Wielka awantura w Chełmie. Nie wierzą prezydentowi. "Drodzy państwo, ręce opadają"
- Chełm to miasto na południowym-wschodzie Polski, w województwie lubelskim, w którym już drugą kadencję - rządzi Jakub Banaszek, polityk związany z PiS, syn posłanki z Prawa i Sprawiedliwości;
- Rządzi razem z radnymi ze swojego komitetu "Chełmianie", przy wsparciu PiS. Opozycję stanowią radni Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi. Jedną z ostatnich propozycji prezydenta jest połączenie ok. połowy szkół i przedszkoli w mieście w zespoły oświatowe;
- Co wywołało głośne protesty.
W uzasadnieniu przygotowanych przez miasto uchwał czytamy m.in.: "Utworzenie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego ma charakter stricte organizacyjny, nie skutkuje likwidacją ani przekształceniem łączonej szkoły i przedszkola, a sam Zespół nie jest szkołą tylko jednostką organizacyjną. Połączenie szkoły i przedszkola w obwodzie danej szkoły jest czynnością, która nie powoduje rozszerzenia, zwężenia lub wprowadzenia nowego zakresu edukacji w łączonych placówkach oświatowych, nie zmienia profilu łączonych placówek oświatowych i nie powoduje zmniejszenia rozmiarów lub zmiany przedmiotu dotychczas prowadzonej działalności edukacyjno-wychowawczej".
Prace domowe zniknęły, ale pojawiło się to. 'Chyba bardziej stresujące'
Miasto zapewnia, że takie przekształcenia nie spowodują zwolnień nauczycieli czy problemów dla uczniów. Szkoły i przedszkola mają być w tych samych budynkach, co dotychczas, choć z jednym dyrektorem. "Utworzenie zespołu nie spowoduje zmian w życiu szkolnej i przedszkolnej społeczności, nie zakłóci realizacji programu dydaktyczno-wychowawczo-opiekuńczego żadnej z placówek" - napisano w uchwale.
Sam prezydent Jakub Banaszek komunikuje się z mieszkańcami głównie w swoich mediach społecznościowych. Jak napisał na Facebooku, nie dojdzie do likwidacji szkół i zmian strukturalnych, w tym do uczęszczania przedszkolaków z uczniami szkół podstawowych do jednego budynku. "Tak jak podkreślano to wielokrotnie podczas publicznych wypowiedzi i spotkań, dzieci i młodzież nadal będą uczęszczać do tych samych placówek, które będą mieścić się w tych samych budynkach. Mówiąc wprost – dla uczniów wszystko pozostaje „po staremu". Zmiana związana z tworzeniem Zespołów ma charakter stricte organizacyjny i motywowana jest przede wszystkim dbałością o przyszłość chełmskiej oświaty, zwłaszcza w kontekście obserwowanego niżu demograficznego" - napisał Banaszek.
Dodał też - co zostało odebrane jako ultimatum - że "jeśli zespoły nie powstaną, miast będzie musiało złożyć wnioski o likwidację dwóch szkół". "I niestety, ale niezależnie od emocji wystąpią duże zwolnienia. Wynika to z faktu występującego niżu demograficznego i mniejszej ilości dzieci uczęszczających do naszych szkół" - wskazał Banaszek.
Temat budzi ogromne emocje, a opozycyjni radni w zapewnienia prezydenta nie wierzą
Do gorącej dyskusji doszło na posiedzeniu miejskiej Komisji Oświaty. Radni z Koalicji Obywatelskiej dowodzili, że miastu zależy głównie na oszczędnościach kosztem dzieci. Jak mówili, widzieli wniosek w sprawie przekształceń, skierowany do kuratora oświaty. Miało z niego wynikać wprost, że miasto na zmianach zaoszczędzi 3,8 miliona zł rocznie.
Zdaniem radnych, chodzi m.in. o oszczędności na etatach specjalistów - psychologów, pedagogów czy logopedów. - Pani dyrektor Departamentu Oświaty czyta nam tutaj, że właściwie nic się nie zmieni. To skąd w takim razie te 3,8 miliona zł oszczędności w stosunku rocznym? Drodzy państwo, ręce opadają. Chcecie oszczędzać na specjalistach, którzy są tak niezbędni w pracy szczególnie z małymi dziećmi. Czy macie państwo satysfakcję, że wypełnicie jakieś normy? Że dzięki temu, że jak się połączy szkołę z przedszkolem, to będzie można zatrudnić mniej specjalistów? To jest przerażające - w dzisiejszej dobie, gdzie o te dzieci trzeba szczególnie zadbać i cieszyć się, że przy zatrudnieniu specjalistów przekraczamy trochę te "normy", państwo macie jakąś dziwną satysfakcję, że uda się zaoszczędzić na tych etatach? - pytał radny Marek Sikora z Koalicji Obywatelskiej.
