Pomylili zaświadczenia i teraz nie zagłosują. "Niektórzy wyborcy mogą być zaskoczeni"
- W niedzielę druga tura wyborów prezydenckich; wiele osób będzie głosować na podstawie zaświadczeń wydawanych przez gminy;
- Niektórzy wyborcy nie zwrócili uwagi, że na pierwszej turze oddali nie to zaświadczenie, które powinni;
- Prawo nie pozwala na wydanie nowych zaświadczeń;
- Przed wyborami pojawia się też problem z odejściami członków komisji wyborczych; w Lublinie jest już prawie 500 takich rezygnacji i dochodzą kolejne.
Jeśli ktoś pobierał zaświadczenie o prawie do głosowania przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, otrzymywał od razu dwie karteczki. Na dole każdej z nich znajdowała się informacja, który dokument jest na pierwsze głosowanie, a który - na powtórne. Okazuje się, że są osoby, które omyłkowo przy pierwszej turze przekazały komisji zaświadczeni na drugą turę, a komisje - mimo, że nie powinny - dokument przyjęły.
Nie da się określić, ile może być takich osób. Słyszeliśmy o takich przypadkach w Lublinie i w województwie lubelskim. - Ja sam spotkałem się z jedną taką osobą, która chciała dostać ponowne zaświadczenie o prawie do głosowania, bo oddała je komisji przy głosowaniu w pierwszej turze. Ale nie ma takiej możliwości. Nie wydaje się duplikatów - tłumaczy pełnomocnik prezydenta Lublina do spraw wyborów Łukasz Mazur.
Oddane zaświadczenie przez pomyłkę. Co zrobić?
Dorota Pedrycz-Guzek - kierownik referatu ewidencji ludności w Wydziale Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Lublin - przyznaje, że takich sytuacji było sporo. - Nie potrafię dokładnie oszacować skali, ale sama odebrałam wiele telefonów z pytaniami, co teraz zrobić, jak się oddało zaświadczenie na drugą turę w czasie pierwszego głosowania. Tu ani technicznie, ani prawnie nie ma możliwości, by wydać zaświadczenie ponownie - rozwiewa wątpliwości urzędniczka.
Jak dodaje, były osoby, które osobiście stawiały się w urzędzie z żądaniem wydania zaświadczenia na drugą turę. - Niektórzy mówili, że przed 18 maja dostali zaświadczenie o prawie do głosowania jedynie na pierwszą turę. To niemożliwe - wyjaśnia nasza rozmówczyni.
AŻ 15 sondaży przed II turą. Ekspert wskazuje faworyta. 'Jest kilka przesłanek'
- Obawiam się, że w trakcie głosowania w niedzielę część wyborców może być zaskoczonych, że nie będą mogli zagłosować, bo dopiero wtedy się zorientują, że mają niewłaściwe zaświadczenie - słyszymy od urzędników z Lublina.
Bez zaświadczenia nie można będzie głosować
Jak podkreśla w rozmowie z TOK FM Piotr Czajkowski z lubelskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego, zgodnie z prawem, nie ma możliwości, by dostać kartę do głosowania w drugiej turze, jeśli - omyłkowo - pozostało nam zaświadczenie o prawie do głosowania z pierwszej tury. - Kartę można wydać wyłącznie wyborcy przedkładającemu zaświadczenie o prawie do głosowania, które jest na głosowanie ponowne. A nie można wydać takiej karty wyborcy, który w komisji w lokalu wyborczym przedłoży zaświadczenie wydane na pierwsze głosowanie. Na to też zwracamy uwagę wszystkim osobom pracującym w komisjach - mówi Czajkowski.
Co z mężami zaufania?
Sporo pytań i wątpliwości budzi także kwestia mężów zaufania. Reprezentują oni poszczególne komitety wyborcze. W drugiej turze mogą to być wyłącznie przedstawiciele komitetu Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego.
Mężowie zaufania z pierwszej tury, którzy reprezentowali innych kandydatów, teraz już w komisjach być nie mogą. - Mamy sporo pytań o to, dlaczego są takie zasady. Dlaczego ktoś, kto patrzył komisji na ręce, a reprezentował np. komitet Szymona Hołowni czy Marka Jakubiaka, teraz być nie może? Takie są wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej, która w punkcie 183. wyraźnie napisała, że mogą to być wyłącznie mężowie zaufania kandydatów uczestniczących w tej konkretnej turze głosowania - wyjaśnia Piotr Czajkowski z Krajowego Biura Wyborczego w Lublinie.
W ostatniej chwili rezygnują z pracy w komisjach wyborczych
Kolejny problem, który pojawił się na ostatniej prostej to rezygnacje z udziału w składach komisji wyborczych. W efekcie trzeba na ostatnią chwilę szukać nowych osób. Nikt nie musi się tłumaczyć, dlaczego rezygnuje, ale najczęściej są to powody losowe - jak choroba czy nagły wyjazd. Ale są też osoby, które reprezentowały w komisjach kandydatów na prezydenta, którzy odpadli w pierwszej turze i teraz nie chcą już brać w tym udziału.
Jak mówi nam Piotr Czajkowski, jest już prawie 500 takich rezygnacji, a kolejne cały czas wpływają. W takiej sytuacji komisarz wyborczy prosi dany komitet o uzupełnienie składu komisji. Jeśli to się nie udaje, wtedy korzysta się z listy rezerwowej. Chodzi o osoby, które w ostatnich latach brały udział w wyborach, tj. były członkami czy przewodniczącymi komisji i mają w tym doświadczenie.
Członek obwodowej komisji wyborczej w wyborach na Prezydenta RP w I turze mógł zarobić 500 zł, 600 zł - zastępca przewodniczącego, a 700 zł - przewodniczący obwodowej komisji wyborczej. Są to diety - ich wysokość określa zarządzenie Państwowej Komisji Wyborczej. W II turze stawki są nieco niższe - jest to 75 procent diety z I tury.