Śniegu nie widać, ale to ratuje im ferie. "Czasu na sen nie ma"
Prognozy na najbliższy czas przewidują w Ustrzykach Dolnych i okolicy do mroźne noce. Temperatura spadnie nawet do -8 stopni Celsujsza. Stoki można naśnieżać już przy -3, więc ekipy bieszczadzkich wyciągów narciarskich pracują każdej nocy. - Czekamy, aż temperatura spadnie tak, by armatki śnieżne mogły być uruchomione. Ostatnio prace trwały całą noc aż do godz. 9 rano, czyli do pierwszych narciarzy, którzy przyjechali poszusować - mówi Magdalena Mrugała z wyciągu narciarskiego Gromadzyń.
Górale zdecydowali się na drastyczny krok. Ferie w Tatrach to klapa?
Tuż po zamknięciu trasy o godz. 21 startuje również nocna zmiana na drugim ustrzyckim stoku Laworta. - Po zamknięciu stoku zaczynamy ciężką pracę, naśnieżanie trwa do 6-7 rano. Potem mamy dwie godziny na ostatecznie przygotowywanie tras. Czasu na sen nie ma - mówi Witold Olejarski z LawortaSKI. Oboje zapewniają, że warunki na stokach są dobre, a w ostatnich dniach narciarze w Bieszczadach mogli się cieszyć wręcz alpejską pogodą - w dzień 2-3 st. powyżej zera i dużo słońca. Z najświeższych prognoz wynika, że tak będzie wyglądała pogoda w tej części Polski w najbliższym tygodniu.
Świetny początek sezonu narciarskiego w Bieszczadach.
- Najlepsze dni tego sezonu wypadły w Boże Narodzenie. Zima dopisywała, piękna, alpejska pogoda, dookoła dużo śniegu. Mieliśmy mnóstwo gości - mówi Witold Olejarski. Słabsza zima zaczęła się od małopolskich ferii (20 stycznia -red.), od tego czasu śnieg na stokach ratują nocne mrozy.
Tydzień temu w Bieszczadach zmieniły się turnusy. Wolne mają teraz uczniowie z mazowieckiego, dolnośląskiego, opolskiego i zachodniopomorskiego. - Czekamy na ostatnie – podkarpackie ferie. Mam nadzieję, że dotrwamy z tym śniegiem do końca, a tak się zapowiada - mówi Magdalena Mrugała z Gromadzynia. - Walczymy! - dodaje Witold Olejarski z Laworty. On też liczy, że uda się utrzymać śnieg chociaż do końca lutego. Na pytanie, czy ten sezon jest słabszy, niż poprzedni, nie chce odpowiadać. - Trudno mi oceniać całą zimę, ona się jeszcze nie skończyła. Jeszcze na wiele liczymy! - uśmiecha się Witold Olejarski.
TV Republika w natarciu. Widzowie odsłaniają kulisy jej sukcesu
Telefony dzwonią codziennie: 'Macie tam śnieg?'
Właściciele wyciągów często odbierają telefony od turystów z całej Polski dzwoniących z jednym pytaniem – czy jest śnieg? Słyszą, że warunki są dobre i w każdej chwili można je sprawdzić na stronach internetowych (ustrzyki-narty.pl, lawortaski.pl), gdzie jest obraz kamer ze stoków.
Gromadzyń to stok idealny na rodzinny wypad na narty. Od 25 lat działa tu szkółka narciarska. Jest sporo atrakcji dla początkujących. Laworta jest dla bardziej zaawansowanych narciarzy. To stok o dużym nachyleniu, z homologacją FIS (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej) do slalomu giganta – jedyny na Podkarpaciu, który może się tym pochwalić.
Dobre warunki są także na najmłodszym stoku w Bieszczadach w Wańkowej. Centrum Turystyki Aktywnej i Sportu Bieszczad.ski ma najdłuższą kolej linową na Podkarpaciu. Tu też wokół ośrodka nie ma śniegu, biało jest tylko na stoku.
Beskid Niski też bez naturalnego śniegu, ale jest bajkowy klimat
Mimo braku naturalnych opadów, zimowa aura utrzymuje się w górnej stacji KiczeraSki w Puławach koło Rymanowa. - Szadź powstająca przy naśnieżaniu siada na drzewach i robi bajkowy klimat. Śnieg w mieście i w dolinach staje się okazjonalny, tym bardziej zapraszamy, bo możliwe, że tej zimy tylko na stokach zobaczymy więcej śniegu - mówi Tomisław Brózda z KiczeraSki.
Stok w Puławach przyjmuje narciarzy od 20 lat. Prowadzący to miejsce wyraźnie widzą zmiany klimatu. - W ciągu tych 20 lat były też słabe zimy, ale jednak kiedyś naśnieżanie służyło do dośnieżenia trasy, a dzisiaj służy temu, by w ogóle dało się jeździć - dodaje Tomisław Brózda. To odbija się na kosztach pracy ośrodków narciarskich.
Jak ocenia przedstawiciel KiczeraSki w Puławach w Beskidzie Niskim koszty naśnieżania to najwyższa część wszystkich kosztów pracy ośrodka. - Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jaka to jest dla nas oszczędność, gdy napada z nieba. Kiedy pada śnieg ci, którzy pracują w branży widzą groszówki, czasem złotówki, a czasem - przy tych największych płatkach - nawet pięciozłotówki - śmieje się Tomisław Brózda. Mimo trudnej zimy stok KiczeraSki utrzymuje w dobrym stanie cztery trasy zjazdowe.
Posłuchaj podcastu!