,
Obserwuj
Lubelskie

Na rząd Tuska już nie liczą. "Wiem, czego nie robić, by się nie narażać"

5 min. czytania
05.05.2025 06:30
Narracja polityków wymierzona w środowisko migrantów i migrantek, w tym w osoby czarnoskóre, sprzyja rasizmowi i ksenofobii. Zdaniem ekspertów, problem będzie narastał, bo mowy nienawiści, dyskryminacji czy wykluczania jest w przestrzeni publicznej coraz więcej.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

 

  • W Polsce coraz częściej dochodzi do ataków na osoby o innym kolorze skóry;
  • Politycy odwołują się do kwestii bezpieczeństwa i obrony granic, przy okazji strasząc migrantami i migrantkami;
  • Za obecnej władzy sytuacja wcale się nie zmieniła. 'Mam takie poczucie, że jest jeszcze gorzej' mówi nam mieszkający w kraju od 27 lat Somalijczyk. 

 

Polacy są coraz mniej skłonni pomagać migrantom i migrantkom. Sytuacja z czarnoskórymi uchodźcami na polsko-białoruskiej granicy zaognia sprawę, wpływ na postawy społeczeństwa mogą mieć również antyimigranckie wypowiedzi polityków, o czym pisaliśmy na naszym portalu

Dlatego też coraz częściej pojawiają się sytuacje takie jak ta opisana przez panią Anetę na Facebooku. Jej mąż jest czarnoskóry, kilka dni temu zaatakowano go na ulicach jednego z miast w naszym kraju. Spotkał się z nienawiścią, mimo że świetnie mówi po polsku, a jego dzieci są Polakami.

"Usłyszał wypier...laj do siebie, a potem został zaatakowany gazem pieprzowym" - napisała kobieta. Mężczyzna nie chce o tym rozmawiać. Nie zgodził się na wywiad, pragnie jak najszybciej zapomnieć o tym, co go spotkało. "To nie jednostkowe przypadki. To efekt lat propagandy. Proszę, niech to się wreszcie skończy. Polacy, opamiętajmy się. To krzywdzi ludzi" - napisała pani Aneta.

Somalijczyk, który przyjechał do Polski ponad 20 lat temu

Na naszym portalu opisywaliśmy już wcześniej historię i doświadczenia Elmiego z Somalii, który przyjechał do Polski 27 lat temu. Jest uchodźcą, mówi po polsku, w naszym kraju mieszka i pracuje od lat. - Dziś chodząc po ulicach Warszawy obawiam się, że ktoś może pomyśleć: "o, to jest ten migrant, o którym w telewizji mówili, że zagraża naszemu bezpieczeństwu". Boję się tego - opowiadał tokfm.pl.

Elmi nie kryje, że rządy Prawa i Sprawiedliwości były dla cudzoziemców trudne, bo władza nie była przychylna migrantom. - Liczyłem, że za obecnej władzy to się zmieni. Ale oni po prostu dolewają oliwy do ognia. Mam takie poczucie, że jest jeszcze gorzej. I nie zawaham się o tym mówić, bo widzę, co się dzieje - podkreślał w rozmowie z nami. 

Lęk przed osobami czarnymi 

Dr Margaret Amaka Ohia-Nowak jest adiunktką w Instytucie Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach na Uniwersytecie Mari Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Mówi o sobie, że jest Polko-Nigeryjką, urodzoną, wykształconą i wychowaną w Polsce. Założyła Centrum Intersekcjonalnej Sprawiedliwości, jest też współzałożycielką Fundacji Black Justice Poland i Black Europe Foundation oraz członkiną Stowarzyszenia Polaków Pochodzenia Afrykańskiego i Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej. 

Nakładem Wydawnictwa UMCS właśnie ukazała się jej książka "Antyczarny rasizm. Język - dyskurs - komunikacja". Pisze w niej m.in., że podstawą praktyk o charakterze rasistowskim są m.in. "negatywna stereotypizacja osób czarnych, nieuzasadniony lęk przed nimi, silna niechęć i wstręt, a także ich intersekcjonalna dehumanizacja i uprzedmiotowienie (np. demonizacja czarnych mężczyzn czy seksualizacja czarnych kobiet)". Jej zdaniem rasizm to m.in. określona ideologia i sposób myślenia oraz "oparta na nich produkcja wiedzy, według której Białości przypisuje się pozytywne wartości - moralność, dobro i człowieczeństwo, a Czarności - bezwartościowość (lub negatywne wartości - niemoralność, zło i nieludzkość)". 

