Skandal w wojsku. Żołnierz zbierał podpisy dla kandydata na prezydenta za dni wolne
Do potężnej afery doszło na terenie jednostki wojskowej w Czernem, która wchodzi w skład 2 Brygady Zmechanizowanej Legionów z Złocieńcu - podała 'Rzeczpospolita'. Żołnierz miał zbierać podpisy pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego na prezydenta.
Jak informuje 'Rzeczpospolita' powołując się na rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, podejrzany o łamanie kodeksu wyborczego wojskowy to porucznik Adam W. Miał on zbierać, a wręcz wymuszać na podwładnych podpisywanie się pod listami poparcia dla Rafała Trzaskowskiego. W zamian za podanie numeru PESEL i podpisy miał obiecywać dni wolne.
Po tym jak sprawa ujrzała światło dzienne, zainterweniował były szef MON Mariusz Błaszczak, który wystosował interpelację poselską. Błaszczak zwrócił uwagę, że 'wojsko powinno być neutralne politycznie, a angażowanie się żołnierzy w kampanie wyborcze w jakiejkolwiek formie jest sprzeczne ze statutowym przeznaczeniem wojska i może podważać zaufanie do tej instytucji'.
W odpowiedzi na interpelację wiceszef MON przekazał, że sprawa została już zgłoszona do Żandarmerii Wojskowej w Olsztynie, a postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Gdyni.
Tak Ukraina 'pokazała zęby'. Gen. Polko: To nie film, gdzie walczy w okopie chłop przy chłopie
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński, postępowanie sprawdzające jest w toku, a porucznik Adam W. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jak powiedział 'Rzeczpospolitej' major Grzegorz Kruk, pełniący obowiązki rzecznika 2 Brygady Zmechanizowanej, w takich przypadkach prowadzone jest zwykle postępowanie dyscyplinarne, jednak jego rozstrzygnięcie nie będzie upublicznione.Zgodnie z artykułem 492 par. 2 Kodeksu wyborczego zbieranie podpisów na rzecz kandydatów w wyborach na terenie jednostki wojskowej jest karane grzywną w wysokości o tysiąca do nawet 10 tys. złotych.
Posłuchaj: