Za trzy lata będą obowiązkowe dla każdego. Mieszkańcy lubelskiej wsi nie czekali
Od 1 stycznia 2023 roku wchodzi obowiązek stosowania czujek dymu i tlenku węgla w pomieszczeniach mieszkalnych oraz innych obiektach, w których odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego. Mieszkańcy wsi Piotrówek na Lubelszczyźnie postanowili nie czekać aż tak długo - We wszystkich zamieszkanych domach zamontowane są czujki dymu - powiedziała PAP zastępca prezesa OSP Piotrkówek, a także sołtyska tej wsi Karolina Małek.
- Nowelizacja rozporządzenia przewiduje stopniowe wprowadzanie obowiązku montowania czujek dymu i tlenku węgla w różnych typach budynków - od nowych lokali mieszkalnych po istniejące obiekty hotelarskie i domy prywatne;
- Komenda Główna PSP podkreśla konieczność szybkiego wyposażenia lokali wynajmowanych krótkoterminowo w czujki ze względu na wysokie ryzyko pożarów i zatruć tlenkiem węgla;
- Mieszkańcy wsi Piotrówek już zamontowali ponad 250 czujek w ramach lokalnej akcji OSP finansowanej z funduszy sołeckich, zbiórek i inicjatyw społecznych.
Dla nowo powstających lokali obowiązek montażu czujników obowiązuje już od 23 grudnia 2024 r. W kolejnych etapach rozszerzy się on na inne obiekty: od 1 stycznia 2026 r. na budynki handlowe, produkcyjne i magazynowe, a od 30 czerwca 2026 r. - na istniejące lokale mieszkalne przeznaczone na usługi hotelarskie.
"Pomieszczenia i lokale mieszkalne, w których świadczone są usługi hotelarskie (tj. związane z krótkotrwałym, ogólnie dostępnym wynajmowaniem domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych etc.) należy wyposażyć w autonomiczne czujki dymu oraz autonomiczne czujki tlenku węgla możliwie szybko. Dlatego, że przy tego rodzaju działalności mamy do czynienia z przypadkami udostępniania pomieszczeń lub lokali innym osobom, które nocują tam i nie są zapoznane z budynkiem oraz występującymi w nim rozwiązaniami z zakresu ochrony przeciwpożarowej" - przekazała Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.
Dla już istniejących mieszkań obowiązek montażu czujek dymu zacznie obowiązywać 1 stycznia 2030 r. Zgodnie z przepisami, pomieszczenia mieszkalne, w których odbywa się proces spalania paliwa, mają być wyposażone w co najmniej jedno takie urządzenie.
Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie przypomina, jak niebezpieczny jest czad, czyli tlenek węgla. "Czad, czyli tlenek węgla powstaje podczas procesu niecałkowitego spalania materiałów palnych. Ma silne własności toksyczne, jest lżejszy od powietrza, dlatego też gromadzi się głównie pod sufitem. Niebezpieczeństwo zaczadzenia wynika z faktu, że tlenek węgla jest bezwonny, bezbarwny i pozbawiony smaku" - wyjaśniono.
Jak podkreślają strażacy, skala zagrożenia jest znaczna. "Każdego roku w naszych mieszkaniach i domach powstaje kilkadziesiąt tysięcy pożarów w przestrzeniach mieszkalnych i ponad tysiąc zatruć tlenkiem węgla. Dom jest miejscem, w którym każdy z nas czuje się najbezpieczniej. A mimo to właśnie tam ginie największa liczba osób, a ofiarami pożarów są najczęściej ich sprawcy" - przekazano.
Tu czujka dymu jest już w każdym domu. "Są takie domostwa, gdzie mamy sześć"
Choć właściciele prywatnych domów mogą czekać z montażem czujek dymu do 1 stycznia 2030 roku, mieszkańcy wsi Piotrówek na Lubelszczyźnie postanowili działać już teraz. - We wszystkich zamieszkanych domach zamontowane są czujki dymu. Około 60 proc. domów ma też zamontowaną przynajmniej jedną czujkę tlenku węgla, czyli czadu - powiedziała PAP Karolina Małek - zastępca prezesa OSP Piotrkówek, a także sołtyska Piotrówka.
Zapewniła, że OSP będzie dalej starać się sukcesywnie zwiększać liczbę zamontowanych w domach czujek czadu.
We wsi Piotrkówek w powiecie lubelskim mieszka około 330 osób. W tutejszej OSP i młodzieżowej drużynie pożarniczej działa łącznie 75 osób.
Jesienią 2024 r. OSP Piotrków zgłosiła się do programu "Czujka dymu pod każdą strzechą". Program realizowany przez strażaków ochotników polega na prowadzeniu m.in. profilaktycznych domowych testów bezpieczeństwa pożarowego połączonych z edukacją, a także z montażem czujników dymu w domach mieszkańców.
Strażacy z OSP Piotrkówek rozpoczęli propagowanie wśród mieszkańców montażu czujek podczas różnych spotkań i wydarzeń.
- Tam, gdzie były jakieś imprezy, zawody z nagrodami, to tymi nagrodami były czujki. Żeby rozgłosić akcję, ustawiliśmy stoisko na kiermaszu bożonarodzeniowym i u pierwszych 30 osób, które się zgłosiły, zamontowaliśmy czujki - powiedziała.
Dotychczas zamontowali ponad 250 różnych czujników w domach w Piotrkówku i w kilku innych miejscowościach.
- Tam, gdzie montowaliśmy czujki dymu, proponowaliśmy, żeby była też czujka tlenku węgla. No i nieraz wracaliśmy do tych domów, by montować czujki tlenku węgla. Tam, gdzie jest też np. piec gazowy, montowaliśmy jeszcze czujki gazów wybuchowych. Są takie domostwa, w których mamy zamontowanych w sumie sześć czujek, w różnych miejscach domu - dodała Małek.
Zaznaczyła, że czujek nie ma jeszcze w kilku domach letniskowych we wsi, ale strażacy także ich właścicielom będą wiosną lub latem proponować montaż tych urządzeń.
Czujki dymu sfinansowane ze zbiórek i opłat mieszkańców. "Pieniądze do nich wracają"
Część zamontowanych przez OSP czujek kupili właściciele domów, ale większość - około 190 - została sfinansowana m.in. ze środków pozyskanych przez OSP ze zbiórki elektrośmieci oraz z inkasa sołeckiego, czyli pieniędzy pozyskanych przez sołtysa przy pobieraniu podatków i opłat od mieszkańców.
- To był pomysł, żeby ludzie zauważyli, że te ich pieniądze do nich wracają - zaznaczyła sołtys.
Montażowi czujek towarzyszyły testy bezpieczeństwa pożarowego. Strażacy pytali właścicieli m.in. o zamontowane w domu instalacje elektryczne i grzewcze czy o sprzęt gaśniczy. Sprawdzali, jakie są możliwości dróg ewakuacyjnych na wypadek pożaru. Przypominali o koniecznych przeglądach kominiarskich i przeglądach instalacji elektrycznej. Doradzali, w którym miejscu domu najlepiej zamontować potrzebne czujki dymu lub czadu. Instruowali, jak się zachować, gdy wybuchnie pożar.
Posłuchaj:
Żródło: Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej/PAP