Jak odbiera to, co dzieje się w Polsce? "Wiem czego nie robić, by się nie narażać"

Dr Margaret Ohia-Nowak mówi w rozmowie z TOK FM, że mieszka w Polsce od lat i potrafiła się nauczyć mieć "grubą skórę". - Wiem czego nie robić, by się nie narażać, wiem, w czyim towarzystwie bywam, z kim rozmawiam i wśród moich znajomych nie spotykam się z nienawiścią. To jest pewna strategia, którą wypracowałam sobie od lat - na przykład staram się nie jeździć komunikacją miejską. Ale wiem, że na dziś w Polsce osobom takim jak ja nie jest łatwo - mówi.

- Jesteśmy w bardzo ważnym momencie historii. Ruchy skrajnie prawicowe coraz mocniej dochodzą do głosu w debacie publicznej. Co więcej, ugrupowania do tej pory określające się jako liberalne używają retoryki zapożyczonej ze skrajnie prawicowego dyskursu. Retoryki wymierzonej w migrantów, a mówiąc szerzej - w "obcych". Kwestia bezpieczeństwa - bez dwóch zdań niezwykle ważna - staje się też argumentem do tego, aby wykluczać, stygmatyzować i marginalizować tych wszystkich, którzy są "inni". A to bardzo niebezpieczne - mówi wykładowczyni UMCS. 

Margaret Ohia - Nowak, wykładowczyni UMCS
Margaret Ohia - Nowak, wykładowczyni UMCS
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Czarna społeczność w Polsce jest zróżnicowana, o czym czytamy w książce "Antyczarny rasizm". Z jednej strony są to mężczyźni, którzy przyjechali z Afryki lata temu np. do pracy czy na studia. Z drugiej to osoby urodzone już w Polsce, których mama czy tata mają czarny kolor skóry. I wreszcie z trzeciej - to studenci z krajów afrykańskich, których jest w naszym kraju bardzo dużo. 

Biali katolicy

- Polska jest specyficznym krajem. Gdy pojawiają się rozmowy o rasizmie, od razu słyszę argument, że "przecież nie mieliśmy kolonii". W mojej książce pokazuję m.in. jak bardzo narracje, które wiążą się ze stereotypizacją kontynentu afrykańskiego i pochodzących stamtąd ludzi, jak bardzo mówienie o osobach czarnych - ma podstawy właśnie w tropach kolonialnych. I mimo tego, że Polska nie była bezpośrednio zaangażowana w podboje kolonialne, to jednak ta wiedza, narracje, wyobrażenia o Afrykanach i Afrykankach trafiły również do nas - mówi pani doktor. Jak dodaje, na to nakłada się też specyficzne rozumienie polskiej narodowości jako zawsze białej i katolickiej. Często nie dopuszcza się wielokulturowości i otwartości na "innych". 

Nasza rozmówczyni podkreśla, że dziś politycy - również ci którzy sprawują w Polsce władzę - odwołują się do kwestii bezpieczeństwa i obrony granic, przy okazji strasząc migrantami i migrantkami.

- Oczywiście, że to trafia do ludzi i oni będą to przetwarzać później często w sposób nieuświadomiony. To  co czytamy, co widzimy w telewizji, słyszymy w mediach - powielamy potem na wielu poziomach, dyskryminując i wykluczając innych - mówi gościni TOK FM.

Podkreśla, że to, co wydarzyło się po wyborach 15 października 2023 roku, narracja, z którą mamy do czynienia w kwestii migracji m.in. na polsko-białoruskim pograniczu - mocno ją rozczarowało. - Wygrywa populizm, żyjemy w demokracji populistycznej i politycy świetnie się w niej odnaleźli. Na nadchodzące wybory prezydenckie patrzę z nadzieją, choć coraz bardziej malejącą - dodaje Margaret Ohia-Nowak.