Ojciec zabrał córkę w Tatry, teraz stanie przed sądem. "Była wychłodzona, nie miała sił iść"
- Jakub K. odpowie przed sądem za narażenie 8-letniej córki na niebezpieczeństwo podczas wyprawy w Tatry w ekstremalnych warunkach pogodowych - grozi mu do 5 lat więzienia;
- TOPR przeprowadził trudną akcję ratunkową w huraganowym wietrze i mrozie. Jak opisała 'Gazeta Wyborcza', dziecko było skrajnie wychłodzone, a ewakuacja trwała do północy;
- Prokuratura podkreśla, że ojciec nie sprawdził prognozy pogody i przecenił swoje możliwości. TOPR apeluje o rozsądek i odpowiedzialność przy wędrówkach z dziećmi.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 6 stycznia. Mimo ostrzeżeń o bardzo złych warunkach - silnym wietrze, mrozie, mgle i zalegającym na szlakach lodzie - Jakub K. wraz z córką wyruszył w rejon Pośredniej Turni (2128 m n.p.m.). W trakcie wyprawy pogoda uległa dalszemu pogorszeniu: widoczność była minimalna, temperatura odczuwalna spadła do -25°C, a wiatr osiągał huraganową siłę.
Tuż przed godz. 15 za pomocą aplikacji "Ratunek" mężczyzna wezwał pomoc. Oboje z dzieckiem utknęli na grani w gęstej mgle i silnym wichrze. 'Ojciec i 8-letnia córka byli mocno wychłodzeni i mimo asekuracji ratownika nie byli w stanie zejść z gór' - poinformowali ratownicy TOPR.
Świeccy protestują przeciwko decyzji biskupów. 'Zaprzeczyli Ewangelii'
'Dziewczynka była tak wychłodzona, że nie miała sił samodzielnie iść' - czytamy. Ratownik zniósł ją poniżej grani i przygotował jamę śnieżną dla ochrony przed wiatrem. Wkrótce na miejscu pojawił się drugi ratownik z namiotem, kocami i kuchenką gazową. Ostatecznie ewakuacja rozpoczęła się o godz. 19, a zakończyła tuż przed północą. W akcji udział wzięło 24 ratowników TOPR.
Dlaczego rodzice zabierają dzieci w góry? "Jest taka presja"
Prokuratura w Zakopanem wszczęła śledztwo. 'Zabranie dziecka w wysokie góry w tak niebezpiecznych warunkach pogodowych narażało dziecko na utratę zdrowia, a prokuratura ma obowiązek ścigać takie czyny' - poinformowała prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, cytowana przez "Gazetę Wyborczą".
'Błędy mogą kosztować życie ludzi'. Ta katastrofa już w Polsce ruszyła
Jakubowi K. postawiono zarzut z art. 160 §2 kodeksu karnego. 'Mężczyzna przyznał się oraz opisał okoliczności wyprawy. Nie sprawdził w sposób należyty prognoz, przecenił też swoje siły' - przekazała prokuratura. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Naczelnik TOPR Jan Krzysztof podkreślił, że sytuacja była poważna. 'Jest taka presja, zwłaszcza widoczna w mediach społecznościowych, by brać dzieci w góry. Co do zasady nie mamy nic przeciwko. (?) Ale dzieci nie są w stanie ocenić ryzyka, to my musimy to zrobić i kierować się zdrowym rozsądkiem' - powiedział. Zaznaczył, że Jakub K. zachował się przytomnie, wzywając pomoc.
Noworoczny weekend był szczególnie trudny dla ratowników - pomocy udzielono wtedy 20 osobom.
Posłuchaj: