,
Obserwuj
Małopolskie

Ofiara księdza chce od abp. Jędraszewskiego renty i odszkodowania. "Sprawa bez precedensu"

3 min. czytania
10.03.2025 12:18
Janusz Szymik - ofiara księdza pedofila Jana Wodniaka, wezwał archidiecezję krakowską, w tym stojącego na jej czele abp. Marka Jędraszewskiego, do przyznania mu comiesięcznej renty oraz jednorazowego zadośćuczynienia. Domaga się wzięcia odpowiedzialności za sprawcę od dwóch archidiecezji: bielsko-żywieckiej i krakowskiej, ponieważ ks. Wodniak pracował w obu. "To sprawa bez precedensu w historii sądowego oskarżania drapieżców seksualnych w sutannach" - oceniła "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

 

  • W styczniu br. sąd zasądził 400 tys. zł zadośćuczynienia dla Janusza Szymika - mężczyzny wykorzystywanego seksualnie przez ks. Jana Wodniaka w latach 1984-1989. Poszkodowany domagał się od diecezji bielsko-żywieckiej 3 mln zł;
  • W uzasadnieniu styczniowego wyroku podkreślono, że odpowiedzialność za czyny księdza spoczywa na archidiecezji krakowskiej. Wskazano, że diecezja bielsko-żywiecka nie może odpowiadać za przestępstwa popełnione przed jej utworzeniem w 1992 roku;
  • Pełnomocnik ofiary domaga się odszkodowania od archidiecezji krakowskiej, na której czele stoi abp Marek Jędraszewski. Cytowany przez 'Gazetę Wyborczą' pełnomocnik Szymika - Artur Nowak, powiedział, że instytucja 'do biednych nie należy', a jego klient nie zamierza odpuścić sprawy.

 

Janusz Szymik był wykorzystywany seksualnie przez ks. Jana Wodniaka w latach 1984-1989. Po raz pierwszy do molestowania doszło, gdy miał 12 lat. Doznana trauma wywarła bardzo negatywny wpływ na jego zdrowie psychiczne i fizyczne - stwierdzono u niego stres pourazowy, Szymik leczył się też choroby nowotworowej.  

W styczniu br. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej (woj. śląskie) ogłosił nieprawomocny wyrok, zgodnie z którym diecezja bielsko-żywiecka musi wypłacić poszkodowanemu mężczyźnie 400 tys. zł zadośćuczynienia (wraz z odsetkami). Szymik żądał 3 mln złotych. 

Taki list od abp. Jędraszewskiego usłyszą wierni w niedzielę. Metropolita wskazał 'niebezpieczeństwo'

 

400 tys. zł zamiast 3 mln zadośćuczynienia. "Historia na pokazowy film"

 

W uzasadnieniu wyroku sędzia Marzena Buszka powiedziała, że nie ulega wątpliwości, iż Szymik "został wielokrotnie wykorzystany seksualnie przez proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim". Zaznaczyła jednak, że diecezja bielsko-żywiecka nie ponosi odpowiedzialności za winę księdza, gdyż brak jest ku temu legitymacji biernej. Innymi słowy, nie ma przesłanek, by występowała ona w charakterze pozwanego. W ocenie sądu bowiem, za nadużycia ks. Wodnika odpowiedzieć powinna archidiecezja krakowska, bo to jej podwładnym był wówczas międzybrodzki proboszcz. Diecezja bielsko-żywiecka powstała dopiero w 1992 roku. Jej ordynariusz biskup Tadeusz Rakoczy został wtedy powiadomiony przez Szymika o molestowaniu, ale nie zareagował.

Artur Nowak, pełnomocnik ofiary nie krył rozczarowania decyzją sądu. "400 tys. zł plus odsetki za krzywdy, które wyrządził ksiądz? Będzie apelacja od wyroku. Historia Janusza Szymika nadaje się na pokazowy film, z czym mieliśmy do czynienia przez ostatnie lata za sprawą polskiego Kościoła" - mówił adwokat cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Papież już miał podpisać, ale zachorował. Księża w Krakowie 'na skraju wytrzymałości'

 

Za jednego księdza odpowiadają dwie diecezje. Abp Jędraszewski zapłaci?

 

Jako że - wskazał sąd - ks. Jan Wodnik w latach 1984-1989 podlegał archidiecezji krakowskiej - Nowak wezwał właśnie ją do "solidarnej zapłaty". Przypomnijmy - archidiecezję krakowską reprezentuje abp Marek Jędraszewski, który, choć formalnie już nie jest metropolitą, sprawuje władzę nad kurią do czasu wyłonienia jego następcy.

"To prosta konsekwencja tego, że sąd uznał, iż za czyny księdza Wodniaka w czasach, w których nie istniała diecezja bielsko-żywiecka, odpowiadała archidiecezja krakowska oraz parafia. Zgadzamy się, że w sprawie odpowiedzialności za zaniechania biskupa Rakoczego odpowiada nowa diecezja i jakkolwiek kwota 400 tys. zł nas nie satysfakcjonuje, tu nie ma dyskusji" - powiedział pełnomocnik Janusza Szymika. Jak dodał, "jego klient nie odpuści sprawy."

Artur Nowak przypominał, że archidiecezja krakowska "do biednych nie należy" i wypłata 6 tys. miesięcznie renty oraz 1,2 mln jednorazowego odszkodowania nie przekraczają jej możliwości finansowych.

Posłuchaj: