,
Obserwuj
Mazowieckie

Anestezjolog zadzwonił na policję. Nowe ustalenia ws. śmierci ciężarnej przy Madalińskiego

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
27.01.2026 13:27

W pierwszej połowie stycznia br. "Gazeta Wyborcza" opublikowała historię ciężarnej kobiety, która zmarła po tym, jak w szpitalu przy Madalińskiego zamiast tlenu podano jej inny gaz. Na jaw wyszły nowe fakty w sprawie. Według ustaleń "GW" anestezjolog kilka godzin po tym jak znieczulał panią Kalinę, zadzwonił na policję.

Szpital Specjalistyczny im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie
Szpital Specjalistyczny im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie
fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Policja wezwana do szpitala przy Madalińskiego nie zabezpieczyła aparatury i poleciła zrobić to personelowi;
  • Zamiast tlenu ciężarnej pacjentce został podany podtlenek azotu.
  • Właściciel firmy, która serwisowała kolumnę anestezjologiczną, nie czuje się odpowiedzialny za śmierć pacjentki. Jak wskazał, oprócz jego firmy w sprzęcie "grzebały" jeszcze dwie inne.

Do tragedii doszło 9 grudnia 2025 roku. Pani Kalina zgłosiła się do Szpitala Specjalistycznego im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie na - jak określiła to "GW" - "drobny zabieg związany z ciążą". Przeprowadzono go w sali z dopiero co podłączoną aparaturą anestezjologiczną. W trakcie zabiegu kobiecie podano maskę z - jak się wydawało - tlenem, co miało pomóc jej oddychać w trakcie znieczulenia. Po tym stan pacjentki zaczął gwałtownie się pogarszać. Około dziesięć dni później zmarła.

Redakcja poleca

Policjanci nie mogli zabezpieczyć sprzętu

Jak ujawniła "Wyborcza" we wtorek, anestezjolog ze szpitala przy Madalińskiego wezwał policję do przybycia i zabezpieczenia sprzętu w sali operacyjnej, w której kilka godzin wcześniej znieczulał ciężarną pacjentkę. "Z powodu błędnego podłączenia gazów medycznych w kolumnie anestezjologicznej nieświadomie podał jej zamiast tlenu podtlenek azotu" - czytamy.

Funkcjonariusze pojawili się w szpitalu, jednak nie zabezpieczyli sprzętu i polecili personelowi, by zrobił to sam. "Policjanci nie posiadają uprawnień ani specjalistycznej wiedzy umożliwiającej podejmowanie działań wobec specjalistycznego sprzętu medycznego, w szczególności o dużych gabarytach" - wyjaśniła w rozmowie z "GW" oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II asp. szt. Marta Haberska.

Szpital wyłączył z użytkowania salę operacyjną 9 grudnia, natomiast zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył dopiero 12 grudnia.

Redakcja poleca

Serwisant kolumn anestezjologicznych: Czekam na wezwanie do prokuratury

Na sali operacyjnej znajdowała się kolumna anestezjologiczna firmy Dräger, podłączona do centralnej instalacji gazów. W przypadku znieczulenia dożylnego z tlenem podawanym z dozownika monitor jest wyłączony, co - według informatorów "Wyborczej" - mogło mieć miejsce. "W przypadku pani Kaliny - jeśli uruchomiono respirator - monitor na aparacie do znieczulenia musiał wskazać, że respirator pompuje do płuc kobiety podtlenek azotu zamiast tlenu. Lekarze prawdopodobnie wtedy zorientowali się, co się stało" - napisano.

W ocenie rzeczoznawcy z wieloletnim doświadczeniem błędne podłączenie kolumny do instalacji lub aparatu do kolumny jest "bardzo mało prawdopodobne", a to dlatego, że końcówki mają różne średnice. Jego zdaniem do pomyłki mogło dojść wewnątrz kolumny anestezjologicznej, gdzie otwory mają podobne średnice i kształty, a prace wykonują firmy serwisowe.

Kolumny w szpitalu były serwisowane w sierpniu 2025 r. - wówczas wymieniano węże. Firma serwisowa nie była autoryzowana przez producenta, bo nie ma takiego wymogu. Właściciel firmy twierdzi, że posiadał wymagane uprawnienia SEP, prace wykonano w weekendy pod presją czasu. Ponadto sprzęt był uruchamiany i testowany w obecności personelu technicznego szpitala i wtedy nie wykryto żadnych usterek. Zaznacza też, że po sierpniu w kolumnach "grzebały" jeszcze dwie inne firmy serwisowe oraz że sala raczej nie stała nieużywana przez cztery miesiące. "Nie czuję się odpowiedzialny i czekam na wezwanie z prokuratury" - powiedział.

9 grudnia pani Kalina była pierwszą pacjentką tego dnia. Kilka dni wcześniej aparat do znieczulenia przeniesiono z innej sali i podłączono do kolumny.

Posłuchaj:

Źródło: "Gazeta Wyborcza"