Zatrzymali się na czasach Gadu Gadu i "węża". Teraz pierwszy raz chwycili za smartfon
- Program "Cyfrowy re-start" w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu ma na celu przygotowanie skazanych na długie wyroki do funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie i przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu;
- Osadzeni uczą się obsługi smartfonów, aplikacji do nawigacji i transportu publicznego oraz korzystania z urządzeń takich jak bankomaty, paczkomaty i kasy samoobsługowe;
- Pilotażowy program obejmuje sześciu skazanych. "Większość z nich smartfona nie miała nigdy w ręku, widziała go tylko w telewizji" - mówiła Onetowi Anna Margelist-Czajczyk, funkcjonariuszka Służby Więziennej i rzeczniczka Dyrektora Okręgowego SW w Krakowie.
"Cyfrowy re-start" w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu
Celem realizowanego w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu (woj. małopolskie) programu resocjalizacyjnego "Cyfrowy re-start" jest przygotowanie skazanych na długie wyroki do funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie i przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu.
Jak wskazała Anna Margelist-Czajczyk, dla wielu osadzonych czas zatrzymał się na grze "w węża" na telefonach komórkowych i komunikatorze Gadu Gadu. - Po 20 latach świat kompletnie się zmienił. W ramach tego programu osadzeni uczą się obsługi smartfona. Uczyliśmy się włączać urządzenie, zmieniać tapetę - wyjaśniła autorka programu, funkcjonariuszka Służby Więziennej i rzeczniczka Dyrektora Okręgowego SW w Krakowie w rozmowie z reporterką TOK FM Katarzyną Młynarczyk.
Nawrocki i 'Śledziu'. Wielowieyska ujawnia, co usłyszała od działacza z Pomorza
Osadzeni zdobywają także technologiczną wiedzę, która przyda im się opuszczeniu murów zakładu. - Chcemy ich wyposażyć w podstawowe umiejętności takie jak obsługa aplikacji "Jak dojadę", rezerwacja biletu PKP, poruszanie się po mieście za pomocą Google Maps - wymieniała Anna Margelist-Czajczyk.
Do pilotażowej edycji programu wybrano sześciu osadzonych, którzy odsiadują wieloletnie wyroki i mają szansę na powrót na wolność w najbliższych latach. Funkcjonariuszka SW na łamach Onetu podkreśliła, że uczestnicy warsztatów "bardzo chętnie i szybko uczą się wszystkiego, co dziś jest na porządku dziennym". "Na początku te 'nowości' może nieco ich przerażały, ale teraz już wiedzą, że da się to okiełznać" - dodała.
"Większość z nich smartfona nie miała nigdy w ręku"
Jak dokładnie wygląda nauka? Jak opisywała Onetowi Margelist-Czajczyk, tematem pierwszych zajęć była obsługa smartfona. "Panowie uczyli się, jak go włączyć, wyłączyć, jak się nim posługiwać. Na początku zmiana tapety zajmowała im 15 minut. Większość z nich smartfona nie miała nigdy w ręku, widziała go tylko w telewizji. No, może z wyjątkiem jednego pana, który pracuje w hali produkcyjnej i mógł obserwować, jak pracownicy cywilni scrollują jego ekran" - opowiadała.
Skazańcy pracowali także na specjalnych symulatorach, dzięki którym poznali działanie bankomatów, paczkomatów, oraz kas samoobsługowych. "Dzięki specjalnemu projektowi 'Inkubator wyłączenia społecznego' powstał symulator kiosków samoobsługowych, dzięki czemu osadzeni uczą się obsługi bankomatu. Interfejs jest taki sam, jak w bankomacie, klikają więc 'wypłać gotówkę' czy 'zobacz saldo' i sprawdzają, jak to działa. Nauczyli się też korzystać z parkomatu, nadali paczkę oraz 'wybrali się na zakupy' i skorzystali z kasy samoobsługowej powszechnie występującej w dużych sieciówkach" - wyliczała autorka programu.
Na potrzeby szkoleń na teren zakładu karnego sprowadzono dwa najnowocześniejsze biletomaty, dzięki czemu osadzeni mogą przećwiczyć zakup biletu na komunikację miejską.
"Mamy nadzieję, że dzięki temu programowi już do nas nie wrócą" - podsumowała w rozmowie z Onetem Anna Margelist-Czajczyk.
Posłuchaj: