Co media społecznościowe robią z dziećmi? "Uznają, że tak wygląda życie"
Ponad połowa uczniów z klas 1-3 korzysta z mediów społecznościowych. Z czym się w nich spotykają? To hejt, przemoc, pornografia. - Poziom świadomości rodziców w zakresie zagrożeń które czyhają na dzieci w sieci jest bardzo niski - mówi TOK FM Łukasz Wojtasik z Fundacji "Dajemy dzieciom siłę".
- Teoretycznie konta na portalach społecznościowych można zakładać po ukończeniu 13 czy nawet 16 roku życia;
- "To czysta fikcja. Dzieci mają dostęp do wszystkiego" - mówi Łukasz Wojtasik;
- "Nasza relacja z dzieckiem powinna być też o tym - o odkrywaniu świata internetu - bo to jest część jego życia" - tłumaczy ekspert.
Jedna z warszawskich szkół podstawowych. Dzieci z drugiej klasy założyły grupę na Whatsappie. Miała służyć rozmowom, graniu online, umawianiu się na wyjście na boisko czy do kina. Okazało się jednak, że sprawy poszły zdecydowanie w inną stronę - uczeń zaczął wyzywać na grupie kilka innych osób. Do hejtu i słów w stylu "Lepiej, by cię nie było", dołączyli inni. Przypadkowo dowiedział się o tym jeden z rodziców, zawiadomił wychowawcę. Do działań przystąpił psycholog szkolny - rozmowy, pogadanki, spotkania z dorosłymi.
Hejt i uzależnienie
To tylko jedna z wielu podobnych historii. Łukasz Wojtasik z Fundacji "Dajemy dzieciom siłę" odwiedza szkoły regularnie. Codziennie słyszy od 9,8 a nawet 7-latków, że mają już konta na TikToku, Facebooku i innych mediach społecznościowych. Część z nich zamieszcza tam filmiki, wchodzi w interakcje z influencerami. Najczęściej - bez wiedzy rodziców.
- Zapytaliśmy ponad 20 tysięcy dzieci z pierwszych, drugich i trzecich klas szkół podstawowych o dostęp do mediów społecznościowych. Okazuje się, że ponad połowa z nich korzysta. To jest ryzyko uzależnienia, hejtu, szkodliwych treści, dostępu do pornografii. I co z tego, że teoretycznie jest granica wieku, że konto można założyć dopiero jak się skończy 13 lat? To czysta fikcja. Dzieci mają dostęp do wszystkiego - mówi Łukasz Wojtasik.
W rozmowie z TOK FM ekspert dodaje, że popularny wśród dzieci jest też Whatsapp. - To jeden z serwisów, który stanowi duże zagrożenie, bo to jest z jednej strony komunikator, ale faktycznie daje dziecku dostęp do wielu treści. Grupa klasowa na Whatsappie w trzeciej klasie szkoły podstawowej to standard. A zapomina się o tym, że jest to serwis który daje możliwość dołączenia uczestnika bez jego wiedzy. I są przykłady, że z jakichś powodów do grupy, w której dorosłe osoby wymieniają się pornografią, dołącza jedno czy drugie dziecko - mówi nasz gość.
- Niestety, trzeba to powiedzieć jasno. Poziom świadomości rodziców w zakresie zagrożeń które czyhają na dzieci w sieci jest bardzo niski - mówi Łukasz Wojtasik.
Jak korzystać z ekranów
Fundacja "Dajemy Dzieciom Siłę" opracowała Domowe Zasady Ekranowe, które są dostępne na specjalnie powstałej stronie. Umieszczono tam bardzo konkretne, praktyczne podpowiedzi dla rodziców. - Uważamy, że np. serwisy społecznościowe powinny być dostępne od piętnastego roku życia, smartfony od dwunastego, a w ogóle jakikolwiek kontakt z ekranami - powyżej trzeciego roku życia. Natomiast pierwsza zasada w naszym katalogu to relacje. Bo to jest kluczowa kwestia - dobre relacje dziecka z rodzicem to podstawowy czynnik chroniący - dodaje gość TOK FM. - Częste czy intensywne korzystanie z internetu to odpowiedź na jakieś deficyty w podstawowych potrzebach dziecka. Nie ma miłości, poczucia wartości, więc poszukuje tego w internecie. Nie ma poczucia sprawczości, nie odnosi sukcesów, więc szuka wsparcia i rozwiązań gdzie indziej - dodaje nasz rozmówca.
Jak tłumaczy, rodzice zdają sobie sprawę, że dziecko gra z kolegami w sieci, ale na tym ich wiedza się kończy. - Najczęściej nie wiemy, w co gra syn czy córka. Wiemy, że obserwuje influencerów, ale nie wiemy kim oni są. Niejednokrotnie to patologiczne treści, ale jak mamy zareagować, jeżeli w ogóle w to nie wchodzimy? A nasza relacja z dzieckiem powinna być też o tym - o odkrywaniu świata internetu, bo to jest część życia naszego dziecka - mówi Łukasz Wojtasik w rozmowie z TOK FM.
Ekspert dodaje, że wielokrotnie miał i ma do czynienia z sytuacjami, w których pato treści bardzo źle wpłynęły na dziecko i dopiero po fakcie rodzice szukają pomocy, m.in. w Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę". - Prowadzimy poradnię "Dziecko w Sieci". I wiemy, że korzystanie z mediów społecznościowych czy komunikatorów przez małe dzieci jest często związane z sytuacjami nieprzyjemnymi czy wręcz niebezpiecznymi. To jest hejt, to jest przemoc rówieśnicza. To jest też takie ciągłe porównywanie się do innych osób czy oglądanie świata i ludzi, którzy są bogaci, uśmiechnięci, zadowoleni, bez problemów. A małe dzieci nie rozumieją, że to jest świat wyidealizowany. Uznają, że tak wygląda życie. Albo, gdy bywam w szkole i pytam na przykład ośmioletnie dziewczynki o czym - w kontekście internetu - chcą porozmawiać, słyszę, że o operacjach plastycznych, o kwasie hialuronowym i tak dalej. Znają to z przekazów influencerek. Czy rodzic zdaje sobie z tego sprawę? Jestem przekonany, że najczęściej nie - dodaje pan Łukasz.
Przemoc i agresja
Jeśli chodzi o rozmowy z chłopcami z klas młodszych, wielu z nich oprócz oglądania influencerów skupia się na walkach, w tym na MMA. - Tam są często osoby mające bardzo negatywny przekaz koncentrujący się na przemocy, wyśmiewaniu innych w celu zdobycia uwagi i popularności. Dzieci widzą, że za wulgarnością i przemocą idą duże pieniądze. Tutaj znowu potrzebna jest szkoła, rodzice, żeby pokazać, że ten fame i pieniądze nie mogą być główną wartością - mówi Łukasz Wojtasik.
Do tego dochodzą historie związane z uwodzeniem dzieci w sieci, z pornografią i szeroko rozumianą nagością. - I wtedy, gdy o czymś robi się głośno, nagle wszyscy są zaskoczeni - dodaje.
Z badań Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę" wynika, że co drugie dziecko w wieku wczesnoszkolnym (7-9 lat) korzysta z mediów społecznościowych. Jedno na troje ma profil na TikToku, a co czwarte publikuje własne treści. Ponad połowa korzysta z Whatsappa, a 35 procent z Messengera. Co ważne, połowa z nich miała złe doświadczenia - rozmowy z obcymi, niechciane wiadomości, stres, przykrości. Najczęściej bez wsparcia ze strony dorosłych.