,
Obserwuj
Lubelskie

Szykują się spore zmiany w procedurze Niebieskiej Karty. "Duże ułatwienie"

3 min. czytania
24.06.2025 12:25
Niebieska Karta niebawem nie będzie mieć już formuły papierowej, a cyfrową - tak, aby przedstawiciele różnych służb na bieżąco mieli do niej dostęp. Adam Mołdoch z Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie przekonuje, że będzie to dużym ułatwieniem. Zwraca też uwagę na interesujące statystyki.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER / Filip Naumienko/REPORTER
  • W Polsce rośnie liczba Niebieskich Kart;
  • Ministra Katarzyna Kotula zapowiada zmianę kart papierowych na elektroniczne;
  • Adam Mołdoch z Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie przekonuje, że nowa Niebieska Karta będzie dużym ułatwieniem we współpracy z innymi instytucjami;
  • Przy okazji Mołdoch zwraca uwagę na statystyki dotyczące przemocy w rodzinach. Jak mówi, widać w nich spore zmiany.

Po wprowadzeniu tzw. ustawy kamilkowej i standardów ochrony małoletnich, liczba Niebieskich Kart rośnie, o czym pisaliśmy na naszym portalu już wcześniej. Średnio jest to przyrost na poziomie 10-12 procent rok do roku.

Ministra do spraw równości Katarzyna Kotula, której podlegają w rządzie sprawy przeciwdziałania przemocy, chce zmienić formułę Niebieskiej Karty. Zamiast papierowej miałaby być elektroniczna. Chodzi o to, by policjant, pracownik socjalny czy nauczyciel - w czasie rzeczywistym - mógł sprawdzić, czy dana rodzina ma kartę, czy też nie.

Mała nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy - zakładająca zmiany w Niebieskiej Karcie - została wpisana do wykazu prac legislacyjnych rządu. - Będzie to przede wszystkim początek procesu cyfryzacji procedury Niebieskiej Karty. Coś, co dzisiaj jest kartką papieru, będzie częścią systemu elektronicznego - zapowiada Kotula.

Adam Mołdoch z Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie przekonuje, że nowa Niebieska Karta będzie dużym ułatwieniem we współpracy z innymi instytucjami. - Da nam wiedzę np., że środowisko, do którego się udajemy z interwencją, już jest objęte procedurą Niebieskiej Karty. Będziemy wiedzieli, czy w tej rodzinie są dzieci, czy były podejmowane jakieś środki przymusu bezpośredniego - wylicza gość TOK FM.

Adam Mołdoch
Adam Mołdoch
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Coraz więcej Niebieskich Kart dotyczy przemocy wobec dzieci

Przy okazji Mołdoch zwraca uwagę na statystyki dotyczące przemocy w rodzinach. Jak mówi, widać w nich ostatnio, że rośnie liczba kart, które odnoszą się stricte do przemocy wobec dzieci. - W tej chwili liczba kobiet doświadczających przemocy zrównała się z liczbą dzieci doznających przemocy domowej. Mamy w tym obszarze naprawdę duży wzrost w porównaniu do wcześniejszych statystyk - mówi wicedyrektor Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie, a jednocześnie - od 10 lat - przewodniczący Zespołu Interdyscyplinarnego (zespół koordynuje działania na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej).

Coraz częściej procedurę Niebieskiej Karty wszczynają nauczyciele czy dyrektorzy szkół, którzy zauważają u dziecka niepokojące sygnały - ślady pobicia, opowiadanie o przemocy psychicznej, krzyk czy agresję. Pokazują to dane zebrane przez mecenasa Grzegorza Wronę. Wynika z nich, że - przykładowo - na Lubelszczyźnie liczba Niebieskich Kart założonych przez pracowników oświaty wzrosła ze 118 w 2023 roku do 269 w 2024 roku. Więcej było też kart założonych przez pomoc społeczną, ale również przez pracowników ochrony zdrowia - wzrost z 29 do 65 kart.

Adam Mołdoch wskazuje, że zwiększa się również liczba osób doświadczających cyberprzemocy. Może ona przybierać różne formy, m.in. stalking, rozpowszechnianie intymnych treści bez zgody osoby sfotografowanej czy groźby internetowe.

- Osoby, które stosują przemoc domową, to naprawdę często ludzie dobrze wykształceni, dobrze sytuowani, na eksponowanych stanowiskach. Niejednokrotnie wykonują zawody zaufania społecznego - opowiada gość TOK M.

Zwraca też uwagę, że to, co daje się zaobserwować na przestrzeni lat, to fakt, iż częściej kobiety zgłaszają, że są ofiarami przemocy seksualnej. Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu - jak mówi - te przypadki można było policzyć na palcach jednej ręki. - Dzisiaj nie jest już to tak rzadkie - twierdzi.