Głosowanie "za kogoś" albo bez okazania dowodu? Obserwatorzy wyborczy donoszą o nieprawidłowościach
- Zdaniem działaczy KOD do nieprawidłowości najczęściej dochodzi w małych miejscowościach;
- Ponieważ 'wszyscy znają wszystkich', członkowie komisji nie sprawdzają dowodów czy dopuszczają do oddawania głosu za starszą osobę która np. 'została w aucie';
- II tura wyborów prezydenckich już w niedzielę, 1 czerwca.
Na Lubelszczyźnie na dziś zgłosiło się około 300 obserwatorów wyborczych. To osoby, które muszą mieć zaświadczenie o swojej funkcji i obserwują wybory w danej komisji - mogą być od początku do końca w jednej, ale też po kilka godzin w kilku. - Szczególnie ważna jest obserwacja wyborów na wsiach i w małych miasteczkach, gdzie wszyscy wszystkich znają - mówi Marcin Bujak, lubelski koordynator realizowanej przez Komitet Obrony Demokracji akcji "Obywatelska Kontrola Wyborów".
Przy wyborach 15 października 2023 roku osoby patrzące komisjom na ręce były praktycznie wszędzie. Z jednej strony byli to właśnie obserwatorzy wyborczy, z drugiej - mężowie zaufania (reprezentujący poszczególne partie), z trzeciej - członkowie komisji z prodemokratycznych ugrupowań. Jak mówi liderka KOD na Lubelszczyźnie Magdalena Bielska, wtedy było podpisane porozumienie na szczeblu ogólnopolskim i robiono wszystko, by niemal w każdej komisji był ktoś reprezentujący organizacje pozarządowe czy partie opozycyjne. Przy tych wyborach takiego porozumienia nie ma. KOD robi, co może, by obstawić jak najwięcej komisji wyborczych. W małych miejscowościach często jest bowiem tak, że wszyscy się znają i nikt nikomu nie patrzy na ręce.
Problemy z tajnością głosowania
Pan Tomasz (dane do wiadomości redakcji) w I turze wyborów prezydenckich był obserwatorem w powiecie janowskim. Pięć lat temu były tam komisje z ponad 80-procentową frekwencją, gdzie na Andrzeja Dudę głos oddało nawet ponad 90 procent osób. To oficjalne dane PKW.
Jak mówi, ma sporo zastrzeżeń, w tym do zasady tajności głosowania. - W małych wsiach w dużej części nie ma czegoś takiego jak tajność wyborów. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że głosowanie odbywa się grupowo, bez żadnej krępacji, bez zwrócenia uwagi że powinno się to robić w sposób tajny - mówi pan Tomasz. - Podam jeden z przykładów. Do lokalu przyszły dwie młode dziewczyny, prawdopodobnie z rodzicami. One wzięły wcześniej karty, poszły do stolika dokonać wyboru, ale czekały do momentu, aż matka nie zobaczyła, przy kim postawiły krzyżyk. Dopiero jak kiwnęła głową, poszły i wrzuciły je do urny. To nie był odosobniony przypadek. Niektórzy przyjeżdżali, by oddać głos za sąsiada czy kogoś z rodziny, mówiąc, że te osoby siedzą w samochodzie - opowiada nasz rozmówca.
Podkreśla, że do głosowania za kogoś nie dochodziło tylko dlatego, że był w komisji i do takich sytuacji nie dopuszczał. - Ale już sama próba zagłosowania za kogoś o czymś świadczy - wskazuje pan Tomasz. I dodaje, że widział jak ludzie przychodzili np. z osobą starszą i wypełniali za nią kartę do głosowania.
Bez sprawdzania tożsamości?
