,
Obserwuj
Małopolskie

Ferie w Tatrach. "Musimy na takie rzeczy zwracać uwagę"

Wyborcza.pl
4 min. czytania
17.01.2025 08:58
Słońce i dodatnie temperatury - tak zapowiada się pierwszy weekend ferii w Tatrach. W sobotę 18 stycznia otwarta zostanie trasa narciarska na Kasprowym Wierchu. Oficjalnie ruszył już też sezon skiturowy. Piesi turyści muszą być jednak przygotowani na zmienne warunki, dla nich TPN uruchomił stacje kontroli detektorów lawinowych.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl
  • W sobotę 18 stycznia rozpocznie się pierwszy weekend ferii w Tatrach. W tym dniu otwarta zostanie trasa narciarska na Kasprowym Wierchu;
  • W okolicy Kasprowego Wierchu są też dodatkowe trasy wyznaczone specjalnie dla skiturowców;
  • Przez cały weekend ma być słonecznie, bezchmurnie, z dodatnią temperaturą;
  • Aktualnie w górach obowiązuje lawinowa dwójka.

Po intensywnych opadach śniegu na Podhalu, ratraki utwardzały trasę narciarską w Dolinie Gąsienicowej i udało się przygotować stok - pierwszy raz w tym sezonie. Trasa będzie dostępna dla narciarzy od soboty 18 stycznia.

- Warunki pogodowe dopisały. Zachęcamy wszystkich, żeby uczcić pierwsze dni ferii zimowych - mówi Marta Grzywa z biura prasowego Polskich Kolei Linowych.

Trasa narciarska ze szczytu Kasprowego Wierchu do Doliny Gąsienicowej ma długość 1200 metrów. Z dolnej stacji na szczyt kursuje czteroosobowa kolejka krzesełkowa, jazda nią trwa 8 minut. By tam dotrzeć trzeba najpierw wjechać kolejką na Kasprowy Wierch.

Zamknięta pozostaje druga trasa na Kasprowym - w Kotle Goryczkowym, a także nartostrada z Doliny Gąsienicowej do Kuźnic. Dlatego po jeździe w Kotle Gąsienicowym narciarze i snowboardziści muszą wrócić na szczyt Kasprowego i zjechać już do Kuźnic wagonikiem.

Skiturowcy zaczęli sezon w Tatrach

W Tatrach rozpoczął się już sezon skiturowy. Jak podkreśla Tomasz Zając, przewodnik TPN, chętni do uprawiania tego sportu mogą korzystać ze wszystkich szlaków pieszych na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, ale tu pierwszeństwo mają turyści.

- To skiturowcy mają zwracać uwagę na to, żeby kogoś nie przejechać, na kogoś nie wpaść - zaznacza.

Powinni też uważać, bo śniegu nie jest za wiele, mogą trafić na wystające kamienie czy konary, które będą utrudniały zjazdy.

W okolicy Kasprowego Wierchu są też dodatkowe trasy wyznaczone specjalnie dla narciarzy skiturowych, są oznaczone pomarańczowymi tabliczkami. - Te tabliczki zostały tam rozmieszczone w tym tygodniu we wtorek, więc możemy powiedzieć, że wtedy sezon skiturowy oficjalnie się rozpoczął - dodaje nasz rozmówca.

W Tatrach nadciąga odwilż ale nadal lawinowa dwójka

Pierwszy weekend ferii to zmiana aury. Ma być słonecznie, bezchmurnie, w dzień termometry mają pokazywać w Zakopanem i na tatrzańskich szczytach pięć, sześć stopni na plusie. Aktualnie w górach obowiązuje lawinowa dwójka.

- Trochę sytuacja lawinowa się poprawi, warunki się ustabilizują, ten stopień niekoniecznie pójdzie w dół, ale te stoki - tak trochę kolokwialnie mówiąc - "siądą" - wyjaśnia nam Zając. - Większy może być problem bardziej wiosenny - na nasłonecznionych, południowych stokach śnieg może zjeżdżać po trawie. Musimy na takie rzeczy zwracać uwagę - przestrzega.

Wychodząc w wyższe partie Tatr trzeba mieć obowiązkowo raki, czekan, kask a także ABC lawinowe - to sonda, detektor i łopata.

- Ci którzy ruszą w doliny, muszą pamiętać, że o poranku może być mróz, a po roztopach w ciągu dnia może być rano oblodzenie. Jeśli wybieramy się do Doliny Kościeliskiej, Chochołowskiej czy drogą do Morskiego Oka, raczki będą bardzo przydatne - podkreśla przewodnik.

Przy wejściach na tatrzańskie szlaki sprawdzimy czy nasz detektor lawinowy działa

Tatrzański Park Narodowy uruchomił na nowy sezon stacje kontroli detektorów lawinowych, tzw. checkpointy. Znajdują się one w Kuźnicach, na Hali Gąsienicowej, Palenicy Białczańskiej, Huciskach, w Kirach i Dolinie Pięciu Stawów. Checkpoint jest kompatybilny ze wszystkimi będącymi obecnie na rynku detektorami. Wystarczy, że do tablicy kontrolnej zbliżymy swój detektor włączony na funkcję "send" (nadawanie), a urządzenie poprzez analizę wysyłanego sygnału sprawdzi poprawność nadawanego sygnału.

- Przy urządzeniu powinna być tylko jedna osoba z włączonym detektorem. Jeśli będzie w pobliżu druga, to te sygnały się będą nakładały i może się nam pokazać światło pomarańczowe alarmując, że coś jest nie tak - instruuje Tomasz Zając. Jak zaznacza powinniśmy zawsze rano przed wyjściem sprawdzić czy nasz detektor działa.

Detektor wysyła sygnał alarmowy w przypadku zasypania przez lawinę, ale można go przełączyć też w opcję poszukiwania i pomóc odnaleźć kogoś pod śniegiem.

- Osoba, która jest pod śniegiem, a nie uległa obrażeniom, jeśli zostanie wykopana w ciągu 15 minut, ma największe szanse na przeżycie - podkreśla nasz rozmówca. - Przy pięknej słonecznej pogodzie ratownicy najszybciej są w stanie dotrzeć do poszkodowanego w 15- 20 minut. Zanim zaczną poszukiwania i kogoś wykopią, to kolejne cenne minuty upływają, więc tutaj jest ważna pomoc koleżeńska, czyli posiadanie tego zestawu lawinowego - zauważa.

Nie wszyscy mają detektor na wyposażeniu, ale jest coraz więcej szkoleń lawinowych i świadomość potrzeby takich urządzeń wzrasta, szczególnie wśród tych, którzy wychodzą w wyższe partie Tatr.

- Jest jeszcze jedna rzecz, która zwiększa nasze bezpieczeństwo - to plecaki lawinowe. Są one dość drogie, ale z kolei powodują, że przy zasypaniu przez lawinę pompujemy taki balon, który utrzymuje nas na powierzchni. Jeśli chodzi o prewencję, jest to rzecz coraz bardziej popularna w górach - dodaje Tomasz Zając.