Ponad 800 nazw i tylko 26 patronek. Dlaczego miasta nie honorują kobiet?
- "Leksykon Opolanek" to zbiór życiorysów i gotowiec dla tych, którzy chcieliby docenić i upamiętnić kobiety, które w historii Opola odegrały ważną rolę;
- Dominacja nazw upamiętniających mężczyzn jest powszechna. Według danych zebranych przez Uniwersytet Warszawski w 2022 roku na ponad 5200 ulic i rond w stolicy 1267 posiadało patronki i patronów;
- "Wszyscy mamy świadomość, że te najbardziej eksponowane kierownicze stanowiska pełnią mężczyźni i dlatego oni są potem honorowani, otrzymują nagrody, stają się chociażby patronami ulic" - mówią twórczynie "Leksykonu Opolanek";
- Dzięki staraniom autorek "Leksykonu Opolanek" - prof. Anny Pobóg-Lenartowicz, dr Aleksandry Starczewskiej-Wojnar oraz prezeski Stowarzyszenia Rodło Opole, Katarzyny Mazur-Kuleszy - pamięć o zasłużonych opolankach jest powoli przywracana.
Są księżniczki, lekarki, nauczycielki, społeczniczki, bibliotekarki, artystki, zakonnice i sportsmenki. Jest nawet jedna podpalaczka, choć to akurat nie postać z kategorii zasłużonych. "Leksykon Opolanek" to zbiór życiorysów i gotowiec dla tych, którzy chcieliby docenić i upamiętnić kobiety, które w historii Opola odegrały ważną rolę.
- Cały pomysł narodził się w roku obchodów 800-lecia Opola. W Dniu Kobiet na fanpage'u poświęconym jubileuszowi miasta zapytaliśmy, czy nasi odbiorcy znają jakieś kobiety, które należałoby w Opolu wyróżnić. Odzew był natychmiastowy, a w ciągu niecałej godziny dostaliśmy około 120 nazwisk - mówi nam prof. Anna Pobóg-Lenartowicz, historyczka, współautorka "Leksykonu Opolanek".
Jako członkini Rady Kobiet w Opolu prof. Pobóg-Lenartowicz brała również udział w pracach utworzonego przy prezydencie Opola zespołu do spraw nazw ulic. - Wtedy zorientowałam się, że łącznie z miejscowościami, które w 2017 zostały przyłączone do Opola, w całym mieście jest ponad 800 ulic, a kobiety są patronkami zaledwie 26. I nawet gdy zwracaliśmy uwagę włodarzom miasta, że kobiety są tak słabo upamiętniane w przestrzeni publicznej, to słyszeliśmy często, że tak naprawdę nie ma patronek, których nazwiska można by wykorzystać - opowiada profesorka.
Tymczasem pierwsza lista kandydatek na bohaterki "Leksykonu Opolanek" liczyła prawie 300 osób. Autorki musiały wybrać 100 i w pierwszym tomie publikacji zdecydowały się zamieścić wyłącznie biogramy kobiet nieżyjących. Publikację sfinansował urząd miasta Opola. Życiorysy współczesnych bohaterek wypełnią tom drugi "Leksykonu Opolanek", który właśnie powstaje.
'Pani profesor nie dość, że mądra, to i Ładna'. Przez to przechodzą kobiety na uczelniach?
"Dziś są kompletnie zapomniane"
Dominacja nazw upamiętniających mężczyzn jest powszechna. Według danych zebranych przez Uniwersytet Warszawski w 2022 roku na ponad 5200 ulic i rond w stolicy 1267 posiadało patronki i patronów (prawdziwych bądź fikcyjnych). Wśród nich 1135 stanowili mężczyźni, a 125 - kobiety. W Hamburgu mężczyzn upamiętniono 2511 nazwami ulic, a kobiety zaledwie 397. W Paryżu odsetek nazw upamiętniających kobiety wynosi 2 proc. W jednym z europejskich miast o najmniejszej różnicy między płciami - Sztokholmie - ulice nazwane imionami mężczyzn nadal stanowią ponad 80 proc.
- Badanie spuścizny, która pozostała po bohaterkach "Leksykonu Opolanek", przekonało nas co do tego, że kobiety generalnie nie myślą o sobie w kategoriach własnego upamiętnienia, nie prowadzą własnego archiwum, nie dokumentują swoich osiągnięć. Wszyscy chyba znamy kobiety, które wycinają z gazet wszelkie wzmianki o osiągnięciach swoich mężów czy synów, wklejają je do specjalnych zeszytów, prowadzą tego rodzaju ewidencję sukcesów członków swojej rodziny. Natomiast bardzo często nie dbają o zachowanie pamięci po sobie - podkreśla prof. Pobóg-Lenartowicz.
