Popularny Spichlerz zagrożony likwidacją. Władze Warszawy mówią o "nieporozumieniu"
Spichlerz działa przy ul. Modzelewskiego w Warszawie, niedaleko stacji metra Wierzbno. Można tu kupić tańsze produkty spożywcze i środki czystości, co dla wielu ludzi - w czasie wysokiej inflacji - jest ogromnym wsparciem. Inicjatywa niedawno obchodziła swoje drugie urodziny.
Nie jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Fundacja Wolne Miejsce prowadzi podobne sklepy także w innych miastach. Czasem robi to pod własnym szyldem, czasem we współpracy z innymi organizacjami. Produkty są tańsze, bo są pozyskiwane z dużych marketów i od producentów, gdy mają już bliski termin przydatności do spożycia. - W innych miastach otrzymaliśmy pomoc samorządu, tylko w Warszawie napotkaliśmy na tak poważne problemy - mówi prezes fundacji Mikołaj Rykowski.
Problemy z czynszem
- W innych miastach samorządowcy decydują się bezpłatnie przekazać nam lokal. Najczęściej jest to miejsce w centrum miasta, by klienci mogli łatwo tam dotrzeć. Samorządy pomagają nam też w remoncie, w przystosowaniu lokalu do użytku. A później, podczas użytkowania lokalu, refundują wszystkie koszty: energii, wody, wywozu śmieci. Tak to wszędzie dobrze działa, niestety z niechlubnym wyjątkiem Warszawy - podkreśla Rykowski.
Fundacja Wolne Miejsce dwa lata temu podpisała z warszawskim ratuszem umowę. - Zobaczyłem w niej kwotę czynszu. Zadzwoniłem wtedy do pani wiceprezydent i zapytałem, o co chodzi. Usłyszałem, że tak to musi wyglądać, ale żebym niczym się nie martwił i że ten czynsz będzie refundowany - wspomina Rykowski. Podkreśla, że fundacja zapłaciła pierwszy czynsz, oczekując jego zwrotu, co - według niego - miało nastąpić dzięki decyzji rady miasta. - Jednak do tego nie doszło - mówi prezes fundacji, która przez kolejne miesiące (w sumie już przez dwa lata) nie opłacała czynszu.
Co na to miasto?
Wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra odpowiada, że najwidoczniej doszło do nieporozumienia. - Ta sytuacja rozwija się w bardzo niepokojący sposób. Na pewno mówiłam, że nie będzie to wynajem bezkosztowy tylko na zasadach preferencyjnych. Prezes fundacji kiwał wtedy głową i mówił, że wszystko rozumie - podkreśla Machnowska-Góra.
Wynajem preferencyjny - w przypadku Spichlerza - oznacza około 4 tysiące złotych miesięcznego czynszu. Fundacja ma dwuletnią zaległość w jego opłacaniu. - Nie płaciliśmy go, bo wierzyłem pani wiceprezydent na słowo, że będzie nam on zwracany. Uważamy więc, że jest nam on naliczany bezpodstawnie - utrzymuje Mikołaj Rykowski. Przyznaje jednak, że w umowie na wynajem lokalu kwota czynszu jest zapisana.
- Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo to bardzo dobra inicjatywa wspierająca najuboższych, ale fundacja zajmuje w tej chwili to miejsce bezumownie. Zgodnie z przepisami są naliczane odsetki - podkreśla wiceprezydent stolicy. - Nigdy nie obiecaliśmy, że to będzie za darmo - dodaje. Wyjaśnia, że miasto proponowało fundacji zawarcie umowy zlecenia. Wtedy organizacja wykonywałaby zadanie prowadzenia sklepu socjalnego na zlecenie miasta i sprawy finansowe można by ułożyć inaczej.
Władze dzielnicy Mokotów, na terenie której działa Spichlerz, prowadzą teraz postępowanie jak z każdym innym najemcą, który nie płaci czynszu. Może więc - w najgorszym scenariuszu - dojść do wydania nakazu opuszczenia tego lokalu.
Działacze Fundacji Wolne Miejsce, a w szczególności klienci sklepu, mają nadzieję, że do tego nie dojdzie. Przychodzą tu głównie seniorzy, którzy doceniają, że w Spichlerzu mogą zrobić zakupy bez stresu o stan swojego portfela. - Przychodzimy tu często. Ceny są niekiedy o połowę niższe niż w innych marketach - mówi pani Ewa, jedna z klientek. - Jest taniej, a przy okazuje panuje tu bardzo miła atmosfera. Można porozmawiać z obsługą, z klientami, a także usiąść na herbatę czy kawę - dodaje pani Anna. Spichlerz organizuje dla swoich klientów spotkania, między innymi na temat zdrowego stylu życia, niemarnowania jedzenia czy obsługi komputera.
Do Spichlerza - od poniedziałku do piątku - przyjść mogą wszyscy, którzy otrzymają specjalną kartę (wydawaną także przez Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej). Chodzi o to, by ze sklepu korzystali ci, którzy faktycznie takiego wsparcia potrzebują. W soboty natomiast obsługa sklepu zaprasza wszystkich. - Nie chcemy, by produkty się zmarnowały. Dlatego każdy, kto chce nieco zaoszczędzić, może nas odwiedzić w soboty - podkreśla Rykowski.
Prezes Fundacji Wolne Miejsce ma nadzieję, że sklep uda się uratować i że Warszawa nie będzie pierwszym miastem, w którym będzie musiał być on zamknięty. Władze ratusza podkreślają, że chciałyby dalszej współpracy z fundacją, ale bez uregulowania zaległych należności będzie to niemożliwe.
Temat warszawskiego Spichlerza był omawiany także w audycji TOK 360. Posłuchaj: