,
Obserwuj
Mazowieckie

Warszawa. Grożą paraliżem jeszcze przed wyborami. "Umieramy z głodu"

Krzysztof Horwat
3 min. czytania
15.03.2024 07:00
Warszawscy taksówkarze grożą paraliżem stolicy. Zapowiadają protest jeszcze przed wyborami samorządowymi. To ich reakcja na decyzję Rady Warszawy. Podczas czwartkowej sesji radni - głosami Koalicji Obywatelskiej - zdjęli z porządku obrad obywatelski projekt uchwały podnoszącej maksymalną taryfę w taksówkach. Radni KO przekonują, że koniec kadencji nie jest najlepszym momentem na takie decyzje.
|
|
fot. Krzysztof Horwat, TOK FM

"Hańba!", "Złodzieje!" - takimi okrzykami zakończyło się głosowanie nad zdjęciem z porządku obrad obywatelskiego projektu uchwały podnoszącej ceny za przewozy taksówkami. Decyzja oburzyła kilkudziesięciu taksówkarzy, którzy zjawili się na sesji. Przyszli, żeby przekonać radnych do przegłosowania ich uchwały. Po głosowaniu wyszli z sesji, grożąc protestem.

- Protest jest szykowany, na pewno się odbędzie, Warszawa będzie zablokowana - mówił jeden z kierowców. Jak podkreślił, taksówkarze dadzą wyraz swoim emocjom także w nadchodzących wyborach. - Radni nie są anonimowi. Nasza społeczność wraz z rodzinami to jest około 100 tysięcy osób, więc podziękujemy radnym za tę decyzję - dodał.

Batalia taksówkarzy o wyższe stawki

O podniesienie taryf kierowcy apelują od lat. Obecnie maksymalna kwota za przejazd 1 km to 3 zł. Została uchwalona 1995 roku. Wnioskodawcy zaproponowali podniesienie jej o 1 zł.

W uzasadnieniu do projektu uchwały, którą złożyli jesienią zeszłego roku, napisali m.in. o znaczącym wzroście kosztów prowadzenia działalności, w tym kosztów składek na ubezpieczenie społeczne i kosztów paliwa. Zwracali też uwagę na konieczność podnoszenia standardów usług w obliczu coraz silniejszej konkurencji.

Przedstawiciel komitetu inicjatywy uchwałodawczej Artur Oporski podkreślił, że już ponad 10 lat temu stawka maksymalna 3 zł z 1 km została osiągnięta przez niemal wszystkie taksówki w Warszawie. - Domagamy się, żeby ta stawka została podniesiona, żeby przedsiębiorca mógł regulować swoje ceny i żeby mógł ocenić, czy ma dobry samochód i chce jeździć za 3,50 zł, czy ma gorszy samochód i będzie jeździł za 2,50 zł - mówił Oporski. - Dzisiaj zawód taksówkarza staje się nieopłacalny - dodał.

Paweł Saturski, przewodniczący NSZZ Solidarność Taksówkarzy Zawodowych m.st. Warszawy, a jednocześnie kandydat Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców do Rady Warszawy w najbliższych wyborach decyzję o ściągnięciu projektu z porządku obrad nazwał 'haniebną'. - Dzisiaj taksówkarz pracuje na granicy opłacalności. Nie stać go na to, żeby zrobić sobie dzień wolny w pracy, żeby wyjechać z rodziną na wakacje, pójść do kina, nie daj Bóg jeszcze dobrze wykształcić dzieci. My umieramy z głodu - mówił.

Według niego protest jest nieunikniony. - Innej drogi już nie mamy. To musi być natychmiast, na organizację tego protestu potrzebujemy tygodnia - powiedział.

Opozycja krytykuje radnych KO

Na radnych Koalicji Obywatelskiej suchej nitki nie zostawiła też opozycja. Tomasz Herbich z Prawa i Sprawiedliwości podkreślał, że w jego klubie na razie nie ma w sprawie podwyżek jednolitego stanowiska. - Część jest za podwyżkami, ale przede wszystkim jesteśmy kategorycznie przeciwni temu, żeby przetrzymywać projekty strony społecznej po kilka miesięcy i nie doprowadzać do głosowania tylko dlatego, że zbliżają się wybory - powiedział Herbich. Jak zauważył, projekty były zgłoszone na długo przed kampania wyborczą.

Paweł Sawicki z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej tłumaczył, że trudno podejmować na mniej niż miesiąc przed wyborami decyzję, która prawdopodobnie będzie skutkowała obciążeniem finansowym mieszkańców, gdy nie ma się pewności, że projekt jest przygotowany zgodnie z prawem. Jak zauważył, procedura pierwszego czytania projektu nie została nawet zakończona. - Tak jak ważne są sprawy taksówkarzy, tak samo ważne jest to, jak się stanowi prawo - komentował Sawicki. - Uważam, że w Warszawie powinno być stanowione prawo dobrej jakości, z namysłem i bez wywierania presji - dodał, nawiązując do okrzyków grupy taksówkarzy podczas sesji.

- To polityczny wybieg i argument, którego nie kupuję - mówił z kolei Marek Szolc z Lewicy. - Taryfa musi zostać podniesiona. Warszawscy taksówkarze żyją w tym mieście i ponoszą wysokie koszty życia w Warszawie - podkreślał. Jego zdaniem podwyżka o 1 zł i tak jest postulatem umiarkowanym. Według Szolca rada powinna działać i pracować nad uchwałami do końca kadencji, zwłaszcza nad tymi obywatelskimi. - Zamiatając ten projekt pod dywan, pokazujemy brak szacunku dla obywateli i obywatelek - skwitował.

Koalicja Obywatelska zapewniała, że pochyli się nad sprawą zaraz po wyborach.