,
Obserwuj
Lubelskie

Samorządowcy alarmują. Czy zabraknie na pensje? "Nie mamy z czego dokładać"

4 min. czytania
10.06.2025 19:15
Jesienią może zabraknąć nam pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli i na inne działania w oświacie - alarmują samorządowcy. Chodzi o dawną subwencję oświatową, której od tego roku nie ma. Jest inna forma dotacji, ale jak słyszymy od przedstawicieli miast i gmin - zdecydowanie za niska w stosunku do potrzeb.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Samorządy alarmują, że mimo zmiany formy dotacji znów może im zabraknąć środków na oświatę;
  • W budżecie gminy Łęczna 85 milionów złotych to wydatki na oświatę. Państwo pokryje około 40 procent, resztę gmina musi wygospodarować sama;
  • - Na oświatę otrzymujemy dużo za mało, ale musimy sobie na dzień dzisiejszy jakoś radzić - mówi burmistrz Lubartowa Krzysztof Paśnik.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk mówi w TOK FM, że Ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego poszła w dobrym kierunku. - Zwiększa się udział dochodów własnych w dochodach ogółem jednostek samorządu terytorialnego poprzez zwiększenie udziału w PIT i w CIT dla gmin czy miast na prawach powiatu. Ale jednocześnie tzw. determinanty, które były podstawą wyliczania tych udziałów, jak również poszczególnych samorządów - budzą dyskusje w naszym środowisku, w tym wśród skarbników. Bo wyraźnie widać, że nasze oczekiwania nie zostają pokryte w regulacjach prawnych, m.in. w sprawie oświaty - mówi prezydent Lublina.

Za mało pieniędzy

Oświata od wielu lat była niedofinansowana. Subwencja była wiecznie zbyt niska, samorządowcy musieli dokładać z własnych budżetów, choć często - zwłaszcza w małych, zadłużonych gminach - nie mieli z czego. Część z nich szła z tym do sądów, składając pozwy o zwrot dopłaconych do subwencji kwot.

Tak np. zrobił kilka miesięcy temu Radom. Jego władze skierowały do sądu pozew w związku z niewystarczającą subwencją oświatową za 2021 r. - chodzi o kwotę 62,9 miliona złotych. To kolejny samorząd, który domaga się od Skarbu Państwa zwrotu pieniędzy za niedoszacowanie oświaty.

- To jest wołanie do ministra finansów o szybką weryfikację tej ustawy, bo już na jesieni może nam zabraknąć środków na oświatę. Rok do roku ta luka rośnie a nie maleje i jakiekolwiek regulacje ustawowe nie tworzą przesłanek do spokojnego myślenia o przyszłości. W tym roku dokładamy chyba ok. 400 milionów zł do dawnej subwencji oświatowej. Państwo powinno pokrywać w 100 procentach wydatki na oświatę, w szczególności jeśli chodzi o Fundusz Płac, ale my takich pieniędzy nie otrzymujemy - mówi prezydent Lublina.

Krzysztof Żuk nie kryje, że problemem jest m.in. to, że do szkół w mieście uczęszcza wiele dzieci spod Lublina. Rodzice wybudowali domy pod miastem, ale dowożą do niego dzieci do szkół. A Lublin nie dostaje na nie pieniędzy - dostają je gminy, w których ci uczniowie mieszkają. I nie da się nic z tym zrobić. - Są szkoły, które - w ramach naliczania dawnej subwencji oświatowej - mieszczą się z wydatkami związanymi z kształceniem uczniów spoza Lublina. Ale są też takie, do których dokładamy. Nie ma podstaw prawnych do tego, by móc domagać się od sąsiednich gmin "dopłaty" do edukacji "jej" dziecka. Ta kwestia jest nieuregulowana, a napływu dzieci do szkół w mieście nie zatrzymamy - dodaje w rozmowie z nami Krzysztof Żuk.

Jak mówi, rząd zna ten problem, trwają rozmowy na ten temat. - Działa specjalny zespół zarówno w Związku Miast Polskich jak i w Unii Metropolii Polskich, wspólnie z MEN i Ministerstwem Finansów. Zobaczymy, gdzie będziemy za kilka miesięcy i czy projekt nowej ustawy się pojawi. Chodzi o to, by gmina, z której dziecko pochodzi, partycypowała w kosztach jego edukacji - tłumaczy nasz rozmówca.

Mniejsze samorządy też na minusie

- Nie mamy z czego dokładać do oświaty - mówi nam burmistrz podlubelskiej Łęcznej, Leszek Włodarski. - My od lat przeżywamy to samo - jest strach, że środków, które mamy zabezpieczone na początku roku w naszych budżetach, może nam nie wystarczyć do końca roku. I niestety te budżety, które są planowane zgodnie z potrzebami, jesienią w ogóle się nie pokrywają. Musimy robić różne przesunięcia, by znaleźć pieniądze dla naszych placówek oświatowych i jakoś im te środki dodać - wyjaśnia nasz rozmówca.

W tym roku budżet gminy Łęczna to 150 milionów złotych, z czego 85 milionów to wydatki na oświatę. - W tamtym roku było to 67 milionów. To jest skok, jeśli chodzi o koszty funkcjonowania szkół. A ile dostajemy w ramach dotacji od państwa na ten cel? To nawet nie jest połowa tych wydatków, tylko jakieś 40 procent. W tym roku ministerstwo zrobiło tzw. 'wyliczankę' i podało, ile takie miasto jak nasze powinno wydawać na oświatę. Wyszło im ok. 30 milionów złotych. Tyle, że ta kwota ma się nijak do rzeczywistych wydatków - tłumaczy burmistrz.

Nasz rozmówca nie kryje, że jesienią będą konieczne oszczędności. - Być może trzeba będzie ciąć wydatki w kulturze czy w porządku publicznym - mówię o sprzątaniu miasta czy utrzymywaniu zieleni. Te pieniądze prawdopodobnie będzie trzeba ściągnąć z budżetu i dołożyć właśnie do oświaty - mówi Włodarski w rozmowie z TOK FM.

Jak sytuacja wygląda w innym mieście powiatowym na Lubelszczyźnie, w Lubartowie? Burmistrz miasta Krzysztof Paśnik nie kryje, że i u niego - jeśli chodzi o oświatę - nie jest łatwo. - Mam jednak poczucie, że jesteśmy na początku drogi związanej ze zmianą zasad finansowania samorządów. Kibicuję tej zmianie i wierzę, że tych środków będzie więcej. Tak naprawdę, o tym, na czym dzisiaj stoimy, będę mógł powiedzieć, jak będziemy za połową roku budżetowego, czyli w lipcu czy w sierpniu. Wtedy będziemy mądrzejsi. Ale nie dopuszczam myśli, by jesienią pieniędzy na oświatę u mnie zabrakło - mówi Paśnik.

- Dużo będzie też zależeć od ostatecznych wyników naborów do przedszkoli i szkół. Wtedy będziemy mieli informację jak wygląda sytuacja z niżem demograficznym, ile dzieci przyjmiemy. Z jednej strony staramy się oszczędzać, ale też jako samorząd wciąż inwestujemy, staramy się dobrze gospodarować publicznym groszem - dodaje burmistrz Lubartowa. - Na oświatę otrzymujemy dużo za mało, ale musimy sobie na dzień dzisiejszy jakoś radzić - podsumowuje gość TOK FM.