- Zadaję sobie pytanie, o co w tym wszystkim chodzi? Tworzymy chaos organizacyjny w oświacie. W dokumentach, które państwo nam przekazaliście, jest mowa o oszczędnościach, w tym o "uwolnieniu" 17 etatów dla specjalistów. Czyli większość wszystkich oszczędności, o których mówimy, opiera się tylko na specjalistach, a co za tym idzie - na jakości edukacji i opieki nad naszymi dziećmi. To jest niepokojące, zatrważające i przerażające jednocześnie. O całej formule przeprowadzania tych zmian nawet nie będę wspominać. Razem z rodzicami prosiliśmy o spotkania z prezydentem, o rozmowy. I ile takich spotkań z rodzicami się odbyło? Ani jedno - grzmiał radny Łukasz Krzywicki z Koalicji Obywatelskiej.
Miasto się tłumaczy
Przedstawiciele miasta odpowiadali, że nikt nie ma zamiaru nikogo zwalniać. Zapewniali, że doskonale zdają sobie sprawę, że specjaliści tacy jak psycholog czy logopeda, w szkole są potrzebni i nadal w zespołach szkół pozostaną. Nie odnieśli się jednak wprost do pytań opozycji o oszczędności w kwocie 3,8 miliona zł rocznie. - Nam nie chodzi o zmniejszenie opieki przez specjalistów, ale o uregulowanie jej - mówiła dyrektor Departamentu Oświaty, Agnieszka Walewska - Maksymiuk.
- Uważamy, że rozwiązanie, które proponuje organ prowadzący, jest niezrozumiałe dla środowiska oświatowego. Zamiast wyważonych spokojnych przekształceń, przeprowadza się rewolucję w całym mieście. Dodatkowo, brak rzetelnej argumentacji - jak chociażby wyliczenia ewentualnych oszczędności - oraz przemilczanie przez władze miasta niewygodnych kwestii, potęguje niepokój i rozgoryczenie - mówiła na posiedzeniu komisji oświaty szefowa chełmskego ZNP, Ewa Suchań.
Punkt zdjęty z obrad
Głos zabrali także rodzice, którzy pojawili się najpierw na posiedzeniu komisji, a potem - również na sesji Rady Miasta. - Staję tutaj w obronie dzieci. Jak my, rodzice mamy się czuć, jeśli państwo oszczędzacie na najmłodszych? - pytał Jarosław Walczuk, rodzic dziecka z Przedszkola nr 2. - Niezrozumiałym jest fakt, że mimo spływających z różnych stron sprzeciwów, w państwie, w którym polityka prorodzinna jest stawiana tak wysoko, miasto zdaje się być głuche na te głosy. Ważniejszą kwestią od naszych dzieci, które same nie mogą wyrazić swojego zdania co do spraw, które ich bezpośrednio dotyczą, staje się kalkulacja finansowa. Nie zgadzamy się na szukanie oszczędności ich kosztem - dodała Magdalena Pareda, mama czwórki dzieci.
Rada Miasta w poniedziałek miała podjąć decyzję w sprawie uchwał o przekształceniu szkół i przedszkoli w zespoły. Na sali obrad był m.in. tłum rodziców i przedstawicieli szkół. Prawo i Sprawiedliwość wniosło jednak - dość nieoczekiwanie - o zdjęcie decyzji w tej sprawie z poniedziałkowych obrad. Sprawa ma wrócić za jakiś czas, po głębszych analizach i szerszej dyskusji z rodzicami, nauczycielami i przedstawicielami środowisk szkolnych. - Proponuję zdjęcie z porządku obrad punktów dotyczących podjęcia uchwał w sprawie szkół - powiedziała Dorota Rybaczuk, przewodnicząca Rady Miasta Chełm (PiS). - Mogliśmy to zrobić dużo wcześniej, nie fatygowalibyśmy tutaj dyrektorów, rodziców, którzy oczekują na te uchwały - odparł Mariusz Kowalczuk z klubu "Chełmianie". Ostatecznie - do głosowania nad uchwałami nie doszło.