,
Obserwuj
Mazowieckie

Nie było zgody na komfortkę przed KPRM. "Mieli publicznie zmieniać pieluchomajtki?"

4 min. czytania
15.05.2025 14:47
Na protest przeciwko bierności państwa w sprawie asystencji osobistej osoby z niepełnosprawnościami jechały z całej Polski. Na miejscu okazało się, że jest problem z komfortką do zmiany pieluchomajtek. - Nie rozumiem, jak w czasach, gdy tyle mówi się o dostępności, można było nie pozwolić na ustawienie komfortki? - pyta jeden z uczestników protestu.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl i screen z Facebooka Małgorzaty Szumowskiej

 

  • Komfortka służy do zmiany pieluchomajtek w sposób nieurągający godności osób z niepełnosprawnościami, pojawia się coraz częściej np. w przychodniach czy sklepach;
  • Organizatorzy protestu ws. asystencji osobistej zadbali, by pojawiła się również przed KPRM, gdzie odbywało się zgromadzenie;
  • Zapewniali, że mieli wszystkie zgody, ale ustawienie kontenera nie wyraziła zgody Służba Ochrony Państwa;
  • Interweniował marszałek Szymon Hołownia, który był na proteście;
  • Wypożyczenie kontenera (z którego ostatecznie nie można było skorzystać), przenośnej specjalnej toalety i komfortki kosztowało ok. 9 tys. złotych. - Pieniądze poszły w błoto - mówi organizatorka zgromadzenia.

 

Kilkaset osób, w tym osoby z niepełnosprawnościami, pojawiło się we wtorek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów na proteście, którego celem była walka o asystencję osobistą. Asystencja osobista była na liście 100 konkretów rządu Donalda Tuska, które miały być zrealizowane w pierwszych 100 dniach urzędowania. Do dziś się to nie udało.

We wtorek przed KPRM pojawiły się hasła: "Ustawa teraz", "Asystencja od zaraz", "Godne życie z asystentem" czy "Prawo do wsparcia, nie do zapomnienia". Na protest z całej Polski przyjechały osoby z niepełnosprawnościami. By mogły czuć się zaopiekowane, organizatorzy zapewnili dla nich m.in. przenośną toaletę, specjalny kontener i tzw. komfortkę. Co to takiego? Nie wszystkie osoby, które mierzą się z niepełnosprawnością, są w stanie skorzystać z toalety. Część korzysta z pieluch - trzeba je przewijać i do tego właśnie potrzebują komfortki.

Zamek na Wawelu wreszcie ma 'komfortkę'. 'Odczarowuje mit niedostępności'

W Polsce - w takich przestrzeniach jak przychodnia, apteka, kawiarnia, galeria handlowa czy kino - brakuje miejsc, w których dorosła osoba z niepełnosprawnością może skorzystać z toalety. Chodzi w szczególności o zmianę pieluchomajtek i innych środków chłonnych. Często nie ma wyjścia i trzeba to robić w miejscach niehigienicznych i urągających godności - na podłodze w toalecie w kawiarni czy w sklepie, na ławce w parku czy na korytarzu w przychodni. By do takich sytuacji nie dochodziło, w różnych miejscach w Polsce powstają komfortki.

Dobrze wyposażona komfortka ma toaletę, podnośnik, stół do zmiany pieluchomajtek - najlepiej z regulowaną wysokością, by opiekun nie musiał dźwigać swojego podopiecznego.

"To było bardzo słabe"

Jako, że chodziło o protest osób z niepełnosprawnościami, organizatorzy wystąpili o wszelkie pozwolenia, w tym na kontener i komfortkę - czyli leżankę, która miała być otoczona namiotem. - Wydawało nam się, że mamy wszystkie zgody, ale ktoś prawdopodobnie czegoś komuś nie przekazał, jakiegoś dokumentu. W efekcie na miejscu okazało się, że nasz kontener przed KPRM stanąć nie może. Ani komfortka, ani przenośna toaleta, bo nie zgadza się na to Służba Ochrony Państwa - opowiada jedna z organizatorek, Małgorzata Szumowska.

- To było bardzo słabe - mówi Tomek, który był na proteście przed KPRM. - Nie rozumiem, jak w czasach, gdy tyle mówi się o dostępności, można było nie pozwolić na ustawienie komfortki? Ona ostatecznie stanęła, ale bez żadnego namiotu. Czyli co, osoba z niepełnosprawnością miała - przy wsparciu asystenta - zmieniać pieluchomajtki na forum publicznym? No już bez przesady. Gdzie tu dbanie o naszą godność? To pokazuje, w jakim miejscu jesteśmy - dodaje uczestnik protestu.

Małgorzata Szumowska potwierdza - cała historia pokazała, jak wielu z nas nie rozumie tematu dostępności. - Na naszym proteście pojawił się Szymon Hołownia i poprosił funkcjonariuszy SOP, by można było ustawić toaletę. I na to ostatecznie się zgodzili. Ale kontenera ustawić nie mogliśmy. Bardzo to smutne - przyznaje Szumowska.

Przyznaje, że kontener finalnie mógł stanąć nieco dalej, przy ulicy Bagatela. - Ale przecież nie o to tu chodziło. Czy ktoś się wystraszył, że chcemy tam ustawić jakieś miasteczko protestacyjne? W ogóle nie mieliśmy takich planów - przekonuje organizatorka akcji. I dodaje, że trudno mówić o ludzkiej godności bez dostępu do toalety. - Przecież każdy z nas ma potrzeby fizjologiczne, osoby z niepełnosprawnościami również. A chyba o tym zapominamy - dodaje nasza rozmówczyni.

Co ważne, wypożyczenie kontenera (z którego ostatecznie nie można było skorzystać), przenośnej specjalnej toalety i komfortki kosztowało ok. 9 tys. złotych. - Pieniądze poszły w błoto - rozkłada ręce Szumowska.

Co dalej z asystencją osobistą?

Projekt ustawy dotyczący asystencji osobistej jest gotowy, został wpisany na listę prac legislacyjnych rządu i trafił na Stały Komitet Rady Ministrów, ale spotkał się z oporem ze strony przedstawicieli Ministerstwa Finansów. W dalszym ciągu trwają analizy, czy państwo na to stać. Przypomnijmy, że wprowadzenie ustawy o asystencji osobistej - zgodnie z wyliczeniami ministra Łukasza Krasonia i jego urzędników - w pierwszych 10 latach obowiązywania asystencji ma kosztować ok. 70-80 mld złotych.