- Wszystko wskazuje na to, że w małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają, gdzie głosujący wita się z członkami komisji ściskając im dłoń, dokumenty tożsamości są sprawdzane tylko wtedy, kiedy ja się tam pojawiam. Dużo osób jest zdziwionych tym, że ktoś prosi je o dowód. Nie zapomnę np. jednej pani, która na prośbę przewodniczącego komisji o okazanie dowodu odpowiedziała: "No wiesz co, pierwszy raz w życiu. Coś takiego". Pani była tym oburzona. Część z tych ludzi którzy przychodzą bez dowodu czy mObywatela w telefonie odchodzi z kwitkiem i już nie wraca. Wiem, bo to obserwowałem. Te osoby były pewne, że dostaną kartę do głosowania bez okazania dowodu - dodaje pan Tomasz.
To samo potwierdza pan Tadeusz, który obserwatorem wyborczym jest od ładnych kilku już lat, też w ramach KOD. Przed tygodniem, podczas I tury, był w komisji w okolicach Biłgoraja. - Z moich obserwacji wynika, że na wsiach to jest powszechne, że ludzie przychodzą bez dowodów tożsamości. Powiedziałbym nawet, że 20-30 procent osób, które zjawiły się w lokalu wyborczym, nie miało dokumentu. I te pytania: "Ale dlaczego? Po co ci mój dowód? Przecież wcześniej nie trzeba było. Wszyscy mnie znacie" - opowiada gość TOK FM.
Pamięta m.in. sytuację z poprzednich wyborów, gdy jedna z wyborczyń podeszła do niego - jako obserwatora - i zaczęła prosić, by pozwolił komisji wydać jej kartę. - Przepisy są w tym zakresie jasne - idziesz głosować, musisz mieć dokument ze zdjęciem - dodaje nasz rozmówca.
Pan Tomasz miał jeszcze inną sytuację. - Na pytanie wyborcy, dlaczego ma okazywać dowód, ktoś z komisji wskazał na mnie. Wtedy ta osoba podeszła do mnie sprawdzić jak się nazywam i kogo reprezentuję. Potem zwróciłem uwagę komisji by nie wskazywała mnie jako osoby winnej tego, że głosujący musi mieć dokument tożsamości - dodaje pan Tomasz.
- Bardzo dużo obserwatorów sygnalizuje mi tego typu nieprawidłowości. Dotyczy to głównie małych miejscowości. Jednego można być pewnym - tam gdzie nie ma obserwatorów wyborczych czy mężów zaufania, tam komisjom jest łatwiej przymknąć oko na nieprawidłowości typu sąsiad głosuje za sąsiada czy babcię która rzekomo siedzi w aucie. Obecność obserwatorów powoduje, że komisje działają zdecydowanie lepiej niż gdyby ich nie było - potwierdza w rozmowie z TOK FM koordynator Marcin Bujak.
- Apeluję do wszystkich - przyjeżdżajcie na wschód Polski, do tych małych miejscowości. Zgłaszajcie się do Platformy Obywatelskiej jako mężowie czy damy zaufania albo na obserwatorów wyborczych do Komitetu Obrony Demokracji. Sprawmy aby te wybory były prawdziwe, uczciwe, by prezydentem został ten, kogo wybieramy świadomie. A nie, że ktoś za nas kogoś skreśla, przyprowadza kogoś na głosowanie, kombinuje. Mówiąc wprost - patrzmy komisjom na ręce - dodaje pan Tomasz.
Sprawa w prokuraturze
Pan Tadeusz opowiada, że przy wyborach do Sejmu i Senatu w 2023 roku w jednej z komisji liczył każdego wyborcę, który przychodził oddać głos. Po otwarciu urny okazało się, że kart było o 87 więcej. Zgłosił sprawę do prokuratury, ale 'zamieciono ją pod dywan'. Ponowił zawiadomienie, tym razem do Prokuratury Regionalnej w Lublinie, z prośbą o powtórne przeanalizowanie sprawy. Śledztwo jest w toku a sprawę opisały wcześniej inne media.
II tura wyborów prezydenckich już w niedzielę, 1 czerwca. Zmierzą się w niej Karol Nawrocki i Rafał Trzaskowski. Cały czas można się zgłaszać m.in. do KODu na obserwatorów wyborczych. Wszystkie szczegóły można znaleźć na stronie Obywatelskiej Kontroli Wyborów.