,
Obserwuj
Lubelskie

Jest uchodźcą z Ukrainy i właśnie został finalistą olimpiady z historii. "Nie wyciągamy wniosków"

4 min. czytania
21.04.2025 08:00
- Pamiętam, że przyszedł do mnie z pytaniem, czy mógłby dołączyć do klasy humanistycznej. Powiedziałam, że możemy spróbować, choć miałam obawy. Bo klasa humanistyczna to nie tylko historia, ale też rozszerzony język polski - mówi nam Agnieszka Jaczyńska, nauczycielka. Okazało się, że Bohdan - uchodźca z Ukrainy - nie tylko poradził sobie w klasie humanistycznej, ale został finalistą olimpiady.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka
  • Bohdan przyjechał do Zamościa po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie;
  • Chłopak trafił do klasy biologicznej, bo do takiej chodził w Ukrainie;
  • Przeniósł się do klasy humanistycznej, wziął udział w olimpiadzie z historii i doszedł aż do finału;
  • Jest zwolniony z matury z historii.

Bohdan Filipchuk jest tegorocznym maturzystą, kończy właśnie I Społeczne Liceum im. Unii Europejskiej w Zamościu. Trafił tu w marcu 2022 roku, niecały miesiąc po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Mieszkał z młodszym bratem i rodzicami w Kołomyi, mieście w obwodzie iwanofrankiwskim. Tam chodził do szkoły, do klasy o profilu biologicznym. - Napaść Rosji na Ukrainę spowodowała konieczność opuszczenia miejsca, w którym do tej pory żyliśmy - mówi.

Polska była naturalnym wyborem

Jego ojciec jest z pochodzenia Polakiem, dlatego wyjeżdżając z Ukrainy nie mieli wątpliwości, gdzie się udać. - Wybraliśmy Zamość, bo tu już kiedyś byliśmy, w ramach współpracy. Moja rodzina wywodzi się z dawnych Kresów Wschodnich, niegdyś należących do Polski, które po drugiej wojnie światowej zostały jej odebrane. Uczęszczałem w Kołomyi do polskiej sobotniej szkoły, gdzie po upadku Związku Radzieckiego starano się pielęgnować w nas polskość i uczyć języka. Takie szkoły działały w wielu miejscach w Ukrainie i na całej przestrzeni postowieckiej - mówi.

Bohdan opowiada, że od małego bliscy uczyli go, że trzeba poznawać polską historię, czytać polską literaturę. Historią zresztą interesował się od dziecka, szczególnie tą dotyczącą wydarzeń XX wieku. W Zamościu trafił jednak do klasy biologiczno-chemicznej. - Bo podobny profil miał w Ukrainie - tłumaczy Agnieszka Jaczyńska, nauczycielka historii, wicedyrektor liceum w Zamościu.

- Pamiętam, że po krótkim czasie przyszedł do mnie ze swoją wychowawczynią z pytaniem, czy mógłby dołączyć do klasy humanistycznej, bo od dawna interesuje się historią. Powiedziałam, że oczywiście, możemy spróbować, choć miałam pewne obawy. Bo klasa humanistyczna to nie tylko historia, ale też rozszerzony język polski - mówi Jaczyńska.

Zostają na stałe

Okazało się, że Bohdan bardzo szybko się odnalazł. - Zawsze zachęcam uczniów do dyskusji, zapraszam na spotkania przygotowujące do olimpiady i Bohdan bardzo chciał w nich uczestniczyć. Odkryłam, że ma bogatą wiedzę historyczną, bardzo dużo czyta, zna mnóstwo faktów, a jednocześnie ma bardzo analityczny umysł. Nie tylko uczy się tej historii, ale potrafi doskonale analizować poszczególne wydarzenia, wysuwa też mnóstwo celnych argumentów. I tak zaczęły się jego przygotowania do olimpiady - opowiada nauczycielka.

Bohdan doszedł do finału, który odbył się w Gdańsku. - Został finalistą, choć wiemy, że było bardzo blisko do laureata - mówi nauczycielka. I tak zwalnia go to z matury z historii, automatycznie ma za nią sto procent. Jednocześnie już teraz na część uczelni dostaje się bez problemu, na innych - za historię też dostanie sto procent, co na pewno bardzo ułatwi mu rekrutację. - On wspaniale pisze prace historyczne, ale też świetnie wypada przy wypowiedziach ustnych, bo pięknie mówi po polsku i ma ogromny zasób słownictwa - podkreśla Jaczyńska.

Sam nastolatek - pytany, co dalej - odpowiada, że wciąż się zastanawia. Zastanawia się nad studiami prawniczymi albo kierunkiem, który potem ułatwi mu pracę w administracji rządowej czy w dyplomacji. Pewien jest natomiast tego, że razem z rodziną zostaną w Polsce już na stałe. Mają Kartę Polaka i zaczynają się starać o polskie obywatelstwo.

Trzeba wyciągać wnioski z historii

Dzięki finałowi olimpiady Bohdan miał okazję po raz pierwszy zwiedzić Muzeum II Wojny Światowej. To tematyka szczególnie mu bliska, bo pasjonuje się właśnie XX wiekiem. Muzeum zrobiło na nim ogromne wrażenie - nie kryje, że zobaczył w nim mnóstwo nawiązań do tego, co obecnie dzieje się w Ukrainie.

- Te rzeczy, które się dzieją, w tym wojny i konflikty, nie są nowymi procesami na świecie. Jesteśmy świadkami starych procesów, które można było zaobserwować np. w XX wieku. Konieczne jest zdawanie sobie z tego sprawy. Jesteśmy sąsiadami tych samych ludzi, którzy dokonywali mordów w Katyniu, tych samych ludzi, którzy doprowadzili do Wielkiego Głodu na Ukrainie czy tych samych, którzy są współodpowiedzialni za wybuch drugiej wojny światowej, za podpisanie Paktu Ribbentrop-Mołotow. To, że wybrałem jako swoją specjalizację właśnie XX wiek, uświadomiło mi jeszcze bardziej, że świat, w którym żyjemy, to wynik tego, co się stało wtedy - opowiada w rozmowie z TOK FM uczeń liceum w Zamościu.

W jego ocenie nie wyciągamy wniosków z historii. A to ona może być dla nas nauką, ale też narzędziem do zwyciężenia nad złem, z którym mamy do czynienia. - Bo dzięki temu, że poznamy naturę Rosji, będziemy mogli przewidzieć jej zachowania. Są przesycone nienawiścią i agresją w stosunku do sąsiadów - szczególnie tych uznawanych wcześniej za 'narody bratnie' - mówi Bohdan.

- Poza tym w mojej opinii wydarzenia historyczne powinny też uświadamiać i pomagać w pojednaniu narodów, które wcześniej były ze sobą skonfliktowane. Dlatego z historii warto i trzeba zawsze wyciągać wnioski - dodaje. I jednocześnie przyznaje, że jest i druga strona medalu, bo historia jest często wykorzystywana do nasilenia antagonizmów między poszczególnymi narodami.