Jest też drugi, bardziej oczywisty powód szerszej nieobecności kobiet i ich publicznych upamiętnień. - Wszyscy mamy świadomość, że te najbardziej eksponowane kierownicze stanowiska pełnią mężczyźni i dlatego oni są potem honorowani, otrzymują nagrody, stają się chociażby patronami ulic. A przecież w bardzo wielu przypadkach małżeństwa działały wspólnie. Można by uwzględnić to w nazwie takich ulic jak na przykład ulica Wandy i Jana Łangowskich w Opolu czy ulica Róży i Zbyszka Bednorza - mówi nasza rozmówczyni. I - jak dodaje - podobnie jest w przypadku Rodłaczek. - W czasach, gdy ich mężowie całą wojnę przesiedzieli w obozach koncentracyjnych one musiały zająć się rodziną, zadbać o byt swoich dzieci. Same również angażowały się w działalność konspiracyjną, a niektóre z nich - na przykład Zofia Hajduk - przeszły przez obozy koncentracyjne. Dziś są kompletnie zapomniane - słyszymy.
Gdańsk ma rondo Praw Kobiet. 'Na okrągło' ma przypominać o równości i wolności decydowania
Rada Kobiet działa
Dzięki staraniom autorek "Leksykonu Opolanek" - prof. Anny Pobóg-Lenartowicz, dr Aleksandry Starczewskiej-Wojnar oraz prezeski Stowarzyszenia Rodło Opole, Katarzyny Mazur-Kuleszy - pamięć o zasłużonych opolankach jest powoli przywracana, a dzięki rekomendacjom Rady Kobiet znajduje to odzwierciedlenie w przestrzeni publicznej.
W Opolu jedno z nowych rond kilka tygodni temu nazwane zostało na cześć Sióstr Poliwodzianek, które na początku XX wieku odegrały kluczową rolę w działaniach na rzecz Opola i polskiej mniejszości. - Córki Franciszka Poliwody i Franciszki z domu Langosz, które urodziły się na początku XX wieku, czyli Zofia Hajduk, Anna Smolka, Bronisława Gomoła, Franciszka Wawrzynek i Róża Poliwoda, to kobiety, które przez całe swoje życie angażowały się w sprawy społeczne, polityczne i kulturalne Opola, za co płaciły bardzo wysoką cenę. Wielokrotnie były aresztowane, osadzane w więzieniach, w obozach koncentracyjnych i tym samym pozbawiane środków do życia - mówi nam Katarzyna Mazur-Kulesza. - To kobiety, które ciężko pracowały, gdy ich mężowie, działacze Związku Polaków w Niemczech, zostali aresztowani. Nigdy nie zaprzestały swoich działań i nie zawróciły z raz obranej drogi. Udało się doprowadzić do tego, że decyzją Rady Miasta Opola, która została podjęta w maju, będą miały swoje rondo właśnie w Wójtowej Wsi [obecnie dzielnica Opola - red.], skąd pochodziły - dodaje prezeska Stowarzyszenia Rodło Opole.
To nie jedyny przykład otwartości Urzędu Miasta Opola na sugestie Rady Kobiet. Przed dwoma laty pojawiały się nawet sugestie stworzenia "dzielnicy kobiet" na wzór opolskiej dzielnicy generalskiej [nazwa pochodzi od nazw ulic, będących nazwiskami słynnych polskich generałów - red.]. W kwestii upamiętniania kobiet w przestrzeni Opola po stronie władz miasta jest zrozumienie i przychylność.
- Jesteśmy nie tylko otwarci, ale też już honorujemy kobiety, nazywając ich imieninami ulice oraz place. Dotyczy to nie tylko opolanek. W ostatnim czasie imieniem Kory Jackowskiej nazwaliśmy zrewitalizowany plac w centrum miasta przed dworcem PKP. Nowa ulica przy osiedlu OTBS nosi imię wybitnej noblistki Wisławy Szymborskiej - mówi nam Adam Leszczyński, rzecznik Urzędu Miasta Opola. - Zgodnie z sugestią powołanej przez prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego Rady Kobiet rondo w dzielnicy Szczepanowice - Wójtowa Wieś otrzymało imię Sióstr Poliwodzianek (...). Wcześniej również, na wniosek Rady, jednej z ulic nadano imię Danuty Berlińskiej, nauczycielki akademickiej, socjolożki i lokalnej patriotki związanej przez lata z Uniwersytetem Opolskim - wymienia Leszczyński.
Jak dodaje rzecznik, wybitne kobiety Opole honoruje także w inny sposób. Anna Jantar została bohaterką pierwszego z muzycznych murali, a przy okazji ostatniego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki odsłonięto w Opolu pomnik Ewy Demarczyk, nie tylko pierwszej laureatki Festiwalu, ale także - rodzinnie związanej z Opolem.
W Warszawie odsłonięto drugi mural Kory. 'Jej muzyka jest ponadczasowa'
Opolskie siłaczki
- Z Opolem związane były kobiety nietuzinkowe, organizatorki życia kulturalnego i politycznego, działaczki społeczne, edukatorki, "siłaczki" - opowiada nam Katarzyna Mazur-Kulesza. W "Leksykonie" znajdują się m.in. takie postaci, jak Małgorzata Gorzołka, którą już w wieku 15 lat przyjęto do prac w biurze Związku Polaków w Niemczech oraz Jadwiga Leszczyńska, nauczycielka i bibliotekarka, inicjatorka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Opolu.
