Tajemniczy plac budowy w sąsiedztwie Sejmu. A miała być tam zieleń
Działka sąsiadująca z Sejmem zmieniła się w plac budowy, mimo że zakazuje tego plan zagospodarowania przestrzennego. Jak to się stało? Stołeczny ratusz w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że prace prowadzone na działce przy ul. Pięknej 4 "nie są bezprawne".
- Działka przy Pięknej ma wieloletnią historię sporów, sięgającą reprywatyzacji i kontrowersyjnych decyzji z lat 2003-2004;
- W 2019 r. plan miejscowy całkowicie zakazał zabudowy tego terenu, mimo protestów Katarczyków i wcześniejszego pozwolenia na budowę;
- Obecne prace są legalne, ponieważ inwestor utrzymał ważność pozwolenia z 2013 r. mimo późniejszych zmian w planie miejscowym.
Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", na działce przy ul. Pięknej 4 powstaje siedziba ambasady Kataru, choć według obowiązującego od 2019 roku planu zagospodarowania przestrzennego miał to być teren zielony. Jak wyjaśniła w rozmowie z dziennikiem rzeczniczka ratusza Monika Beuth nie ma mowy o błędzie czy pomyłce. "Prace (...) nie odbywają się bezprawnie, ponieważ zostało wydane dla niej prawomocne pozwolenie na budowę. Zapisy planu miejscowego zostały uchwalone dla tego terenu później - w 2019 roku" - przekazała urzędniczka. Pozwolenie to pochodzi z 2013 r., dotyczy budynku wystawienniczo-biurowego i w 2017 r. zostało przeniesione na Ambasadę Kataru.
Działka, położona między ambasadami Francji i Kanady oraz sejmowym budynkiem U, ma długą i burzliwą historię. Nieruchomość przejęła w reprywatyzacji hrabina Maria Karnkowska, a po jej śmierci grunt trafił do spółki Yours Investment Tomasza Gudzowatego. W 2003 r. doszło do skandalu - konserwator zabytków odmówił zgody na zabudowę, lecz dzień przed Wigilią zezwolił na nią ówczesny wiceminister kultury Ryszard Mikliński, a w Sylwestra urzędniczka ze Śródmieścia wydała decyzję o warunkach zabudowy, czyli tzw. wuzetkę. W 2004 r. decyzję unieważnił naczelny architekt miasta Michał Borowski, który oceniał ją jako "skandaliczną" i przestrzegał, że inwestycja będzie wiązać się z koniecznością wycinki 18 starych drzew. Drzewa zostały wycięte.
Plany miasta oburzyły Katarczyków
W 2015 r. działkę nabyła Ambasada Kataru z zamiarem budowy nowej siedziby. Gdy w 2018 r. ratusz przedstawił projekt planu zagospodarowania, Katarczycy zaprotestowali. "Warunki zabudowy, opinie konserwatora zabytków i projekt zagospodarowania działki objęty pozwoleniem na budowę są rażąco różne od zapisów planu (...). Propozycja planu praktycznie uniemożliwia realizację przewidywanej przez nas budowy nowego budynku ambasady" - pisali oburzeni katarscy dyplomaci cytowani przez "GW". Ostatecznie uchwalony w 2019 r. plan całkowicie wykluczył tam zabudowę, co ratusz tłumaczył społecznymi oczekiwaniami i koncepcją Bohdana Pniewskiego, zakładającą powiązanie zespołu sejmowego z otwartą zielenią Skarpy Warszawskiej.
Katar nie uzyskał zgody na realizację swojej inwestycji, choć - jak przypomina ratusz - prowadzono negocjacje dotyczące zamiany działki. Rozmowy zakończyły się fiaskiem. Tymczasem obowiązujące od 2013 r. pozwolenie na budowę pozostaje ważne, gdyż inwestor - jak wskazuje ratusz - podtrzymywał je minimalnymi pracami na działce. "To łatwe: wystarczy raz na trzy lata wbić łopatę w ziemię, czy przestawić ogrodzenie i dokonać wpisu w dzienniku budowy. Być może taki charakter mają też obecne prace budowlane" - wskazała "Wyborcza".
Mimo historycznego wpisu terenu do rejestru zabytków w zakresie archeologii konserwator prowadzi jedynie nadzór nad stanowiskiem archeologicznym. Nie odpowiada natomiast za kwestie urbanistyczne. Ambasada Kataru nie udzieliła komentarza do momentu publikacji materiału.
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza