,
Obserwuj
Polska

Nowa "Lalka" na Netflixie już dostępna. Blogerka stawia sprawę jasno. "Miejscami Prus zrobił to lepiej"

2 min. czytania
16.09.2026 10:44
Obserwuj nas na Google

- Twórcy niekoniecznie są zainteresowani przenoszeniem na ekran historii, którą opowiedział Bolesław Prus. Są zainteresowani jej reinterpretacją, nowym podejściem do postaci, historii. Pytanie, jak bardzo jesteśmy w stanie porzucić to wszystko, co wiemy o bohaterach i zobaczyć ich w nowych sytuacjach - mówiła Katarzyna Czajka-Kominiarczuk.

Sandra Drzymalska i Tomasz Schuchardt w kadrze z serialu
Sandra Drzymalska i Tomasz Schuchardt w kadrze z serialu
fot. Netflix

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Komu może spodobać się serial Pawła Maślony na motywach "Lalki" Bolesława Prusa?
  • Skąd boom na "Lalkę" akurat teraz?
  • Co może przynieść sukces serialu?

W środę w serwisie Netflix premierę ma serial "Lalka" Pawła Maślony - jak mówił sam reżyser, bardziej reinterpretacja niż adaptacja powieści Bolesława Prusa.

- Rzeczywiście, każdy, kto zasiądzie do oglądania serialu, musi pogodzić się z tym, że twórcy niekoniecznie są zainteresowani przenoszeniem na ekran historii, którą opowiedział Bolesław Prus. Są zainteresowani jej reinterpretacją, nowym podejściem do postaci, historii. Pytanie, jak bardzo jesteśmy w stanie porzucić to wszystko, co wiemy o bohaterach i zobaczyć ich w nowych sytuacjach - mówiła w "Pierwszym programie" Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, blogerka, autorka książek o kulturze popularnej, autorka bloga Zwierz Popkulturalny.

To zaś zależy od tego, "jak podchodzimy do adaptacji, ile wolności dajemy twórcom, ale także od tego, czy nowa historia nam się spodoba i uznamy ją za konkurencyjną do tego, co znajdziemy w powieści". - Z jedną rzeczą się zgodzę: jest to serial fantastycznie zagrany, udało się tu zebrać świetną obsadę - przyznała gościni Tomasza Fenskego.

Skąd teraz taka popularność powieści Prusa? Za dwa tygodnie premierę będzie miała pełnometrażowa adaptacja Macieja Kawalskiego. - Adaptacje literatury wciąż na nas działają, a od poprzednich "Lalek" minęło już kilkadziesiąt lat. Po drugie "Lalka" jest wyjątkowo wdzięczna, bo jednym z głównych tematów jest kapitalizm. Po raz pierwszy w historii polskiej kinematografii możemy w warunkach czysto kapitalistycznych ją zekranizować, co dodatkowo kusi - oceniła Czajka-Kominiarczuk.

Ponadto eskapizm, jaki daje kino i seriale kostiumowe, dobrze się przyjmuje. - To trend, który widzimy na całym świecie - zaznaczyła blogerka.

- Prus bardzo dobrze punktuje problemy rozwijającego się bardzo dynamicznie wtedy kapitalizmu. XIX wiek to wiek największej refleksji nada tym, dokąd kapitalizm może nas doprowadzić. Serial przekłada to na język współczesny. Kładzie nacisk na trochę inne elementy. Czy zawsze to dobrze wychodzi? Niektóre rzeczy wychodzą twórcom lepiej, niektóre słabiej. Ja sama jestem rozdarta. Miejscami jest bardzo ciekawa, miejscami Prus zrobił to lepiej - stwierdziła gościni TOK FM.

Czy ewentualny sukces serialu zaowocowałby spin-offami, np. o Ignacym Rzeckim? - Spin-offy, czyli seriale, które nawiązują do oryginalnych fabuł, są bardziej ryzykowne produkcyjnie. Jeśli "Lalka" odniesie sukces, będziemy mogli się spodziewać kolejnych serialowych adaptacji literatury polskiej. Powstają już "Noce i dnie". Jeśli one odniosą sukces, czeka nas prawdopodobnie cała lista lektur na nowo - orzekła Czajka-Kominiarczuk.

Źródło: TOK FM