiedzieć, co z nami, co z Bogdanką? Jakie są plany na nasz zakład? Nikt z nami o tym nie rozmawia, a obawy pracowników są bardzo duże - mówią nam związkowcy. Planują również pojawić się na najbliższym posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego.
Związkowcy protestują w Warszawie. 'Na kolana przed węglem'. Gdzie utrudnienia?
Jak pisaliśmy, zarząd Bogdanki pracuje nad strategią firmy na kolejne lata - ma być gotowa prawdopodobnie do końca I kwartału 2025 roku. Jedną z branych pod uwagę opcji jest dywersyfikacja działań Bogdanki, w tym m.in. inwestycje w Odnawialne Źródła Energii (OZE), choć o szczegółach władze spółki na razie nie chcą mówić.
Wysłaliśmy do Enei pytania w sprawie sytuacji w Bogdance. Pytamy m.in., jakie są plany Enei wobec Bogdanki do 2035 i po 2035 roku - w kontekście transformacji, a co za tym idzie - również przekształceń w spółce. Chcemy również wiedzieć, jakie koszty mają być cięte i czy planowane są zwolnienia pracowników Bogdanki. Pytamy również o ład korporacyjny, którego obawiają się pracownicy. Czekamy na odpowiedź.