,
Obserwuj
Pomorskie

Umieranie bez ostrzeżenia. "Pierwszy raz pojechał sam na obóz, potem. zmarł" [SERIAL "KONIEC"]

Anna Gmiterek-Zabłocka, Małgorzata Waszkiewicz, TOK FM
4 min. czytania
31.10.2024 06:43
- W te pierwsze dni, a nawet pierwsze miesiące, po śmierci dziecka człowiek ma poczucie, jakby go rozdzierano, wyrywano kolejne części ciała bez znieczulenia. To jest wręcz fizyczny ból - opowiada pani Katarzyna, mama Mikołaja, który zmarł nagle w wieku 13 lat. To jedna z historii, o których opowiadamy w nowym serialu TOK FM "Koniec".
|
|
fot. Przemek Swiderski/East News

Katarzyna Świeczkowska od lat działa w gdańskim kole Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną (PSONI), jest jego wiceprzewodniczącą. Ale w tej opowieści jest przede wszystkim mamą, która pięć lat temu straciła dziecko. Jest też jedną z bohaterek serialu Radia TOK FM 'Koniec' - o trudnym procesie odchodzenia.

Mikołaj, syn pani Kasi, był chory na jedną z chorób rzadkich. Badania trwały długo, diagnozę dostał dopiero jako dziewięciolatek. - Wiedzieliśmy, że jest dzieckiem z niepełnosprawnością, ale dla nas był zdrowy, prawie nie chorował. Był dzieckiem bardzo pogodnym, mocno niezależnym, bardzo dążącym do samodzielności. Czasami, gdy słuchałam, jak inni opowiadają o Mikołaju, to miałam wrażenie, że nie mówią o moim dziecku. Bo często słyszałam, że jestem "bohaterką" jako mama dziecka wymagającego bardzo dużo wysiłku i rodzicielskiego zaangażowania. Ale my nigdy nie postrzegaliśmy naszego syna w ten sposób - opowiada pani Katarzyna.

Mikołaj odszedł pięć lat temu, w wieku 13 lat. - Dziś stawałby się pełnoletni - mówi jego mama.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W wieku dojrzewania u chłopca pojawiły się napady padaczki. Nie było ich wiele, ale bywały dość silne. Dwa razy skończyły się w szpitalu.

Mikołaj zmarł nagle, nieoczekiwanie. Było lato, pojechał na obóz, pierwszy raz samodzielnie. Rodzice odebrali go z wyjazdu, tuż przed 50. urodzinami taty. - Cieszył się, że wraca do domu. Wieczorem pooglądał telewizję, poszedł spać. I w nocy obudził nas, bo miał problemy z oddychaniem. Pomyśleliśmy, że to pewnie jakaś infekcja, po obozie. Ale mieszkamy blisko szpitala, więc postanowiliśmy tam pojechać. Lekarze stwierdzili, że to prawdopodobnie zapalenie płuc - opowiada nasza rozmówczyni.

Tata z nastolatkiem pojechali na oddział. Mama w tym czasie została w gabinecie lekarskim, by uzupełnić dokumenty. Gdy dołączyła do bliskich, trwała już reanimacja. Kilka chwil wcześniej Mikołaj się zatrzymał. Udało się go "przywrócić" i wprowadzić w śpiączkę farmakologiczną. - Ale tak naprawdę już nigdy się nie obudził - wspomina pani Kasia. Kilka dni później odszedł.

'Weź jeden głęboki wdech. Kiedy wypuścisz powietrze, umrzesz'. Te warsztaty zmieniły moje życie

"Żałoby po śmierci dziecka nie da się opisać"

Świeczkowska podkreśla, że okres żałoby pokazał jej, że momentami kluczowa jest po prostu cisza. - W te pierwsze dni, a nawet pierwsze miesiące, po śmierci dziecka człowiek ma poczucie, jakby go rozdzierano, wyrywano kolejne części ciała bez znieczulenia. To jest wręcz fizyczny ból - opowiada nasza rozmówczyni.

W tamtym czasie pojechała z mężem do Ogrodu Żałoby w Niemczech. - To miejsce, które przedstawia przebieg żałoby. Jest ładny niemiecki domek, są kwiaty, a w środku - zgliszcza. I to są te właśnie emocje, które towarzyszą człowiekowi - że po prostu nic nie ma. Była rodzina, było dziecko, było szczęście, a nie ma nic - mówi pani Katarzyna. - Kolejny punkt w tym ogrodzie to ścieżka, na której widzimy ogromną, drewnianą belkę z napisem: "Furia". Nie jest to słowo "gniew" czy "złość", tylko właśnie "furia". I to jest tak bardzo prawdziwe. Bo w tym czasie rodzic doświadcza właśnie takiej furii - dodaje.

Jak podkreśla, gdy przyjaciółki zapytały, jak mogą pomóc, odpowiedziała po prostu: "Poczekajcie na mnie". - To jest kluczowe, by dać tej osobie przeżyć ten trudny czas, by - jeśli nie chce - nie narzucać się. By stać obok i po prostu być - mówi Świeczkowska. Ale jednocześnie zastrzega, że jest daleka od dawania komukolwiek jakichkolwiek rad. - Każda żałoba jest inna, każda rodzina jest inna, każda osoba może to inaczej przeżywać, po swojemu - zauważa.

Koniec, nowy serial Radia TOK FM
Koniec, nowy serial Radia TOK FM
TOK FM

'Koniec'. Nowy serial TOK FM

Historia Mikołaja i jego mamy to jedna z historii, o których opowiadamy w serialu "Koniec". To przygotowana przez Annę Gmiterek-Zabłocką i Małgorzatę Waszkiewicz opowieść o odchodzeniu. Temat umierania jest dla wielu tematem tabu - dziennikarki TOK FM próbują go choć trochę oswoić, bo to coś, co dotyczy każdego i każdej z nas.

Bohaterowie i bohaterki tej opowieści mówią o odchodzeniu dzieci i dorosłych, o śmierci nagłej i długim umieraniu np. przy chorobie nowotworowej. To też opowieść o uporczywym przytrzymywaniu umierającego przy życiu, czyli o terapii daremnej, jak również o trudnych emocjach, żałobie i życiu po śmierci osoby bliskiej. To również opowieść o spokoju, który jest niezwykle ważny w ostatnich chwilach życia.

Serial to również nawiązanie do tego, że śmierć czasami przynosi wiele dobra - to historie związane z przeszczepami i donacją ciała na rzecz uczelni medycznej. "Koniec" to również cykl niezwykłych, poruszających, mocnych rozmów m.in. z lekarzami i pracownikami hospicjów.

Pierwszy odcinek serialu "Koniec" na antenie Radia TOK FM w czwartek (31 października) o godz. 20. Kolejne odcinki - w piątek (1 listopada) o godz. 16 i 20 oraz w sobotę (2 listopada) o godz. 16 i 20. Zapraszamy do słuchania.