W Bogdance ruszył protest głodowy. Co z przyszłością kopalni? Mamy odpowiedź spółki
- Protest głodowy prowadzi na razie jeden związek zawodowy. Pozostałe postulaty popierają, ale do strajku nie dołączają.
- Górnicy obawiają się wprowadzenia ładu korporacyjnego w Bogdance, a co za tym idzie - utraty kontroli nad kopalnią. Zarzucają właścicielom brak dialogu.
- Enea odpowiada, że ma zamiar położyć większy nacisk na OZE, ale nie oznacza to, że zrezygnuje z węgla z dnia na dzień. Spółka nie zgadza się z zarzutami o brak dialogu.
Szef związku zawodowego "Przeróbka" w Kopalni Węgla Bogdanka - zgodnie z zapowiedzią - rozpoczął w czwartek protest głodowy. Po weekendzie mają dołączyć do niego kolejne osoby, prawdopodobnie w ramach strajku rotacyjnego. Związkowcy mówią, że będą protestować do momentu, gdy ze strony decydentów nie padnie zapewnienie o rozpoczęciu "rzeczywistego dialogu" o przyszłości Bogdanki. "A nie tak, jak ma to miejsce obecnie, gdy dialog jest wymuszany, udawany i w konsekwencji pozorowany" - piszą.
Inne związki zawodowe z Bogdanki popierają postulaty, ale na razie do protestu głodowego się nie przyłączają. Jak mówili w TOK FM ich przedstawiciele, głównym problemem jest brak dialogu z większościowym udziałowcem, czyli Eneą. Pod koniec stycznia miało się odbyć Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Bogdanki, a jego celem było wprowadzenie dodatkowych zapisów tzw. Ładu Korporacyjnego. - Chodziło o przejęcie całej decyzyjności nad Bogdanką - mówił nam Jacek Świrszcz, szef Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Walne zgromadzenie zostało co prawda odwołane, ale górnicy obawiają się, że temat wróci. Boją się, że po wprowadzeniu Ładu Korporacyjnego wszystkie decyzje będą podejmowane w Poznaniu - w siedzibie Grupy Enea. Obawiają się też, że część osób straci pracę, gdy niektóre zadania z Bogdanki przejmie Centrum Usług Wspólnych (np. sprawy księgowe).
Co na to władze Grupy Enea?
Rzeczniczka Enei Berenika Ratajczak - w odpowiedzi przesłanej naszej redakcji - przyznaje, że zgodnie z nową strategią rozwoju grupy, spółka zamierza "systematycznie zwiększać swoje zaangażowanie w produkcję energii ze źródeł gazowych i OZE".
"Nie oznacza to, że Grupa z dnia na dzień przestanie zużywać węgiel do produkcji. Bezpieczeństwo energetyczne opiera się na miksie wytwarzania. Dlatego Enea, jako odpowiedzialny uczestnik i podmiot transformacji energetycznej, dostrzega konieczność kontynuacji pracy sprawnych aktywów węglowych w kolejnych latach" - przekazała Berenika Ratajczak.
Jak dodała, bloki energetyczne w Kozienicach będą stopniowo zmieniać swoją rolę, stanowiąc w dużej mierze w przyszłości rezerwę strategiczną dla systemu. Ale to nie oznacza - jak twierdzi - że od razu odejdą od węgla, czego obawiają się związkowcy z Bogdanki, wskazując rok 2035 jako ten, w którym kopalnia pod Lublinem może ulec likwidacji. "W 2035 r. nadal będzie pracować największa jednostka wytwórcza w Grupie Enea - blok B11. Projekty 'zazielenienia' bloków węglowych poniżej 550 kgCO2/MWh będą oznaczały, że nadal do produkcji będzie potrzebna zarówno biomasa, jak i węgiel" - wskazała w udzielonej nam odpowiedzi pani rzeczniczka.
Kopalnia w Bogdance już nie chce przeprosin od posłanki PO. 'Polityka wzięła górę.'
Berenika Ratajczak podkreśliła również, że na razie swoją strategię do 2035 roku ujawniła sama Enea - strategii Bogdanki jeszcze nie poznaliśmy. Z naszych informacji wynika, że ma być ujawniona do końca pierwszego kwartału 2025 roku.
Pytaliśmy również o Ład Korporacyjny, którego boją się pracownicy z kopalni. "Bogdanka jest objęta ładem korporacyjnym Grupy Enea od 2016 r. i w tym zakresie nie nastąpiły żadne zmiany. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie w sprawie zmiany Statutu Spółki, której celem było objęcie Bogdanki szerszym zakresem ładu korporacyjnego zostało odwołane. Zmiany miały dotyczyć uproszczenia regulacji obowiązujących w Grupie Enea oraz większego przekazania kompetencji do spółek, w tej sytuacji do Lubelskiego Węgla Bogdanka" - wskazała Ratajczak.
Enea nie zgadza się też z zarzutami związkowców, że nie prowadzi z nimi dialogu. Przekonuje, że "zarówno zarząd Enei, jak i zarządy poszczególnych spółek prowadzą regularny dialog".
"W ciągu ubiegłego roku spotkań z udziałem przedstawicieli wszystkich Związków Zawodowych reprezentowanych w Grupie Enea z przedstawicielami Enei SA było ponad dziesięć, w tym cztery z samym zarządem Enei SA. Oprócz tego odbywają się regularne, liczone w dziesiątkach, oficjalne spotkania Strony Społecznej ze swoimi bezpośrednimi pracodawcami, czyli zarządami spółek z Grupy Enea" - wskazała w przesłanej nam odpowiedzi Berenika Ratajczak.
Te rodziny muszą zwrócić nawet kilka tysięcy złotych. 'Tu można się pogubić.'
Kilka dni temu górnicy z różnych kopalń protestowali w Warszawie, wspólnie z politykami Konfederacji i PiS. Był to protest "przeciwko likwidacji elektrowni węglowych i w "obronie polskiego przemysłu", w związku z zapowiadanymi decyzjami o wyłączeniu węglowych bloków energetycznych począwszy od 2025 roku. Krytykowano porozumienia, jakie rząd zawarł z Unią Europejską - chodzi o konieczność transformacji energetycznej, czyli przejście z energii opartej na wydobyciu węgla na źródła odnawialne i przyjazne dla środowiska. Górnicy z Bogdanki twierdzą, że rozumieją konieczność odchodzenia od węgla, ale chcą wiedzieć, co czeka w związku z tym ich zakład pracy w najbliższych latach.