Szokujący cennik proboszcza. "On bierze za pogrzeb od 1000 zł do 1500 zł"
"Wyborcza" opublikowała w poniedziałek fragment swojego reportażu o księdzu Krzysztofie Świcie, który zarządza parafią w Łaszczowie na wschodzie Lubelszczyzny. Jak czytamy, w czasie jego dziewięcioletnich rządów już dwóch wikarych zrzuciły sutanny, a trzeci został przeniesiony na inną parafię. Wszystko przez szokujące praktyki proboszcza.
Proboszcz wygrał w sądzie. Wyrok za zniesławienie posłanki Lewicy uchylony
Gazeta pisze chociażby o bardzo wysokich wymaganiach finansowych proboszcza. Przytacza historię kobiety, która chciała pochować na parafialnym cmentarzu swoją matkę. Wikary miał jej podać cenę około 400 zł za pochówek najbliższego członka rodziny. "Wtedy na plebanii pojawił się proboszcz Świta. Kiedy usłyszał o tych 400 zł, oświadczył, że to jego parafia, jego cmentarz, a on bierze za pogrzeb od 1000 zł do 1500 zł i pogrzebu nie będzie" - cytuje mieszkankę Łaszczowa "Wyborcza".
Wcześniej ksiądz proboszcz miał powiedzieć kobiecie, że ostatnie namaszczenia chorych odbywają się tylko w pierwsze piątki miesiąca i trzeba wpisać się na specjalną listę oraz czekać nawet kilka tygodni. Mieszkankę wsi zszokowało zachowanie proboszcza.
Owy wikary, z którym kobieta finalnie załatwiła formalności dotyczące pogrzebu, zniknął z parafii w ciągu kilku dni. Biskup odwołał go i przeniósł do innej parafii. - Zbliżało się święto zmarłych, na głowie chora mama, groby bliskich. A ja na przeprowadzkę dostałem 48 godzin. Wszystko dlatego, bym nie dotrwał w Łaszczowie do niedzielnej mszy, gdzie mógłbym o wszystkim opowiedzieć z ambony wiernym - opowiedział "Wyborczej" wikary.
>>>Cały materiał we wtorkowej "Gazecie Wyborczej"<<<
Posłuchaj podcastu!