Inna znakomita postać to Marta Liguda-Pawleta, właścicielka Polskiej Księgarni w Opolu. Jest też Maria Tyszkiewicz, urodzona na Kujawach absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Jak słyszymy, w 1945 roku przybyła do Opola i od razu rozpoczęła pracę jako nauczycielka. Kierowała liceum, które jako pierwsze na tak zwanych ziemiach zachodnich kształciło według programu przystosowanego dla młodzieży pochodzących z różnych części Polski. Była zafascynowana Marią Konopnicką i dlatego dzisiejsze drugie liceum w Opolu nosi imię pisarki.
- Jeżeli chodzi o zasoby archiwalne i źródłowe naszego miasta, muszę powiedzieć, że przygotowywanie biogramów tych stu kobiet nie było łatwe. Okazało się, że jest bardzo mało materiałów dokumentujących ich życie. Doszłyśmy do wniosku, że kobiety skupione na swojej pracy, zaangażowane w życie zawodowe i życie rodzinne nie pamiętają o tym, żeby gromadzić materiały dotyczące ich dokonań czy wycinki prasowe. Tak jest do dzisiaj - stwierdza Katarzyna Mazur-Kulesza.
Wiola, patronka przedsiębiorczych kobiet
Poczet zasłużonych i zarazem nieznanych szerzej opolanek zawiera również życiorysy postaci, które w Opolu żyły jeszcze w średniowieczu, takich jak Wiola, żona Kazimierza I Opolskiego. - Chyba każdy z odwiedzających Opole zna pomnik księcia. Kazimierz siedzi sobie na koniu tuż przed ratuszem, w centralnym miejscu Rynku w Opolu, natomiast o jego żonie Wioli, której tak naprawdę zawdzięczamy przetrwanie Księstwa Opolskiego, prawie nikt nie wie. Gdyby nie Wiola, Księstwo Opolskie byłoby efemerydą, trwałoby kilkanaście, może dwadzieścia kilka lat i nic by po nim nie zostało - tłumaczy prof. Anna Pobóg-Lenartowicz.
- Po śmierci męża Wiola wzięła sprawy w swoje ręce, zdobyła protekcję papieża i sama przejęła regencję nad swoimi małoletnimi synami, po czym przekazała im władzę. Nie ukrywam, że od wielu lat domagam się upamiętnienia Wioli na przykład w charakterze jakiegoś medalu, który można by co roku wręczać właśnie przedsiębiorczym, energicznym kobietom przyczyniającym się do rozwoju naszego miasta. Bo taka właśnie była Wiola. Z kolei jej córka, księżniczka opolska Eufrozyna była matką Władysława Łokietka, króla Polski - dodaje profesorka.
Kto z kolei szuka ciekawostek, natknie się w "Leksykonie" na postać, która zapisała się na kartach historii Opola jako czarny charakter. Charlotte Malig na początku XIX wieku w Opolu była akuszerką, znaną, elegancką, piękną kobietą, żoną kupca. Jej historię opisał w 1928 roku Alfred Nowiński. - W pierwszej połowie XIX wieku, gdy Opole było stolicą rejencji w Prusach, co jakiś czas wybuchały tu pożary. Początkowo uznano, że był to przypadek. Szybko jednak okazało się, że to dzieło podpalaczki Charlotty Malig, która, podobnie jak jej matka, była piromanką - mówi nam prezeska Stowarzyszenia Rodło Opole.
Bohaterki drugiego tomu
Zarówno prof. Anna Pobóg-Lenartowicz, jak i Katarzyna Mazur-Kulesza, prezeska Stowarzyszenia Rodło Opole, są zarazem członkiniami Rady Kobiet w Opolu. To już druga kadencja Rady, ale kwestia upamiętnienia kobiet w przestrzeni publicznej Opola pojawiła się jeszcze podczas pierwszej kadencji. - Myślę, że na tym tle wyraźnie widać, jak potrzebna jest w Opolu Rada Kobiet. Kobiety w przeszłości, mimo trudniejszych warunków, zdobywały przestrzeń do działania. To może stanowić inspirację do działań współczesnych opolanek - stwierdza Mazur-Kulesza.
- Gdy postanowiłyśmy przystąpić do pracy nad redakcją pierwszego tomu okazało się, że mamy tak dużo bohaterek, że musimy dokonać jakiegoś racjonalnego podziału. Dlatego pierwszy tom to kobiety, których już nie ma wśród nas. Natomiast tom drugi poświęcony będzie kobietom, które ukończyły 65. rok życia i zasłużyły się dla naszego miasta, bardzo często są w dalszym ciągu aktywne. Nie mogę się doczekać, gdy będziemy promować drugi tom "Leksykonu" i zaprosimy wszystkie te wyjątkowe, wspaniałe, zasłużone dla Opola kobiety, abyśmy mogły wspólnie celebrować ten moment - dodaje.
Drugi tom "Leksykonu Opolanek" ukaże się jeszcze w tym roku.