Podpalacz chciał zemścić się na policjantce? "Wszystkie warianty bierzemy pod uwagę"
- W nocy z poniedziałku na wtorek w jednym z domów z Starym Wiśniczu w Małopolsce wybuchł pożar. Pięcioosobowej rodzinie udało się na czas opuścić płonący budynek;
- Jak podała Wirtualna Polska, biegły z zakresu pożarnictwa wstępnie ustalił, że pożar był skutkiem podpalenia;
- Kobieta zamieszkująca budynek - pani Dominika - jest policjantką wydziału dochodzeniowo-śledczego. Prokuratura Rejonowa w Bochni planuje wszcząć śledztwo i sprawdza ostatnie sprawy, nad którymi pracowała poszkodowana funkcjonariuszka.
Córkę policjantki 'obudził dym z zewnątrz'
W nocy z 17 na 18 lutego w jednym z domów w Starym Wiśniczu (woj. małopolskie) wybuchł pożar. Na miejsce przybyło 26 strażaków, pogotowie energetyczne, gazowe i policja. Zastali uszkodzoną elewację, dach i wnętrze budynku. Straty wstępnie oszacowano na około 200 tys. zł. Nikt nie ucierpiał.
Po ugaszeniu ognia, na miejscu zjawił się biegły z zakresu pożarnictwa. Według ustaleń Wirtualnej Polski, wstępne oględziny wykazały, że doszło do podpalenia. 'Z oględzin, które były przeprowadzone z biegłym, wynika, że mogło dojść do jakichś wycięć w elewacji tego budynku. Przez te wycięcia prawdopodobnie została wlana łatwopalna substancja' - poinformowała WP Karolina Lombara, szefowa Prokuratury Rejonowej w Bochni.
Istotny w całym zdarzeniu jest fakt, że jedną z lokatorek spalonego domu jest policjantka z wydziału dochodzeniowo-śledczego. Na szczęście pani Dominice, a także jej mężowi i trójce dzieci udało się na czas uciec z budynku.
'Rodzina ma sypialnie na górze, na dole jest m.in. salon i kuchnia. Najstarsza córka, która ma 14 lat, jest alergikiem i śpi przy lekko uchylonym oknie. Obudził ją dym z zewnątrz, za chwilę zobaczyła, że pali się dach. Natychmiast pobiegła do pokojów obok i wybudziła wszystkich. Zdążyli uciec i wezwać pomoc' - opisywał w rozmowie z WP Aleksander Rzepecki, szwagier policjantki.
Prokuratura planuje wszcząć śledztwo
Prokuratura w Bochni chce wszcząć śledztwo w kierunku umyślnego spowodowania pożaru. 'Od razu zastrzegam, że w momencie wpłynięcia opinii biegłego, która wskaże nam w sposób jednoznaczny przyczynę tego pożaru, kwalifikacja może ulec zmianie' - podkreśliła prokurator Lombara.
Śledczy nadal czekają na opinię biegłego. 'Jeżeli chodzi o substancję, która została użyta do podpalenia, to zostały pobrane próbki do badań - powiedziała.
Sprawdzane są również ostatnie sprawy, którymi zajmowała się poszkodowana policjantka. Kobiecie zaproponowano ochronę.
'Wszystkie warianty bierzemy pod uwagę. Sprawdzani są podejrzani, z którymi wykonywała czynności. W ten sposób też są typowane osoby, które mogły mieć związek z przestępstwem. (...) Nie mam wiedzy, żeby w okolicy w ostatnim czasie dochodziło do podobnych podpaleń' - przekazała szefowa Prokuratury Rejonowej w Bochni Wirtualnej Polsce.
Posłuchaj: